Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

VIII rocznica wizyty Jana Pawła II w Starym Sączu

Treść


.
VIII rocznica wizyty Jana Pawła II w Starym Sączu
“JA BYM SIĘ TUTAJ NIE BAŁ MÓWIĆ O CUDZIE”
(abp Kazimierz Nycz)
.
Znowu wraca wspomnienie tamtego czerwcowego dnia: dramatyzmu wydarzeń i oczekiwań, a potem nieopisanej radości spotkania i kanonizacji. W odczytaniu homilii wyręczył wtedy Ojca Świętego kard.Franciszek Macharski, który w VIII rocznicę wizyty postanowił przybyć do Starego Sącza, by przewodniczyć celebrze liturgii przy Ołtarzu Papieskim. Obecność ks.Kardynała przyjmujemy z wielką wdzięcznością jako symbol bliskości i obecności duchowej również Jana Pawła II. Nasz Papież nigdy nie zapominał o przyjaciołach, nie zostawiłby w Starym Sączu Księdza Kardynała bez wsparcia, więc na pewno będzie tu z nami. Tym bardziej, że kard.Macharski był pierwszym biskupem wyświęconym przez niego.
.
Przypomnijmy sobie 16 czerwca 1999 r. Stary Sącz - w nadziei i rozmodleniu, ale i w łzach - tych z obłoków i z ludzkiego niepokoju. Przyroda współgrała z nastrojami: kopuła ołowianych chmur nad głowami, świat przesłonięty zasłoną gęstej mgły i ten, nieustannie siąpiący deszcz - jedno wielkie przygnębienie. A w duszach ludzkich przyczajony lęk, bo choć już wszystko przygotowane w najdrobniejszym calu, wizyta może nie dojść do skutku. W przededniu przyjazdu Jan Paweł II poczuł się źle, zaniemógł tak, że musiał odwołać spotkania w ukochanym Krakowie, w mieście, któremu niczego by nie potrafił odmówić. Jeżeli tam nie uczestniczył - to co marzyć o Starym Sączu? Trud podróży, odległości do przemierzenia i jeszcze wysiłek uczestniczenia w długiej uroczystości?
Nadzieja jednak nie gasła, od wieczora już gromadzili się ludzie na błoniach. Domy “pęczniały w szwach” przyjmując na nocleg i swoich, i obcych, zgarniając tych drugich np. z samochodów, w których zamierzali nocować. Wczesnym świtem wysypywali się gromadami (nierzadko nawet po 20 osób z domu) zapełniali drogi, ulice i ciągnął ku błoniom ten ogromny pochód ludzki: parasol przy parasolu, ramię przy ramieniu, twarze zastygłe w milczeniu, zasępione, niespokojne, w ciszy tak przejmującej, że bicie serc można by usłyszeć. Na nic by się zdały inne słowa, tu potrzebna była modlitwa, i to taka: prosto do Boga, najgorętsza: by siły przywrócił, życie ratował i do nas przyprowadził, jeśli taka Jego wola. Najważniejsze jednak, by w zdrowiu i na długie jeszcze lata nam Ojca Świętego zachował.
Na błoniach mrowie ludzkie, głowa przy głowie, około 800 tysięcy w skupieniu i modlitwie, oczekujących z niepokojem. Nic to, że deszcz i chłód, że mija godzina po godzinie; zapas cierpliwości ogromny, że można czekać i czekać, byleby tylko przyszła dobra wieść, byleby biała sylwetka pojawiła się na stopniach Ołtarza.
Na takie zdeterminowanie ocknęła się nawet przyroda z niemocy, wiatr przerzedził kłębowisko chmur, przejaśniło się niebo i ustał deszcz. Słyszymy szepty: Kinga zadziałała, może to dobry znak? Ani na moment nie traciliśmy nadziei. I nagle dobiega uszu komunikat, najradośniejszy z możliwych: Jedzie! Jan Paweł II jedzie do Starego Sącza! Euforia, szał radości, takie dobre łzy w oczach, łzy spełnienia i wielkiej wdzięczności serc. Nie zapomnimy nigdy uśmiechu na zmęczonej twarzy Papieża, którym uszczęśliwiony, że jest tutaj, witał nas w grodzie Kingi. Jakież mieliśmy szczęście móc tego wszystkiego doświadczać, uczestniczyć w spotkaniu z Papieżem - Polakiem, być świadkami kanonizacji św.Kingi, doznać tak wielkiego daru łask. Jak to dobrze, że mamy trwałe ślady tamtych wydarzeń: Ołtarz Papieski i św.Kingę u siebie, i nadzieję, że w bliskim czasie będziemy się szczycić obecnością w Starym Sączu dwojga świętych, bo również Jana Pawła II.
Ojciec Święty zawsze wierzył w moc modlitwy, cały był człowiekiem modlitwy, często też prosił o nią. Na pytanie skąd ten 80-letni już człowiek ma tyle sił, była tylko jedna odpowiedź: modlił się On sam i modlił się za niego Kościół. Zawsze wierzył i doświadczał tego na sobie, że modlitwa podtrzymuje i pasterza, i owczarnię. Był żywym świadectwem jej skuteczności. 15 czerwca zachorował, to musiało być naprawdę coś poważnego, skoro Krakowowi odmówił spotkania. To tutaj z Rzymu najbardziej wyrywało się serce, do słynnego okna na Franciszkańskiej, do kochanej młodzieży i przyjaciół z lat młodości. Wyczuliśmy wielkie zagrożenie. Tu mógł pomóc tylko Ten, co wszystko może. Jakże bardzo modliła się Polska, modlił Kościół, Ziemia Sądecka i Stary Sącz. Zewsząd płynęły modlitwy, którymi ogarnialiśmy Papieża. Wstał ranek 16 czerwca i ci, którzy towarzyszyli Ojcu Świętemu, z radością dostrzegli poprawę, wyraźny przypływ sił, po prostu powrót do zdrowia. Lekarz mógł spokojnie zezwolić na podróż i kontynuację wizyty.
Czy to zadziałała moc modlitwy, tak skutecznie i błyskawicznie?
“Kto wie, czy to nie dzięki niej już nazajutrz mógł wrócić na trasę pielgrzymki. A uczynił to w wielkim stylu” - pisze (w “Pontyfikat - 25 lat”) Janusz Poniewierski. “Ja bym się tutaj nie bał mówić o cudzie” - komentował potem bp Kazimierz Nycz. Czy rzeczywiście nie wyglądało to na cud i nie stało się nim?
W 8. rocznicę wizyty Jana Pawła II na Sądeckiej Ziemi, podobnie jak w każdą inną, wspominając i modląc się będziemy zanosić prośby, przypominać słowa Biskupa Ordynariusza, wtedy wygłoszone, oraz wracać do papieskiego nauczania, które nigdy nie straci aktualności.
“Ojcze Święty, oręduj za nami (...) polecaj nas Bogu przez wstawiennictwo św.Kingi, abyśmy stawali się solą ziemi, abyśmy przyjmowali Słowo Boże, wczytywali się wciąż w Twoje słowa i byli jak drzewo zasadzone nad głęboką wodą, i przynosili plon stokrotny. Módl się za nami i za nas, abyśmy nie ustali w drodze”.
Pamiętamy, czego uczyłeś w Starym Sączu, że potrzeba nam odwagi wiary, pragnienia świętości, wyzwolenia dobra i miłości. Że trzeba wciąż dawać świadectwo, nieustannie zachowywać harmonię między wyznawaną wiarą, a własnym życiem, i służyć innym w duchu miłości Boga i bliźniego. Z nauk wyciągamy wnioski, że najszczęśliwsi są ci, którzy poświęcają się innym i w tym odnajdują sens życia. To najkrótsza droga do świętości. Niech końcowe słowa homilii starosądeckiej towarzyszą nam w każdym dniu:
     “Święci nie przemijają.
      Święci wołają o świętość
      Święta Kingo, Pani tej ziemi
      uproś nam łaskę świętości!”
Zofia Gierczyk
46140