Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Wspomnienie - w 3. rocznicę śmierci Jana Pawła II

Treść


.
Wspomnienie - w 3. rocznicę śmierci Jana Pawła II
ON SAM - NA ZAWSZE - W SERCACH I PAMIĘCI!
.
Jest śmierć, która dotyka i obejmuje smutkiem cały świat, taka przyszła właśnie 2 kwietnia 2005 r. Dla wierzących stała się jednak również nadzieją i zapowiedzią nowego życia, bo wierzymy, że Jan Paweł II nie odszedł ze wszystkim, zmienił tylko miejsce i postać, pozostał w ludzkich sercach a jednocześnie mieszka w domu Ojca, by orędując za nami - z troską i uwagą obserwować i pomagać. W nauczaniu papieskim, liczącym ok. 80 tys. stron druku, zawsze będzie dzielił się swą mądrością, wiarą i przykładem życia.

W 3. już rocznicę śmierci wróćmy do tamtych dni i przeżyć, korzystając z dokumentalnego zapisu Jacka Moskwy w książce zatytułowanej “Jan Paweł II.
Jan Paweł II od dłuższego czasu już niedomagał, lecz dzielnie walczył i nie poddawał się do końca. Prawdziwym problemem była choroba Parkinsona, na którą cierpiał od 10 lat, teraz nasiliła się dodatkowo groźna infekcja górnych dróg oddechowych. 31 marca 2005 r. po południu stan zdrowia gwałtownie się pogorszył. Tym razem Papież poprosił, by nie odwożono Go do szpitala. To dla wielu było wymownym sygnałem, że bardzo poważnie traktował stan zdrowia i przeczuwał następstwa. W ostatnią Niedzielę Wielkanocną, naznaczony cierpieniami, ukazał się w oknie Pałacu Apostolskiego i po raz ostatni udzielił błogosławieństwa urbi et orbi. Niedziela Wielkanocna 27 marca i następująca po niej środa musiały być dla Ojca Świętego dniami tragicznymi. Dwukrotnie nie mógł wydobyć głosu. Zmaganie z milczeniem musiało dla Niego być gorsze od śmierci. Usiłował przez 13 minut powiedzieć kilka słów i nie udało się w żaden sposób. Od początku lutego stracił na wadze 19 kg. 1 marca w pierwszy piątek miesiąca wieczorem tysiące ludzi spontanicznie ciągnęło w kierunku Placu Świętego Piotra. O godz. 21.00 rozpoczęła się tam modlitwa różańcowa, ok. 70 tys. ludzi modliło się w intencji Papieża. Wierzyli, że Jan Paweł II ich słyszy. Papież w piątek po południu i w sobotę rano jeszcze rozpoznawał różne osoby, reagował na zadawane pytania. Jednak powoli tracił świadomość. Miał takie piękne spojrzenie, w oczach uśmiech, bez oznak cierpienia, chociaż z trudem oddychał. Do końca reagował na ojczysty język, ożywiał się słysząc polską mowę, sygnalizował kontakt.
Od południa w sobotę miał bardzo silną gorączkę, coraz częściej tracił przytomność. O godz. 20.00 w pokoju Papieża zaczęto odprawiać Mszę św. w wigilię święta Bożego Miłosierdzia, przewodniczył jej abp Stanisław Dziwisz. Ojciec Święty zmarł tego wieczoru o godz. 21.37 w swoim apartamencie prywatnym. Wiadomość poszła w świat, kiedy na Placu trwało jeszcze nabożeństwo. Coraz większe tłumy gromadziły się w pobliżu i trwała nieustająca modlitwa za zmarłego.
W dniu rzymskiego pogrzebu 8 kwietnia ponad 2 miliony ludzi w gigantycznej kolejce przesuwały się do Bazyliki Watykańskiej (10 metrów na godzinę, 18-20 godzin oczekiwania i potem 2-3 sekundy) przed spoczywającym w pontyfikalnej szacie Ojcem Świętym. To była manifestacja katolicyzmu. Około 3 milionów uczestniczyło w uroczystościach żałobnych zmarłego Papieża. 300 tys. na Placu Świętego Piotra i przyległych ulicach. Rzucali się w oczy Polacy, tysiące polskich flag. Nad nieprzebranym morzem głów unosiły się transparenty z napisem “Santo subito” - święty natychmiast. Serca Ludu Bożego już uznały zmarłego Papieża za świętego. Niewytłumaczalnych z medycznego punktu widzenia uzdrowień dokonywał jeszcze za życia. Za cud polityczny można uznać przybycie na mszę żałobną 200 delegacji na najwyższym szczeblu i podawanie sobie rąk przez przywódców wrogich krajów.
Jana Pawła II złożono w skromnej mogile w podziemiach Bazyliki Świętego Piotra tzw. Grotach Watykańskich opodal grobu św.Piotra, w niszy, gdzie wcześniej znajdowała się mogiła Jana XXIII. Trumnę, prostą skrzynię, opasano czerwonymi wstęgami z pieczęciami, po czym umieszczono w innej, podwójnej - cynkowej od wewnątrz i z drewna orzechowego z zewnątrz. Włożono tam życiorys Jana Pawła II i medale wybite w czasie Jego pontyfikatu oraz garść ziemi z ojczystych Wadowic. Zgodnie z wolą Zmarłego pochowano Go w ziemi, to jest poniżej poziomu posadzki, bez sarkofagu. Znalazła się tam tylko płyta z białego marmuru z wypisanym imieniem papieskim.
Pewnego rodzaju cud dokonywał się każdego dnia w podziemiach Bazyliki, w Grotach Watykańskich. W ciągu pierwszego miesiąca, od kiedy grób Jana Pawła II udostępniono wiernym, zeszło tam około miliona osób. Mówili, że się nie modlą “za” Papieża, ale “do” Niego. Codziennie, przez miesiąc wracający tam abp Stanisław Dziwisz opowiadał, co go w tym miejscu uderzyło: “Ludzie nie przychodzą tam jak na grób zmarłego. Zachowują się tak, jakby byli na audiencji. Pozdrawiają Go skinieniem głowy, gestem ręki. Jakby chcieli powiedzieć: ciao Papa!”
Wciąż czuje się Jego obecność, tak bardzo oczekujemy kanonizacji. Zostawił nam tyle nauk, zadań i pouczeń, i wciąż w nich przychodzi, wciąż przypomina o miłości ojczyzny, Boga i człowieka:
“Nie miłujcie słowem i językiem, lecz czynem i prawdą. Dochowajcie wierności i dajcie świadectwo. Najważniejsze i najpilniejsze człowiecze zadanie to: służyć i miłować. Nic nie jest doskonałością, gdy nie jest miłością. W niej jest również tęsknota za nieprzemijaniem i wiecznością. Wiara i nadzieja przeminą. Zostanie tylko miłość”.
Wybr. ZG
47018