Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Rozmowa z p.Jackiem Lelkiem

Treść


.
JUBILEUSZOWA ROZMOWA GAZETKOWA
z p.JACKIEM LELKIEM
WSPÓŁZAŁOŻYCIELEM NASZEGO MIESIĘCZNIKA
.
Z Grodu Kingi: Skąd się wzięła w Starym Sączu gazeta parafialna?
- Jacek Lelek: Ksiądz prałat Alfred Kurek, podczas pierwszego spotkania Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej wymienił kilka aktywności, w które mogą zaangażować się świeccy w parafii. Wówczas na sali znalazło się kilka osób, które zdecydowały, że chcą zaangażować się w tworzenie gazety. Niecały miesiąc później - 15 czerwca 1997 roku - na bocznych ołtarzach w kościele parafialnym pojawił się pierwszy, zaledwie czterostronicowy, powielony na zwykłym ksero, numer “Z Grodu Kingi”. Pismo było bezpłatne. Rozeszło się błyskawicznie na pierwszych mszach. Pomimo, że na zebraniu redakcyjnym ustaliliśmy, że kolejny numer ukaże się dopiero po wakacjach - widząc w jakim tempie znikają z ołtarzy kolejne egzemplarze zdecydowaliśmy, że wydamy także numer w lipcu.
.
ZGK: Pamiętasz, kto był pomysłodawcą tytułu?
- JL: Dużo różnych propozycji pojawiało się na pierwszym redakcyjnym spotkaniu. Niestety, nie protokołowaliśmy, a pamięć jest ulotna. Tytuł “Z Grodu Kingi” podsunęła s.Maria Małgorzata Powrózek, ówczesna przełożona starosądeckich Sióstr Służebniczek. S.Małgorzata od samego początku była bardzo zaangażowana w redagowanie pisma i zapoczątkowała wspaniałą tradycję nieprzerwanego uczestnictwa Sióstr Służebniczek w pracach redakcji.
.
ZGK: Mieliście już na początku jasną koncepcję Pisma?
- JL: Właściwie tak. Nasze dwa cele, jasno stawiane i trzymane do dzisiaj, pomimo, że całkowicie wymienił się zespół redagujący gazetę, to: ewangelizować i umacniać wspólnotę parafialną. Stąd na naszych łamach oprócz tekstów typowo religijnych, refleksyjnych, zamieszczaliśmy zawsze ogłoszenia parafialne, kronikę parafii, także wywiady z ciekawymi ludźmi. Czytelników w największym stopniu interesuje to, co dzieje się “za płotem” - próbowaliśmy zawsze trochę miejsca poświęcić temu, co dzieje się w Starym Sączu i najbliższej okolicy - niekoniecznie na parafii. Ale przyznam, że dopiero obecnej Redakcji to się udało. Co tu mówić - wiąże się to z ogromnym nakładem pracy i czasu. A przypomnę, że w gazetce wszyscy pracują w stu procentach społecznie.
.
ZGK: Nie brakowało Wam tematów do pisania?
- JL: Dziś mogę się przyznać, że w pewnym momencie była taka wątpliwość. Że będziemy pisali w kółko to samo, że będzie to nudne. Ale dzisiaj patrząc na te dziesięć lat - nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kto wie - może to było najciekawsze dziesięć lat w historii naszej parafii i Starego Sącza? Zaczęło się od mianowania nowego biskupa ordynariusza tarnowskiego, właściwie nazajutrz po wydaniu pierwszego numeru gazetki. Później wieść o kanonizacji św.Kingi, wizyta Ojca Świętego w Starym Sączu, tworzenie Diecezjalnego Centrum Pielgrzymowania, Rok Jubileuszowy 2000, tworzenie nowej parafii w Starym Sączu, Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, wejście Polski w struktury Unii Europejskiej. I jeszcze Odejście Jana Pawła II - pokoleniowe przeżycie Polaków. Wymieniałem chronologicznie tylko najbardziej znaczące wydarzenia, które dzięki naszej gazetce zostały opisane, utrwalone, zachowane w szczególny sposób dla potomnych. Tak jak przeżywaliśmy i celebrowaliśmy te wydarzenia w Starym Sączu. Oprócz tego wiele tematów religijnych - skarbnica tak szeroka i głęboka, że nie sposób wyczerpać jej głębi. Moje obawy, że nie będzie o czym pisać, były całkowicie nieuzasadnione… A jeszcze bardziej cieszę się, że nie spełniły się obawy, że nie będzie miał kto pisać!
.
ZGK: Zespół redakcyjny, jak już wspomniałeś, wymienił się w całości od pierwszego zebrania redakcyjnego…
- JL: I to jest piękne! Bo “Z Grodu Kingi” to nie jest czyjś prywatny folwark. To jest pismo parafialne, posiadające swoją misję i cel. Praca w nim to naprawdę znojny trud. Mogę na to obiektywnie spojrzeć, jako osoba dziś nie zaangażowana w redagowanie “Z Grodu Kingi”, ale jednocześnie doskonale wiedząca, “z czym to się je”. Patrząc przez pryzmat swoich doświadczeń, gdy pismo było bez mała o połowę cieńsze, a ile czasu i wysiłku kosztowało jego przygotowanie. Rozmiar gazety, regularność ukazywania się są dziś imponujące. Dopracowana szata graficzna, staranna korekta. Ale najważniejsze - coraz więcej ciekawych tekstów, szerszy zakres informacji, nowe tematy poruszane w artykułach. Trzeba przyznać, że dziesięcioletnia jubilatka jest w doskonałej formie! I za to moje szczere wyrazy szacunku i wdzięczności dla Zespołu Redakcyjnego, zwłaszcza dla Joli i Jaśka Czechów oraz p.Zosi Gierczyk, bo oni wzięli na siebie ciężar organizacyjny pisma.
.
ZGK: No, nie tylko nam te podziękowania się należą…
- JL: Wasza rola jest szczególna, jako organizatorów procesu redagowania gazety. Ale bez wymieniania imiennie, bo wiem, że Redakcja czyni to w innym miejscu, chciałbym jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować naprawdę wszystkim tym, którzy nasze pismo tworzyli na przestrzeni tych dziesięciu lat. Można się zdumieć, że tak wiele osób było tutaj zaangażowanych. Księży, Sióstr Służebniczek i Klarysek, świeckich. Sama praca redakcji gazety - to także jest zacieśnianie więzów w rodzinie parafialnej. Osobiście dzięki pracy w redakcji poznałem wiele wspaniałych osób w naszej parafii, na przykład Was…
Ale oczywiście całe to działanie byłoby pozbawione sensu, gdyby nie Czytelnicy. Bo dla nich i dzięki nim to pismo istnieje. Także dzięki tym, którzy dzielą się swoimi egzemplarzami z rodziną, która opuściła Stary Sącz i mieszka gdzieś w Polsce czy w świecie. Czytelnicy swoim naprawdę wspaniałym przyjęciem “Z Grodu Kingi” od samego początku sprawili, że trwa ona do dzisiaj. I myślę że tu już wspólnie, jako przedstawiciel pierwszej redakcji z Wami, obecnie redagującymi pismo, chcemy Wam, Kochani Czytelnicy, za te dziesięć lat serdecznie podziękować!
 
ZGK: Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiały: Jolanta Czech i Zofia Gierczyk

49231