Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Obchody 78 rocznicy urodzin ks.Józefa Tischnera

Treść


.
Obchody 78 rocznicy urodzin ks.Józefa Tischnera
„BY CZAS NIE ZATARŁ I NIEPAMIĘĆ…”
 
To tylko cytat przypominający o obowiązku pamięci, bez obaw o zapomnienie. Ksiądz Profesor zostawił tak trwałe ślady życia, myśl filozoficzną, religijną i naukową, wzorce postaw i człowieczeństwa; tak wrósł w świadomość Polaków, że mogą mówić o sobie: „każdy z nas zna i »miał« swojego Tischnera i każdy czuje się jego duchowym dłużnikiem”. Stary Sącz, jako miejsce urodzenia, dochowuje wierności sławnemu Rodakowi m.in. poprzez organizowanie uroczystości rocznicowych
 
     O ludziach ważnych i bliskich chce się wiedzieć jak najwięcej, możliwie wszystko. Tendencjom poznawczym, przybliżającym postać i osobowość ks.Józefa Tischnera, podporządkowany został program obchodów 78 rocznicy urodzin. Znalazły się w nim takie punkty, jak: projekcja najnowszego filmu dokumentalnego, wspomnienia bliskiego członka rodziny, msza z okolicznościową homilią, wystawa malarska dedykowana Księdzu Profesorowi i odsłonięcie pamiątkowej tablicy.
     Oficjalnie organizatorami obchodów byli: Towarzystwo Miłośników Starego Sącza, Klasztor Sióstr Klarysek, I Liceum Ogólnokształcące oraz Centrum Kultury i Sztuki im.Ady Sari. Rolę koordynatora - wcześniej inicjatora, pomysłodawcy i realizatora zamierzeń - pełnił jednak, bardzo zafascynowany osobowością i dziełem Księdza Józefa Tischnera kustosz starosądeckiego Muzeum Regionalnego p.Andrzej Długosz. Można to przyjąć za potwierdzenie tezy, że każde znaczące osiągnięcie zaczyna się od wizji pojedynczego człowieka, odpowiedzialnego za przekazanie jej innym.
 
„Tischner - życie w opowieściach”
 
to tytuł interesującego filmu, zrealizowanego przez Artura Więcka „Barona” i Witolda Beresia, wzbogaconego pięknymi zdjęciami krajobrazów i miejsc bliskich Księdzu Profesorowi, które można było obejrzeć 12 marca w sali I LO w Starym Sączu. Prowadzenia projekcji i spotkania dyskusyjnego podjął się Wojciech Bonowicz, autor popularnej biografii Księdza: „Tischner”.
 
Spotkanie w Muzeum „Na Dołkach”
- 13 marca 2009 r.
 
stało się okazją do bliższego poznania i uzupełnienia biografii ks.Józefa Tischnera. Zaproszony na nie dr Łukasz Tischner, pracownik Społecznego Instytutu Wydawnictwa „Znak” i Uniwersytetu Jagiellońskiego, bratanek Księdza Profesora, z wzruszeniem odpowiadał na pytania, zadawane przez p.Andrzeja Długosza, a dotyczące domu rodzinnego w Starym Sączu, stosunku Księdza do naszego miasta, a także ostatniego etapu życia, wypełnionego zmaganiem się z nieuleczalną chorobą. Zdając sobie sprawę z tego, jak ważne to informacje dla nas wszystkich, przytaczamy fragmenty wypowiedzi p.Łukasza.
.

.
     Dom przy ul.Mickiewicza 32 zamieszkiwali nasi dziadkowie i tu właśnie często gromadziła się cała rodzina, szczególnie w święta, ale nie tylko, tu zawsze z radością przybywał stryj Józio. Sercem domu była Babcia, pogodna, energiczna, opiekuńcza - ale i wymagająca; obdarzona dużym poczuciem humoru, dogadzająca naszym kulinarnym gustom.
W księdzu Józefie tkwiło bardzo mocno pragnienie domu. Kapłaństwo nie ma domu, ale być może to właśnie brak domu ma rodzić pragnienie domu. Potrzebował miejsca, w którym będą inni, bliscy mu. Twierdził zawsze, że dom to kobieta (dla niego była nią Babcia), dużo sił czerpał z domu, z poczucia, że jesteśmy razem. U nas ścisłe więzy łączyły kuzynostwo. Stryj szczególnie lubił kuzynkę Zośkę, z nią rozmowy, przekomarzania się, korespondencję. Czuł się księdzem, ale też rozumiał i bardzo doceniał zwyczajność życia, jako niezbędny element egzystencji.
     Jego związki ze Starym Sączem można uznać za ważne i trwałe, pozostawiające fantastyczne wspomnienia, mimo że bliższe sercu były ukochane Tatry, Łopuszna i kultura Podhala. W Starym Sączu obchodziło się wspólnie święta, tu Stryj spędzał każde wakacje (dopóki żyła Babcia), stąd wyruszaliśmy razem na bliższe i dalsze wycieczki, poznawaliśmy historię okolic, ważne miejsca i zabytki, uprawialiśmy różne formy sportu, m.in. pływanie, siatkówkę. Ksiądz lubił te krajobrazy z architekturą małego galicyjskiego miasteczka. Czuł się bardzo związany z Klasztorem, który uważał za bezcenny zabytek, stanowiący fundament polskiej kultury klasztornej. Wygłaszał homilie w kościele parafialnym, ale najczęściej w kościele przyklasztornym. Widocznie korzystnie wpływała aura miasteczka na pracę naukową, gdyż większość, ściśle filozoficznych tekstów, powstało właśnie w Starym Sączu. To miejsce miało magiczną siłę przyciągania, bo i później często wracał do niego, czuł że starosądeczanie czekają na pasterkowe homilie i spotkania w Klasztorze.
     Wspomnienie o ostatnim etapie życia wciąż boli i wywołuje wzruszenia. Najpierw ten szokujący kontrast: pełnia sił i energii, żywotność - i prawie wyrok, strasznej choroby. Stryj w tym czasie wyjątkowo aktywnie i twórczo pracował, eksploatował głos tak bardzo, że chrypka zdawała się być tego następstwem. Kiedy jednak dłużej nie chciała ustąpić - wyniki badań wywołały w nas szok i przerażenie, wyszła zmiana nowotworowa na krtani i konieczność operowania. Usunięcie jednej ze strun głosowych spowodowało, że mówił już szeptem (rok 1998 - to wtedy powstawało m.in. „Przekonać Pana Boga”, między pierwszą a drugą operacją). Odtąd już powtarzały się na przemian: nadzieja i jej tracenie, nawroty, pomoc, leczenie. Choroba nie dawała za wygraną, ponowny atak wymagał drugiej operacji.
     Z wielką pomocą pospieszył wtedy wspaniały krakowski chirurg, dr Andrzej Szczeklik, utrzymujący kontakty z jedną z klinik w Wielkiej Brytanii. W Polsce nikt nie chciał podjąć się niezwykle skomplikowanej operacji, tym trudniejszej, że w tym samym miejscu, co poprzednia, do tego wypalonym już po naświetleniach. Dopiero niezwykły fachowiec - lekarz angielski podjął się tego zadania - aż 11-godzinnej operacji, podczas której usunięto całą krtań, wycięte zostały miejsca zagrożone, odbudowano przełyk, pozszywano… Wyczerpany do granic możliwości lekarz - mimo ogromnego zmęczenia - udzielił rodzinie szczegółowej informacji. Teraz konieczne były kolejne dawki naświetleń; niestety, po roku nastąpiło odnowienie nowotworu.
     W tej chorobie Ksiądz Józef wykazywał niezwykłą siłę woli i charakteru, mimo że bardzo cierpiał m.in. na dotkliwy ból głowy, mimo że był „samym bólem” panował nad sobą, dyskretny, zdystansowany wobec choroby, nie przenosił emocji na innych, zdobywał się nawet na żarty, ironizował, nie mogąc mówić - pisał. „Wziął cierpienie na siebie”, starał się przetrzymać je i spokojnie przetrwać „ciemne dni”. Mimo niewyobrażalnych cierpień nie skarżył się, nie chciał absorbować sobą. Dzielnie znosił zmianę ról - z tego, który zawsze chciał pomagać i wspierać innych - na tak bardzo potrzebującego pomocy i uzależnionego od nich.
     Choroba zmieniała także samą jego osobowość; kiedyś głęboko skrywający emocje, wstydzący się okazywania oznak czułości, teraz emanował nimi, odsłaniając głębię swego człowieczeństwa, objawiał serdeczność, ciepło uczuć, intensywność bliskości.
Chwilowe omdlenia zaczęły wymagać używania wózka (pożyczyła go Janina Ochojska), takim pojazdem, swoim „tischneromobilem” jak żartobliwie określał, podążył na ostatnie spotkanie z Ojcem Świętym na Wawelu w 1999 r. Nie mógł mówić, spotkały się spojrzenia pełne radości, zaiskrzyły ogniki w oczach i powiedzieli sobie bez słów wszystko, dwaj wielcy - bliscy sobie ludzie, obaj doświadczeni cierpieniem, które niestety, wbrew oczekiwaniom teoretyków, nie uszlachetnia. Każe jednak być z Chrystusem i współcierpieć. Potem przyszedł jeszcze bardzo serdeczny list od Jana Pawła II…
A w starosądeckim Muzeum „Na Dołkach” długo jeszcze i serdecznie wspominano spotkania z nieodżałowanym ks.Tischnerem, tak bliskim nam człowiekiem.
 
13 marca 2009 r.
„W żywiole piękna - obrazy dla ks.prof.Józefa Tischnera”
 
W Galerii „Pod Piątką” taki tytuł nosiła otwarta tu wystawa krakowskiej malarki Beaty Sarapaty
.

.
Artystka, będąca studentką prof.Józefa Tischnera jeszcze na Wydziale Filozofii Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, jako wyraz pamięci i podziękowania, w hołdzie swemu Profesorowi dedykowała drugą już wystawę obrazów. Maluje górskie pejzaże Podhala i Tatr, chałupy góralskie, małe kościółki wiejskie, portrety, m.in. wiele portretów ks.Profesora i miejsca, z którymi był związany - po prostu świat ks.Tischnerowi najbliższy.
 
14 marca 2009 r.
Nabożeństwo w intencji ks.Józefa Tischnera
i odsłonięcie pamiątkowej tablicy
 
     Kolejną, bogatą w tischnerowskie przesłania, dawkę informacji o Księdzu Profesorze przyniosła Msza św. koncelebrowana w kościele przyklasztornym, pod przewodnictwem proboszcza parafii św.Elżbiety ks.prałata Alfreda Kurka, przez księży: ks.prałata Józefa Grzegorzka i ks.kapelana Marka Tabora. Zgromadzili się na niej uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 im.Ks.Józefa Tischnera i delegacja Związku Podhalan z pocztami sztandarowymi, przybyli goście, z bratem Księdza - Kazimierzem Tischnerem i licznie zebrani wierni.
.

.
     Na nabożeństwie, sprawowanym w intencji ks.Profesora, nie mogło zabraknąć homilii typu tischnerowskiego, skłaniającej do głębokich przemyśleń filozoficzno-religijno-duchowych, angażujących umysły i serca. Przyjęło się już, że w kolejne rocznice urodzin wygłasza takie kapelan Sióstr Klarysek ks.Marek Tabor, obierający tym razem za przedmiot rozważań „myślenie według wartości”.
Pytania zadawane dzieciom o sens życia, istotę człowieczeństwa, wagę myślenia i rozumowania, wprowadziły w temat i pozwoliły ks.Kaznodziei sformułować pierwsze wnioski, ściśle nawiązujące do nauczania ks.Tischnera:
* Każde myślenie określa człowieka, jest dowodem duchowości i człowieczeństwa, ale tylko myślenie według wartości jest ważne i wielkie, bo tylko ono nadaje życiu sens.
* O myśleniu według wartości decydują, świadomie wybierane i stosowane, trzy zasady: dobro, prawda i piękno.
* W czasach starożytności wybitny filozof Sokrates uprzedzał, że życie nieświadome nie jest warte, żeby je przeżyć.
 
Od tych wniosków już tylko krok do osobowości ks.Józefa Tischnera, którego można nazwać Sokratesem naszych czasów - nie tylko teoretykiem ale i świadomym realizatorem myślenia według wartości - mówił ks.Kapelan.
Sprawdzał się ks.Profesor na wielu płaszczyznach, wymieńmy z nich najważniejsze:
Traktując starosądecki Klasztor, jako miejsce modlitwy odwiedzał Siostry, prowadził rekolekcje, głosił homilie, szkolił kleryków. Jako człowiek dialogu uczył rozmawiać z sobą na różnych płaszczyznach porozumienia, ludzi różnych profesji i orientacji. Jako etyk Solidarności nauczał patriotyzmu. Jako kapłan przybliżał Pana Boga, uczył rozumieć nowy katechizm. W poezji, w kulturze i sztuce, w górach i w ludziach szukał piękna. Jako człowiek wielkiego umysłu i serca przekonywał: „Z myślenia idzie nasze życie, warto żeby było według wartości”. Jako człowiek nadziei - wlewał ją w ludzkie serca. Jako orędownik i rzecznik wolności, odważny w swoich przekonaniach i nauczaniu, może być zestawiony z ks.Jerzym Popiełuszko. Mieliśmy szczęście żyć w świetle działalności tak wielkich kapłanów - jak ci dwaj.
Rozważania homilijne zakończyły życzenia:
Dziękujmy Panu Bogu za Nich, za dramatyczną czasem historię narodu, za wolność Polski. Chciejmy ją bardziej pokochać. Tischnerowskiej odwagi w myśleniu według wartości i poczucia wewnętrznej wolności chcę nam wszystkim życzyć.
 
Odsłonięcie pamiątkowej tablicy
 
     Po Mszy św. w procesji wyruszono na dziedziniec klasztorny, celem odsłonięcia i poświęcenia tablicy umieszczonej w bramie wejściowej do Klasztoru
.

.
Poświęcenia dokonał ks.prałat Alfred Kurek, symbolicznego odsłonięcia brat ks.Profesora - Kazimierz, który we wzruszającym wystąpieniu, skierowanym do zgromadzonych, powiedział m.in.:
Trudno być Polakiem, ale jakże warto być Polakiem. Wielkie dzięki za Waszą pamięć, za rozszerzone serca, za wszystkie działania organizacyjne i zaproszenie nas na uroczystość. Księdzu prałatowi Alfredowi Kurkowi za modlitwę i przewodniczenie liturgii, księdzu kapelanowi Markowi Taborowi za piękne Słowo Boże; wszystkim ludziom dobrej woli. Nie powinniśmy mówić w czasie przeszłym o moim Bracie,
On został w nas i jest tu z nami. To, czego nas uczył, przenośmy dalej, kontynuujmy; zawsze do wzajemnej miłości wzywani, tylko w niej się sprawdzajmy!
 
Napis na pamiątkowej tablicy głosić będzie po wsze czasy następującą informację:
.

.
Zofia Gierczyk
46140