Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Wielkanoc

Treść


.
WIELKANOC
święto największej z ludzkich Nadziei
 
.
Święto świąt! Najradośniejsze. Osadzone na miłości, dające siły na trudną codzienność. Odkrywa sens życia, przekonuje, że miłość jest mocna, mocniejsza niż śmierć; dzięki niej to, co wydaje się niemożliwe, rzeczywiście się staje. Symbolem - pusty grób. Wielka zagadka, wielka tajemnica - bo jak to było naprawdę? Trudno pojąć, ale może wystarczy po prostu uwierzyć? Wrócić do dziecinnej wiary i ufności?
“Jan miał wyjątkowe szczęście, był tam pierwszy, uczestniczył w tak ważnym wydarzeniu. Wokół obserwowało się zdumienie, zaniepokojenie, niedowierzanie. Nawet uczniowie Chrystusa w trwodze zaczęli szukać ciała Pańskiego, lecz usłyszeli odpowiedź:
Dlaczego szukacie żywego między umarłymi? Nie ma Go tu, zmartwychwstał.”
Szukać Go trzeba w żywym duchu, w sobie samych. Trzy razy obchodzi się w procesji rezurekcyjnej na pamiątkę, że On był trzy dni w grobie.
“W tej procesji potwierdza się swe prawo do posiadania najwyższej z ludzkich Nadziei” - pisał ks.Józef Tischner.
Święta Wielkanocne zawsze przywodzą na myśl wspomnienia domu rodzinnego i przeżyć z dzieciństwa, tamte euforie, uniesienia, ogromną radość świętowania. Przez długie lata uroczystości rezurekcyjne odbywały się wczesnym świtem - o poranku, przyzwyczailiśmy się do nich i z sentymentem wracamy myślami.
Jasny błękit nieba, pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodzące rześki chłód, soczysta zieleń przyrody i pospieszne tupotanie nóg w podążaniu na procesję rezurekcyjną. Szło się całymi rodzinami, zewsząd wychodzili świątecznie przystrojeni ludzie, pozdrawiali się i uśmiechali do siebie jakoś inaczej niż zwykle. W dziecięcym rozumieniu może nie bardzo pojmowało się, czym jest Zmartwychwstanie, ale wystarczyło wiedzieć, że dzieje się coś bardzo ważnego, że jakieś wielkie dobro zwyciężyło zło i wszyscy z tego możemy się cieszyć. Dzieciom jednak często towarzyszył niepokój, czy grób na pewno będzie pusty, czy to się zdarzy naprawdę. Koniecznie musiało się sprawdzić, być tam na miejscu, przed procesją. Zdyszani wpadaliśmy i uśmiech rozjaśniał twarze, kiedy się sprawdziło, że jest pusto. W wypełnionym po brzegi kościele już zaczynał się jakiś ruch, przygotowania do procesji i nagle ciszę świątyni wypełniał śpiew, podchwycony gremialnie przez wszystkich, przenoszony z ust wielu, przez mury świątyni chyba aż do błękitów: “Wesoły nam dziś dzień nastał, którego z nas każdy żądał...”. Teraz już wysypywali się wszyscy na dziedziniec, dołączali do nich stojący na zewnątrz i szła, krok w krok, ramię przy ramieniu ta ogromna fala ludzka w procesji ze śpiewem i muzyką, okrążając trzykrotnie kościół i z radością rozgłaszając, że “zmartwychwstał samowładnie jak przepowiedział dokładnie. Alleluja!”
Potem już była Msza św., kazanie i błogosławieństwo, i szybki powrót do domu na uroczyste śniadanie. Na stole śnieżnobiały obrus, w dużej donicy z rzeżuchą - baranek, obok lukrowana baba, kolorowe pisanki i święcone ułożone na półmisku. Po chwili na talerzach pojawiał się najlepszy w świecie barszcz ze święceniną, o smaku tak niepowtarzalnym, że w ciągu roku choćby nie wiem jak się starało - nie był taki. Jeszcze tylko życzenia, które składał wzruszony ojciec rodziny i zaczynało się domowe smakowanie, i świętowanie.
Po latach “ku dorosłości” - coś się zmieniło, zwyczajniej już jakoś świętujemy, przygasła nieco euforia, bo kogoś ubyło, coś trudnego się może zdarzyło. Jest spokojniej, dojrzalej, choć czasem tęskno do tamtej dziecinnej wiary, młodzieńczych zachwytów i uniesień, do prostoty i szczerości uczuć.
O tym, jak dzisiaj mamy rozumieć Zmartwychwstanie pisze bardzo mądrze i pięknie o.Marek Sokołowski (w “Przez rok z Biblią”). Warto przyjąć jego wskazania za własne.
“To właśnie my, ludzie wiary, już wiemy, że nasze zmartwychwstanie ma się dokonywać zwyczajnie, każdego dnia, bez fajerwerków, bez wybuchów euforii (...) Przychodzimy do Tego, który zmartwychwstał i gorąco wierzymy, że każde nasze małe zwycięstwo, dobro innym czynione - to Jego Zmartwychwstanie. On zmartwychwstał - w naszej wierze pomimo wszystko, w naszej ufności na wyrost, w miłości za “Bóg zapłać”. Nasze codzienne zwyczajne zmartwychwstanie jest udziałem w tym Wielkim, Chrystusowym (...) Liczy się wszystko: nasze nieustanne wychodzenie do ludzi, nawet tych niesympatycznych, nasze ścieżki wydeptane do pracy, do szkoły, do kościoła. Pacierze codzienne, dobra książka w ciszy, dobry spacer, nawet gdy osobno, życzliwy uśmiech.
To On. Zwycięzca śmierci, piekła i szatana wzywa do życia. To On woła: “Otrzyjcie już łzy, płaczący, żale z serca wyzujcie”. Zmartwychwstanie to wiosna. To nowe życie, to nasze odnowione serca”.
A więc radujmy się i weselmy się w Nim! Wesołego Alleluja!
Zofia Gierczyk
47071