Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Reminiscencje z podróży na Węgry

Treść


.
PODRÓŻE KSZTAŁCĄ
REMINISCENCJE Z PODRÓŻY NA WĘGRY
 
    Keszthely (czyt.Kesthej) i Stary Sącz to od 2001 roku miasta partnerskie.
Wielki wkład w to przedsięwzięcie ma p.Géza Cséby - pięknie mówiący po polsku (matka była Polką) - poeta, tłumacz, historyk kultury, redaktor, inicjator współpracy między naszymi miastami i jej dobry duch w kolejnych działaniach.
To dzięki temu, pod koniec stycznia 2009 r., do starosądeckiego Urzędu Miasta przyszedł list z zaproszeniem, od kierujących keszthelskimi organizacjami cywilnymi (pozarządowymi). Były wśród nich: Stowarzyszenie Chrześcijańskiej Inteligencji na czele z Agnes Krupláné Nagy, Koło Stowarzyszenia Narodowego z jego przewodniczącym dr Zoltanem Alfödi; Związek Rodzin Wielodzietnych reprezentowała Elizabét Csütörtökiné Rigó, a Związek im.Rakoczego Erika Vozár Péterné. „Fundacja, do której zwróciliśmy się o fundusze zapewniające realizację naszych programów, pozytywnie przyjęła nasze plany i dlatego mamy możliwość zaproszenia do nas 45 osób, zapewniając wyżywienie i noclegi u rodzin” - napisali w zaproszeniu Węgrzy.
Gospodarze tak zaplanowali pobyt, aby można było poznać ich miasto i jego okolice, by uczestniczyć w obchodach węgierskiego święta narodowego, które obchodzone jest 15 marca i upamiętnia wybuch węgierskiej rewolucji w 1848 r. (Wiosna Ludów), i zapoznać się z działalnością ich Stowarzyszeń.
Z zaproszenia skorzystały organizacje społeczne działające na terenie miasta i gminy m.in: Towarzystwo Miłośników Starego Sącza, Stowarzyszenie na Rzecz Osób Niepełnosprawnych „Gniazdo”, Stowarzyszenie Społeczno - Kulturalne „Dom” w Łazach Biegonickich i Lokalna Grupa Działania „Leader”.
Przygotowaniem wyjazdu zajęła się z wielką energią i poświęceniem p.Grażyna Leśniak, która niestety nie mogła pojechać, a którą wielokrotnie, serdecznie, podczas pobytu na Węgrzech wspominaliśmy.
Niezastąpionym kierownikiem wycieczki był p.Jacek Lelek, dzięki którego talentom, poświęceniu, ogromnemu zaangażowaniu i troskliwości o uczestników całe to przedsięwzięcie, w czasie dziesieciogodzinnej podróży, pobytu w Keszthely i powrotu do Starego Sącza, miało tak wspaniałą organizację i niezapomnianą atmosferę.
    Zaczęło się w Starym Sączu w piątkowy pochmurny poranek, 13 marca 2009 r., gdy na Rynku zbierać się zaczęli uczestnicy wyprawy.
Transport zapewniła firma z Limanowej w osobach panów kierowców - muzyków: Ryszarda Wróbla - akordeon i Zbigniewa Rysia - tamburyn - obydwaj wokal. Akompaniament gitarowy, śpiew, prowadzenie niezliczonych spraw bieżących, w tym tłumaczeń - był domeną Jacka Lelka. Wszyscy otrzymali śpiewniki i stało się jasne, że będzie to wyjątkowa podróż.
W drodze mieliśmy przegląd marcowej pogody, oczywiście ze śniegiem włącznie, ale już na długo przed Budapesztem zaświeciło słońce.
Po modlitwie porannej, także w intencji podróży i panów kierowców, nastąpiło przedstawienie się uczestników.
Budapeszt obejrzeliśmy podczas przejazdu przez zatłoczone w godzinach szczytu centrum miasta i ze Wzgórza Gellérta (Gellérthegy). Widok ze szczytu wzgórza jest oszałamiający. Zakola rzeki, mosty, monumentalne budowle, w tym charakterystyczny budynek Parlamentu, ulice i nader gęsta zabudowa ulicznych kwartałów, przy pięknej słonecznej pogodzie i błękitnym niebie pozostawiły niezapomniane wrażenie.
Urwista dolomitowa skała, zwieńczona Pomnikiem Wolności i Cytadelą, wznosi się 130 m ponad brzeg Dunaju. Wzgórze zostało tak mianowane od nazwiska biskupa Gherardusa (po węgiersku Gellért), który na rozkaz króla Stefana ochrzcił pogańskich Madziarów. Po śmierci królewskiego protektora mściwi poganie zamknęli Gellérta w beczce i zrzucili ze skały. W tym miejscu, nad wodospadem, na wprost Mostu Elżbiety, stoi posąg Gellérta.
    Do Keszthely dotarliśmy około godziny 17 gdzie przed akademikiem, z polską flagą, oczekiwali na nas gospodarze. Serdeczne powitanie było wstępem do życzliwości, radości i gościnności okazywanych nam na każdym kroku, przez cały czas naszego pobytu w ich uroczym mieście.
Zmęczenie ustąpiło, gdy w obszernej sali akademickiej stołówki nastał czas przedstawiania każdej ze stron. Agnes ze Stowarzyszenia Inteligencji Chrześcijańskiej, które jest związkiem ogólnokrajowym, powiedziała, że to, co łączy członków ich Stowarzyszenia, to wiara i pacierz. Niosą pomoc osobom starszym w różnych sytuacjach życiowych. Organizują imprezy kulturalne i kontakty z Węgrami za granicą. „Dla nas jest ważne kochanie Ojczyzny” zakończyła swoje wystąpienie.
Związek im.Rakoczego przedstawiła Eryka: „koncepcja naszego działania polega na tym, aby zachować pamięć po Franciszku Rakoczym, aby opowiadać o nim i o naszych sławnych ludziach, do których należy również św.Kinga. Organizujemy konkursy historyczne dla przedszkola i szkół podstawowych; 29 marca turniej rowerowy z okazji urodzin patrona naszej organizacji.
„Związek Rodzin Wielodzietnych w Keszthely liczy 90 rodzin, które posiadają troje i więcej dzieci. Zadaniem ich organizacji jest ochrona tych rodzin. Nawiązaliśmy kontakty z Siedmiogrodem i mamy nadzieję na kontakty polskie. Będziemy dużą rodziną” - powiedziała Elizabet
Zoltan przedstawił liczące około 150 osób keszthelskie Koło Stronnictwa Narodowego. Swą działalność rozpoczęli siedem lat temu, a w ich programie najważniejsze miejsce zajmuje oświata i kultura.
Starosądeczanie przedstawili swoje obszary działania. Andrzej Rams mówił o Stowarzyszeniu „Dom” i przekazał zaproszenie do ściślejszej współpracy od Starosty Nowosądeckiego, Zofia Wcisło przedstawiła Stowarzyszenie „Gniazdo”, Jacek Lelek Lokalną Grupę Działania „Leader”, która ma w planie program współpracy pozarządowych organizacji międzynarodowych. „Tu zapewne narodzą się przyjaźnie. Wy zrobiliście pierwsi takie spotkanie, ale mamy nadzieję, że uda się to także nam” - powiedział kierownik naszej grupy.
Również ja, niżej podpisana - opowiedziałam o ewenemencie, jakim jest nasze parafialne czasopismo „Z Grodu Kingi”, tworzone społecznie przez zespół pasjonatów już od bez mała 12 lat (rocznica przypadnie 15 czerwca br.)
Piątkowa kolacja (smażony filet rybny z ryżem) zaspokoiła głód, a po niej nie pozostawało, po tak bogatym w wydarzenia dniu, nic innego, jak wraz z goszczącymi nas rodzinami udać się do ich domów. My miałyśmy przyjemność gościć u państwa Agnes i Zoltana Alföldi, którzy wraz z czwórką swych dzieci: najmłodszą 11 letnią Nelly i 15 letnią Eszter (które miałyśmy przyjemność poznać) i starszymi synami - Andrásem i Péterem (uczącymi się w benedyktyńskiej szkole z internatem) mieszkają tuż przy centrum miasta. Należą do Szenstackiego Instytutu Rodzin.
Rodziny Szensztackie to jedno z wielu odgałęzień Ruchu Szensztackiego, międzynarodowej wspólnoty wywodzącej się z Niemiec. Jej założycielem jest sługa Boży o.Józef Kentenich (18.11.1885 r. - 15.09.1968 r.) - człowiek głębokiej wiary w Opatrzność Bożą, odznaczający się szczególnie miłością do Matki Bożej, która jest patronką całego Dzieła, jako Matka Trzykroć Przedziwna.
Członkowie Dzieła Rodzin pomagają Kościołowi w moralno-religijnej odnowie rodzin poprzez: praktyczną wiarę w Opatrzność Bożą, maryjność, świętość na co dzień, samowychowanie, apostolstwo. Uczą się akceptować trudności życia jako Boży sposób wychowania, jako szansę na uświęcenia dnia powszedniego i przejęcia odpowiedzialności za innych.
W 1966 r. o.Katenich powiedział: „Każda rodzina ma być żywym sanktuarium, którego zewnętrznym znakiem jest godne miejsce w domu poświęcone Matce Bożej. Z tego miejsca działa Ona jako Wychowawczyni i Pośredniczka łask. Matka Boża troszczy się, aby atmosfera religijna napełniała cały dom, umacniała więź między ojcem i matką, przenikała do serc ich dzieci i wnuków”.
Taką atmosferę domu czuło się u państwa Alföldi, a muzyka m.in.Georga Phillipa Telemanna, która delikatnie snuła się i wypełniała wnętrze domu, stwarzała poczucie ładu i bezpieczeństwa. Dodać należy, że członkowie tej rodziny grają na pianinie, Agnes na flecie, Nelly na skrzypcach a Esztér na wiolonczeli.
    W sobotę poznawaliśmy Keszthely - najstarsze miasto nad Balatonem, które było zamieszkiwane już w czasach rzymskich.
Przez cały czas niestrudzenie pilotował naszą grupę Istvan Varsics, który wraz z żoną, również gościł cztery uczestniczki naszej wyprawy.
Keszthely nazywano wówczas Fenékpuszta. Około 5 km na południe od dzisiejszego centrum miasta prowadzono badania archeologiczne, które pozwoliły odkryć fragmenty zabudowań rzymskiej twierdzy Valcum oraz ruiny paleochrześcijańskiej świątyni datowanej na IV wiek naszej ery.
Główny Plac (Fő tér) - otaczają pastelowe budynki z różnych epok, a wśród nich znajduje się Városháza, zabytkowy ratusz wybudowany pod koniec XVIII w. w stylu węgierskiego rokoka.
Na placu stoi kolumna Trójcy Świętej z 1770 r., a w południowej pierzei - wielokrotnie przebudowywany eklektyczny klasztor franciszkanów, w XVII w. pełniący rolę zamku obronnego. Do klasztoru przylega najstarsza budowla w mieście - wzniesiony ok. 1390 r. ferences templom (kościół franciszkanów). Do gotyckiej bryły świątyni w 1878 r. dobudowano neogotycką wieżę, w którą wmontowano oryginalną XIV-wieczną kamienną rozetę. W środku warto zwrócić uwagę na epitafia Festeticsów w prezbiterium i na łuku tęczowym oraz na fragmenty średniowiecznych fresków w prezbiterium i na południowej ścianie. Malowidła odkryto podczas prac konserwacyjnych w 1974 r. o czym poinformowała nas przewodniczka.
Przy tym kościele mieliśmy poranną zbiórkę i jego wnętrze również udało się nam zobaczyć. W mieście jest co zwiedzać i oglądać. Atrakcją turystyczną są liczne, niewielkie muzea m.in.: muzeum marcepana, muzeum radia i telewizji, muzeum lalek, które udało nam się odwiedzić. W sali Muzeum Lalek oficjalnie przywitał nas burmistrz Keszthely Ferenc Ruzsics a w imieniu Starosądeczan głos zabrał Jacek Lelek.
W budynku mieszczą się trzy wystawy: ponoć największa w Europie kolekcja porcelanowych lalek w strojach ludowych (w liczbie prawie 500), sala z nie lada atrakcją - modelem budapesztańskiego Parlamentu (Csigaparlament) - makieta wykonana jest z 4,5 mln muszelek ślimaków, które przed 28 mln laty żyły w Morzu Panońskim. Ma ona 7 m długości i 2,5 m wysokości. W kolejnej sali mieści się Panoptikum - gabinet figur woskowych, gdzie przedstawiono czterdzieści naturalnej wielkości postaci - węgierskich królów i i sławnych, historycznych osobistości. Wszystko warte obejrzenia.
Następnie obejrzeliśmy bogaty zbiór odbiorników radiowych, telewizyjnych, gramofonów, magnetofonów także takich, które pamiętamy z naszych rodzinnych domów. No i wreszcie muzeum marcepana z pięknymi, zadziwiającymi i pomysłowymi słodkościami, tortami marcepanowymi w kształcie ksiąg (tort na rocznicę uzyskania praw miejskich przez Keszthely 1247-2007), czy w postaci dinozaura.
Potem był spacer na balatońskim molo.
.

.
.
    Po południu zwiedziliśmy pałac Festeticsów, czwartej co do wielkości, lecz najstaranniej odrestaurowanej rezydencji magnackiej na Węgrzech.
Prowadzi doń biegnąca wzdłuż zachodniej pierzei Placu Głównego ulica Lajosa Kossutha, główna ulica centrum; której najładniejszy odcinek, zamieniony jest na deptak.
Muzeum Pałacowe Helikon składa się z ekspozycji na temat dziejów rodu, urządzonej w kilkunastu komnatach, w których zgromadzono meble z epoki, bibeloty oraz liczne portrety i rzeźby przedstawiające Festeticsów. Najwięcej miejsca poświęcono najwybitniejszemu z rodu, Györgyowi. Wykształcony, władający pięcioma językami, osiadł w Keszthely, wcielając w życie idee oświeceniowe. Dwukondygnacyjna, mieniąca się zdobieniami kaplica pałacowa, podobnie jak sąsiednia biblioteka, powstały za jego czasów.
Biblioteka uważana jest za największy skarb pałacu rodziny Festeticsów. Za szczególnie cenne uważa się kolekcję woluminów z czasów oświecenia, jak również pełne serie klasyków greckich i łacińskich, podobnie jak oryginalne wydania czołowych pisarzy francuskich, niemieckich i angielskich.
W chwili obecnej pełny księgozbiór liczy 90.000 tomów, przy czym w bibliotece znajduje się mniej więcej połowa z nich. Całość uznano za skarb narodowy i udostępniono badaczom. Biblioteka już na początku XIX wieku, jako pierwsza na Węgrzech, była udostępniona przez właściciela publiczności.
György w 1797 r. zbudował „Phoeniksa” - największy żaglowiec, jaki kiedykolwiek pływał po Balatonie. W tym samym roku założył Georgikon - pierwszą w Europie wyższą szkołę agrarną (jej tradycje kontynuuje miejscowa akademia rolnicza).
Wspaniałym przeżyciem było zwiedzenie małego Luwru, jakim jest keszthelski pałac.
.

.
    W sobotni wieczór 14 marca uczestniczyliśmy w pochodzie z pochodniami, który przemierzał Keszthely i pod udekorowanymi tablicami Sándora Asbóth, Ferenca Deák, László Csány, wspominali swą historię.
    Wiosna Ludów - europejska rewolucja - dla Węgier rozpoczęła się w Peszcie, gdzie wokół największego poety węgierskiego - Sandra Petőfiego skupieni byli młodzi radykałowie.
Za Pesztem poszły inne miasta węgierskie i w ciągu kilku dni powstanie ogarnęło cały kraj. Symbolami rewolucji stały się trójkolorowy sztandar (czerwono-biało-zielony) oraz pieśń ułożona przez Petofiego - hymn narodowy. Koło Petofiego, na wniosek Kossutha sformułowało program polityczny tzw. 12 postulatów, odczytanych 15 marca 1848 r. przed Muzeum Narodowym.
To zapoczątkowało rewolucję na Węgrzech. Za zgodą Wiednia 7 kwietnia 1848 r. utworzył się Rząd Narodowy z hrabią Batthyany jako premierem i Lajosem Kossuthem jako ministrem finansów.
28 września został powołany Komitet Obrony Narodowej Od tego czasu Lajos Kossuth staje się faktycznym przywódcą powstania narodowego. Wojskiem węgierskim dowodzi młody i energiczny gen. Artur Görgey. Problemem Komitetu było zdobycie wyszkolonej i lojalnej kadry oficerskiej, dużą jej część stanowili Polacy: Henryk Dembiński, Józef Wysocki i Józef Bem. W międzyczasie Rumuni zbroją się w Siedmiogrodzie, dokonując okrutnych zbrodni na tamtejszej ludności węgierskiej. Na dowódcę wojsk Transylwanii, Kossuth mianuje gen. Józefa Bema, a jego adiutantem był Sander Petőfi. Bem szybko zyskuje szacunek i sympatię żołnierzy, nazywających go „ojczulek Bem”.
Gen. Bem po bitwie pod Segesvar, w której poległ jego adiutant, wybitny poeta, został wyparty z Siedmiogrodu. Po upadku Wiosny Ludów na Węgrzech. żołnierze, L.Kossuth i gen.J.Bem przekroczyli granicę turecką.
Była to także dla nas lekcja patriotyzmu i ciekawy sposób świętowania narodowych rocznic.
    W niedzielę, wraz z naszymi węgierskimi gospodarzami, uczestniczyliśmy w niedzielnej Eucharystii kaplicy bazyliki karmelickiej pw. św.Teresy od Dzieciątka Jezus. Kościół konsekrowano w 1938 roku. Mszę odprawił o.Paweł Denisiewicz - Polak rodem z Opola, pięć lat po świeceniach kapłańskich, od trzech lat będący na misjach w Keszthely. Jak powiedział, Węgry to kraj misyjny, chociaż akurat odwiedzane przez nas miasto nie należy do najbardziej zlaicyzowanych.
.

.
O godz. 14.00 rozpoczęły się oficjalne uroczystości obchodów węgierskiego święta narodowego. Spod kościoła franciszkanów wyruszył barwny pochód prowadzony przez czterech huzarów. Mieszkańcy z flagami narodowymi, także w postaci kotylionów - przypiętymi nad sercem do zewnętrznych ubrań, orkiestra, śpiew patriotycznych pieśni, wszystko to tworzyło odświętny nastrój.
Było kolejne powitanie „polskich przyjaciół ze Starego Sącza” przez Burmistrza i Starostę - podniosłe i uroczyste oraz podziękowania za to, iż zechcieliśmy przybyć, i razem świętować. Skąpany w promieniach wiosennego słońca okazały, secesyjny budynek Muzeum Balatonu, do którego doszliśmy w pochodzie, otworzył swe podwoje, stając się tłem dla przemawiających, oraz dla występujących: dzieci, młodzieży oraz zespołów regionalnych. Wcześniej zabrzmiały hymny naszych narodów. Polski odśpiewaliśmy mocno, ile tchu w piersiach - zabrzmiał donośnie i dostojnie, uświetniając uroczystość.
Wieczorną atrakcję stanowiła degustacja win, w piwnicy z ogromnymi, mieszczącymi ponad 2000 litrów wina beczkami w myśl powtarzanego przez Węgrów powiedzenia: „Polak, Węgier dwa bratanki i do szabli, i do szklanki”. Późniejsze spotkanie w górnej sali, w świetlicy winiarzy i następnie w stołówce akademika rozbrzmiewało polsko - węgierskim śpiewem. To był wieczór pożegnalny.
„Z serdecznością, na pamiątkę wspólnej historii od keszthelskich, węgierskich braci” - taki napis wraz z podpisami umieścili gospodarze na odwrocie portretu gen.Bema, ofiarowanego naszej grupie. Przekazaliśmy go do starosądeckiej Biblioteki.
    Poniedziałkowe przedpołudnie spędziliśmy kąpiąc się w wodach termalnych w kompleksie basenów Kehida Thermal w Kehidakustany. To miejsce lecznicze poprawia samopoczucie, wzmacnia osłabiony organizm i aktywuje system immunologiczny. Różnorodność kąpieli zapewnia 13 basenów o różnej temperaturze wody, wewnętrzna zjeżdżalnia o długości 94 metry, rwąca rzeka, wodospady, bicze wodne. Latem bardzo popularny jest basen ze sztuczną falą.
    Można przytoczyć słowa piosenki: „To były piękne dni”. Piękne, bo pełne wrażeń, bogate w miłe przeżycia, piękne, bo pełne nowych doświadczeń, piękne, bo dały możliwość poznania nowych ludzi i zaobserwowania, jak i czym żyją, jakie posiadają priorytety i wyznają wartości; piękne ze względu na otrzymywane i doznane od węgierskich rodzin dobro, którym za gościnę, opiekę, życzliwość, i za zaproszenie nas do swoich domów w imieniu uczestników składam serdeczne: Bóg zapłać!
Jolanta Czech
49229