Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Siostry Klaryski w Bawarii

Treść


.
SIOSTRY KLARYSKI W BAWARII
- W DINGOLFING
.
Dingolfing to niewielkie miasto w Bawarii, tylko o 17 lat młodsze od Starego Sącza. Prawa miejskie otrzymało w 1274 roku. Jest ono położone między Regensburgiem, a Monachium nad rzeką Isar.
Fakt bliskości źródła wody wpłynął korzystnie, jeśli nie decydująco na powstanie na tym terenie osady i na szybki jej rozwój do rangi miasta. Tak, jak Stary Sącz jest to stare miasteczko cieszące się posiadaniem interesujących zabytkowych budowli zarówno świeckich, jak i sakralnych. Pomimo tego, że jest to miasto nadal rozwijające się, otwarte na postęp techniki, gdzie została zbudowana największa fabryka BMW (zajmuje powierzchnię 2,3 mil. m 2 areału), która prawie 40 lat daje zatrudnienie wielu mieszkańcom tego miasta i okolic, pewne zakątki miasta nic nie straciły z uroku i atmosfery średniowiecza. Ma się wrażenie, że tutaj czas stanął w miejscu. Można spotkać kobiety robiące zakupy z koszykami plecionymi z wikliny. Nie czuje się pośpiechu. Ludzie zatrzymują się na ulicy, aby sobie porozmawiać. Towarzyszy temu atmosfera bezpieczeństwa, której tak brak w naszych miastach. Siostry opowiadają, że wieczorem można bez lęku wyjść na miasto.
Kościoły są otwarte przez cały dzień ( kiedyś i u nas tak było!), bez nadzwyczajnych zabezpieczeń.
Siostrom również nikt nie narusza spokoju klauzury, choć nie mają tak wysokich murów okalających klasztor, jak przy klasztorze w Starym Sączu. Taka rzeczywistość w dzisiejszych niespokojnych, pełnych pośpiechu czasach wydaje się baśnią, tak samo, jak urocze małe domki, które w okresie świąt Bożego Narodzenia są bajecznie oświetlone kolorowymi lampkami, a z dachów spuszczają się Mikołaje (duże kukły) z workami prezentów, lub wchodzą po drabinie do okna.
Idąc uliczkami tego uroczego miasteczka prawie na każdej ulicy, a szczególnie na starych domach są umieszczone figury, lub mozaiki Najświętszej Maryi Panny. Najczęściej przedstawiają Ją jako Niepokalaną, Gwiazdę Morza lub Wniebowziętą.
Są też wizerunki św. Józefa. Znajduje się tutaj ślady mocno zakorzenionej przez wieki tradycji franciszkańskiej. Mówią o niej między innymi napotykane w mieście figury przedstawiające Mękę Pańską – cierpiącego Chrystusa. Niestety są to figury najczęściej bardzo zaniedbane, wymagające szybkiej konserwacji.
Do 1802 roku w Dingolfing przebywali Bracia Franciszkanie. W wyniku sekularyzacji musieli opuścić miasto. Dopiero po około 50 latach ponownie powrócili i założyli nowy klasztor dla trzech ojców i dwóch braci. Budynek klasztorny został zbudowany na wzgórzu przy ulicy Geislung, powyżej małego, zbudowanego w latach 1753-56 kościółka p.w. Biczowania. Ta nowa fundacja Franciszkanów przetrwała tylko do roku 1972, kiedy to z braku powołań wspólnota musiała zostać rozwiązana. W tym to właśnie czasie przybyły do Dingolfing Siostry Klaryski z Regensburga, które zmuszone były opuścić swą wielowiekową siedzibę ze względu na planowaną budowę drogi przez ich klasztorny ogród. Siostry zburzyły stary budynek Franciszkanów i zbudowały na tym samym miejscu nowy, duży klasztor. Został on erygowany w 1975 roku. Zabrakło jednak nowych powołań i dlatego starzejąca się wspólnota Sióstr przybyłych z Regensburga zwróciła się o pomoc do naszych Sióstr w Miedniewicach. Siostry przyjęły tę prośbę i w 1998 roku wyjechały do klasztoru w Dingolfing, żeby tam razem z niemieckimi siostrami klaryskami kontynuować życie według charyzmatu św. Klary oraz zaopiekować się starszymi, schorowanymi Siostrami. Obecnie wspólnotę tworzy 9 sióstr, w tym 3 siostry Niemki i 6 Polek. Siedem z nich jest profeskami wieczystymi, jedna nowicjuszką i jedna postulantką. Wspólnota składa się przede wszystkim z młodych Sióstr, pełnych radości i gorliwości. Klasztor odżył.
Wraz z Siostrami z Miedniewic przybyli ponownie do miasta Ojcowie Franciszkanie, tym razem 3 Ojców z Polski, którzy zamieszkali blisko Sióstr zapewniając im opiekę duchową. Opiekują się oni kościołem przyklasztornym i angażują również w pomoc duszpasterską w pobliskich kościołach, sprawują także opiekę nad chorymi w pobliskim szpitalu.
Mieszkańcy Dingolfing na różne sposoby wyrażają swoją wdzięczność Siostrom i Ojcom za ich przybycie. Widziałam, jak życzliwie odnoszą się do nich i jak bardzo są ofiarni w udzielaniu im pomocy. Słyszałam też serdeczny zwrot z ust młodego Bawarczyka do s.Rafaeli, przełożonej, którą nazywał zdrobniale “mama”. Młode, niemieckie dziewczyny zaczynają się interesować życiem Sióstr. Siostra Maksymiliana – nowicjuszka to już nowe rodzime powołanie. Rozczytuje się ona w książkach o św. Ojcu Maksymilianie Kolbe i pragnie poznać Niepokalanów.

Siostry w Dingolfing przyjęły mnie bardzo serdecznie. Radość ze spotkania była wielka. Ostatni raz widziałyśmy się podczas kanonizacji św. Matki Kingi w Starym Sączu.
Czułam się tam prawie jak w starosądeckim klasztorze, bo przecież częściowo przeniesione zostały tam przez Siostry z Miedniewic zwyczaje starosądeckiego klasztoru.
Siostry opowiadały, jak boleśnie, ze łzami w oczach przeżyły pierwszą Wigilię Bożego Narodzenia, ponieważ w Niemczech nie ma tradycji obchodzenia Wigilii. W następne Święta zaproponowały niemieckim Siostrom przeżycie wigilijnego wieczoru według polskiej tradycji. Siostry wyraziły zgodę i bardzo spodobało się im nasze wigilijne świętowanie. Cieszyły się, że było tak samo jak na Watykanie u Ojca Świętego! Odtąd weszło ona w stały zwyczaj.
Przede wszystkim po przybyciu do Dingolfing Siostry musiały opanować dobrze język niemiecki i zapewnić opiekę najbardziej chorym Siostrom, oraz uporządkować klasztor, który był zaniedbany, gdyż Siostry w nim żyjące nie miały już sił do utrzymywania w nim porządku.
Dzisiaj jest wszędzie czysto, a na korytarzach klasztornych dużo kwiatów. Starsze Siostry są szczęśliwe, że odradza się życie zakonne
i mają dobrą starość przy młodych Siostrach. Pomimo różnic narodowościowych panuje tam jedność i harmonia siostrzanych serc. Tajemnicą tej jedności jest przede wszystkim Eucharystia. Siostry dużo czasu spędzają na modlitwie wspólnotowej i Indywidualnej przed Najświętszym Sakramentem. Modlitwie podporządkowują wszystkie inne działania, aby Bóg był ustawicznie miłowany, wielbiony i czczony. Ponad to bardzo dbają o to, ażeby pomimo wielu codziennych prac zawsze znaleźć czas na spotkania i rozmowę ze sobą. Szczególnie radosne były spotkania tzw. rekreacje w okresie Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Nie zabrakło śpiewu kolęd zarówno niemieckich jak i polskich.
Poza godzinami wspólnych modlitw Siostry zajmują się różnymi pracami, na przykład w ogrodzie, w kuchni, w zakrystii i kościele. Ozdabiają również świece, które ludzie zamawiają na różne okazje. Miałam okazję nauczyć się od nich tej pięknej i cennej umiejętności. Jedna z Sióstr zajmuje się malarstwem. Wyrabiają też tzw. ziołowy Balsam-likier klariański o bardzo starej recepturze, który pomaga regenerować zdrowie. Z radością patrzyłam, jak dobrze moje Siostry w Bawarii służą Bogu i ludziom. Niech Bóg im błogosławi w nowych, świętych powołaniach i oby wytrwały tam do końca siejąc w sercach ludzkich pokój i dobro.
Dziękuję za możliwość napisania w “Grodzie Kingi” kilku słów o naszych Siostrach Klaryskach w Dingolfing, które chętnie zgodziły się na napisanie tego artykułu, przekazały kilka zdjęć i pozdrawiają starosądeckich czytelników, prosząc o pamięć o nich w modlitwie.
s.M.Elżbieta Wielebińska OSC
49229