Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Z notatnika katechety

Treść


.

Po prawie dwumiesięcznej przerwie znów otwieram mój notatnik katechety, aby zapisać to, co w ostatnich dniach było dla mnie źródłem radości, ale także rodziło bezradność i poczucie syzyfowej pracy.
Myślą powracam do szkolnych rekolekcji wielkopostnych. Jak co roku rekolekcje wywoływały już dużo wcześniej u młodych ludzi spore zainteresowanie, stawiali wiele pytań, szczególnie interesowało ich jednak to, czy czas rekolekcji, będzie czasem wolnym od nauki szkolnej.
Nic więc dziwnego, że kiedy w jednej ze starosądeckich szkół młodzież dowiedziała się, że w czasie rekolekcyjnych dni będą tylko częściowo zwolnieni z lekcji ich entuzjazm przygasł i pojawiło się właściwie jedno pytanie; dlaczego???
Dziś, kiedy zapisuję te moje myśli widzę jak bardzo trafną i słuszną okazała się decyzja Dyrekcji, dotycząca połączenia zajęć w szkole i rekolekcyjnych spotkań w kościele. Lekcje w szkole nie zmniejszyły frekwencji młodych na rekolekcjach. Ci natomiast, którzy zwykli rekolekcje traktować, jako dodatkowy czas wolny od zajęć szkolnych zamiast na rynku, w kawiarni, czy pizzerii musieli zająć choćby na krótko miejsca w szkolnych ławkach.
Kiedy dziś z pewnej już perspektywy spoglądam na minione rekolekcyjne dni stawiam sobie kolejny raz pytanie; jakie to były rekolekcje??? Co wniosły w życie tych młodych ludzi, czy będą do nich powracać po latach? W mojej wyobraźni widzę tych wszystkich, którzy przyszli na spotkania z otwartym sercem, którzy angażowali się w śpiew, liturgię, którzy byli od początku do końca, swoją postawą pomagali przeżywać także innym rekolekcyjne treści. Było ich sporo i za to niech będą Bogu dzięki. Byli jednak i tacy, którzy przyszli na chwilę, którym wydawało się, że można przed Bogiem uciec, którzy mieli tyle powodów, aby wyjść ze Mszy Św., czy konferencji. Kiedy widziałam ich “uciekających” z kościoła zastanawiałam się, kim naprawdę oni są; chrześcijanami, czy ludźmi niewierzącymi? Jak będą wychowywać swoje dzieci, jak będą budować swoje życie? Ci młodzi, to często biedni, duchowo poranieni ludzie, odchodzą, a jednocześnie wciąż szukają, brak w ich życiu pokoju, prawdziwej radości. Żal mi tych młodych, którzy spragnieni szukają po omacku i są tak blisko Źródła i od niego odchodzą coraz bardziej smutni, zagubieni, słabi.
Snując moją rekolekcyjną refleksję myślę także o nauczycielach i wychowawcach, którzy w swoją misję mają wpisaną troskę o wychowanie młodego człowieka. Szkoda, że tak niewielu przyszło z moimi uczniami do kościoła na rekolekcyjne zamyślenia. Młodzi ludzie bardzo potrzebują nauczycieli, którzy byliby dla nich świadkami, potrzebują autorytetów. Towarzyszenie młodym, którzy oczekują wzorców postępowania, towarzyszenie im z miłością to jedno z najważniejszych zadań w procesie wychowania, o którym tak często mówił Sługa Boży Jan Paweł II. Może więc warto w przededniu trzeciej rocznicy odejścia do domu Pana naszego umiłowanego Papieża przypomnieć sobie jego słowa skierowane w 1999 roku do nauczycieli w Łowiczu: i uczynić treścią nauczycielskiego wielkopostnego rachunku sumienia. “Zwracam się również do Was drodzy Nauczyciele i Wychowawcy Podjęliście się wielkiego trudu przekazywania wiedzy i wychowania powierzonych wam dzieci i młodzieży (...) Młodzi Was potrzebują. Oni szukają wzorców, które byłyby dla nich punktem odniesienia. Oczekują odpowiedzi na wiele pytań, jakie nurtują ich umysły i serca, a nade wszystko domagają się od Was przykładu życia...”
(ak)
46140