Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Uroczystości przy Ołtarzu Papieskim

Treść


.
Uroczystość przy Ołtarzu Papieskim
W 30 ROCZNICĘ WYBORU
KARDYNAŁA KAROLA WOJTYŁY NA PAPIEŻA


Zobowiązał rodaków, by pozostawali blisko i wspierali go zawsze w modlitwie. Uczył godnego, pięknego życia. Przy Nim stawaliśmy się lepsi. Ile zostało z postanowień i nauk? Czy pod wieloma względami nie sprawiamy zawodu? Rocznice obchodzi się i po to, by przyjrzeć się sobie i ocenić w prawdzie.

    Świat pamięta i na wiele sposobów oddaje hołd Wielkiemu Papieżowi, który zmienił jego oblicze i bieg życia. W Wiecznym Mieście tysiące pielgrzymów każdego dnia staje w zadumie i modlitwie przy grobie Ojca Świętego. W watykańskiej auli Pawła VI, w dniu 30 rocznicy pontyfikatu, miała miejsce prapremiera filmu o wielkości człowieczeństwa Jana Pawła II; dokumentalnej opowieści na podstawie zbeletryzowanych wspomnień kard.Stanisława Dziwisza, zatytułowanych „Świadectwo”. W tym ważnym wydarzeniu uczestniczył papież Benedykt XVI i biskupi z całego świata, a wśród 7 tys. gości również wiele osobistości z Polski.
W tych dniach do Rzymu przybywały liczne grupy polskich pielgrzymów (m.in. z Nowego Sącza, Radomia, Wrocławia) kierowanych potrzebą serca i pragnieniem pomodlenia się przy grobie Ojca Świętego. (Wśród odwiedzających znalazła się grupa nauczycieli z Łącka, a także przedstawicielki naszej gazetki, których relacja w następnym numerze).
16 października w całej Polsce upłynął pod znakiem okrągłej rocznicy wielkiego wydarzenia. Modlono się, wspominano tamten czas i lata pontyfikatu, odwiedzano miejsca pobytu, zapalano świece i znicze, czuwano, odbywały się nabożeństwa, koncerty i wystawy.

Jak tę rocznicę obchodziliśmy w Starym Sączu?

    O godz. 16.00 z kościoła parafialnego pw. św.Elżbiety wyruszyła procesja różańcowa z figurą Matki Bożej Fatimskiej w kierunku Ołtarza Papieskiego. Modlitwy prowadził ks.Henryk Homoncik, towarzyszyli mu księża starosądeckich świątyń na czele z ks.prałatem Alfredem Kurkiem, ks.kapelanem Markiem Taborem i ks.proboszczem Januszem Rybą. Uczestniczyli też: Siostry Służebniczki, chór parafialny, orkiestra młodzieżowa i wierni.
    Pieśnią „na wejście” rozpoczęła się dziękczynna Msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem ks.kapelana szpitala Józefa Wojnickiego z udziałem koncelebransów: ks.proboszcza Janusza Ryby, ks.dyrektora Tadeusza Sajdaka (głównego organizatora uroczystości), ks.Henryka Homoncika, ks.Janusza Ula i ks.Wojciecha Łowczowskiego. Piękną oprawę liturgii ubogacały chór i orkiestra pod kierunkiem Stanisława Dąbrowskiego, straż honorową pełnili, elegancko prezentujący się harcerze Szkoły Podstawowej nr 1. Emocjonujące i pełne głębokich treści Słowo Boże wygłosił ks.Kapelan. Ze względu na wielorakie jego wartości i edukacyjny charakter, przybliżamy najważniejsze fragmenty homilii.
    Rozpoczęły ją prorocze słowa poety, Juliusza Słowackiego, o słowiańskim papieżu, przed którym otwarty tron, i który otrzyma moc dźwignięcia świata, moc sakramentalno-cudowną, wprost, bo „moc to cud”. On rozda miłość...
    I rozdawał, dźwigał... Słowa poety wypełniły się 16.10.1978 r. o godz. 18.44. Polak! Słowianin - papieżem! Głową kościoła rzymsko-katolickiego! To 264 z kolei pontyfikat, na nim nasz rodak. Od 455 lat nie było papieża spoza Włoch. Imię przyjął od trzech ostatnich papieży: Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła I. To trzeci co do długości pontyfikat, dłuższe mieli tylko: św.Piotr i Pius IX. Ten Jana Pawła II trwał 26 lat, 5 miesięcy i 17 dni.
Co było mottem i charakterystycznym rysem Jego pontyfikatu?
- Wzięcie sobie do serca i wypełnienie do końca posłannictwa ewangelizowania wszystkich narodów i ludzi; najważniejszego polecenia Chrystusa: „Idźcie na cały świat i nauczajcie...”
Szedł, pielgrzymował, nauczał.
Odbył 104 pielgrzymki, odwiedził 132 kraje, w tym 900 miejscowości. 7% czasu pontyfikatu spędził poza Włochami (łącznie 586 dni). Przemierzył odległości pozwalające 3-krotnie okrążyć Ziemię. Najwięcej, bo 9 razy odwiedził Polskę, Stany Zjednoczone i Francję po 7 razy. Wygłosił 2400 przemówień. Najdłuższą podróż - 48 tys. km w ciągu 13 dni odbył na Daleki Wschód do Oceanii. Ogromne rzesze ludzi przyjął podczas audiencji, najwięcej w roku 1979 - bo aż miliard pięćset osiemdziesiąt pięć milionów (1.585.000.000). W roku jubileuszowym - 1.463.000.000. Ogłosił m.in. 14 encyklik, mianował 232 kardynałów, ok. 500 świętych i ponad 1.300 błogosławionych.
To tylko część działań, lecz wystarczająco dużo, by uznać Jana Pawła II niekwestionowanym tytanem pracy. Głosił Ewangelię słowem gromadząc niezliczone tłumy przy sobie. Najwięcej zgromadzonych na wspólnej modlitwie, od 4-5 milionów naliczono w Manili. Nie tylko słowem głosił Chrystusa, ale przede wszystkim przykładem własnego życia. Zawsze był balsamem dla duszy i ciała, kimś autentycznym i sprawdzalnym. Patrzył prosto w oczy rozmówcy, czynił wiele dobra dając piękny przykład prawdziwego człowieczeństwa. Szanował każdego człowieka, szanował innowierców, miłował nawet wrogów.
    Głosił Jezusa również przez cierpienie. W ciągu prawie 27 lat pontyfikatu przeszedł 6 poważnych operacji, 10-krotnie był pacjentem kliniki, to pierwszy papież, który był leczony w  szpitalu i nie ukrywał przed światem swoich dolegliwości i słabości. Do końca wiernie wypełniał wolę Chrystusa, choć w ostatnich latach w wielkim cierpieniu prowadził Kościół. Tym cierpieniem dał światu najprawdziwszą lekcję życia i naukę, że trzeba do końca nieść krzyż cierpień, obowiązków i losowych sytuacji.
    Mimo podeszłego wieku i choroby nie tylko ciągle uczył ale i humanizował życie w odniesieniu do takich problemów, jak: starość, cierpienie czy śmierć. To Jemu zawdzięczamy przekonanie, że nikogo nie wolno spisywać na straty ani spychać na margines. Osoby chore, niedołężne, nie mogą myśleć, że są niepotrzebne, uciążliwe, obciążające bliskich. Przemijanie jest losem wszystkich, a zdobyte doświadczenia osób starszych trzeba bardzo cenić i wykorzystywać w rodzinach. Wszyscy potrzebujemy siebie nawzajem, a każde życie jest darem Boga.
    Jako kapłan ludzi w podeszłym wieku, chorych i cierpiących, ks.kapelan Józef Wojnicki zebrał wiele spostrzeżeń, opinii i wiedzy o ich potrzebach. W homilii postanowił podzielić się nimi wymieniając trzy główne prośby swych podopiecznych - kierowane do bliskich i znajomych. Oto one:
  1. „Wysłuchaj mnie!” (to wołanie o uwagę, o zrozumienie, o korzystanie z rad, o udział w podejmowaniu decyzji rodzinnych, o sumienie, wdzięczność, miłość wobec dziadków, rodziców)
  2. „Bądź ze mną” (to potrzeba obecności, czasu, bliskości, okazania serca i solidarności; na różnych płaszczyznach cierpi człowiek - na każdej potrzebuje człowieka)
  3. „Pomóż mi zbawić moją duszę!” (a więc nie tylko pomagaj leczyć ciało, ale i duszę trzeba ratować)

Rozpatrując te zagadnienia, biorąc je sobie do serca, dziękujmy Janowi Pawłowi II za piękny przykład do naśladowania, za to, że praktycznie od 13 maja 1981 roku aż do śmierci ewangelizował przez swoje cierpienia.
    Mszę św. zakończyło podziękowanie ks.dyr.Tadeusza Sajdaka skierowane do głównego ks.Celebransa za podjęcie się przewodzenia liturgii i głoszenie Słowa Bożego, również do księży koncelebransów i wszystkich uczestników uroczystości. Odwzajemniając podziękowanie ks.Kapelan wzruszył zgromadzonych bardzo osobistym wynurzeniem. Powiedział m.in.: Bardzo chciałem tu być, serdecznie dziękuję ks.Dyrektorowi za zaproszenie. To dla mnie ogromny zaszczyt sprawować ofiarę mszalną w miejscu, gdzie stał i modlił się Ojciec Święty. Niewiele brakowało by zamiar nie doszedł do skutku. O godz. 15.00 zasłabłem w szpitalu i pod dużym znakiem zapytania stanął wyjazd do Starego Sącza. Zacząłem się gorąco modlić prosząc również o wstawiennictwo Jana Pawła II, by pomógł, wyprosił siły i sprawność. I jak widać - udało się! Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem sprawować tutaj liturgię, wyśpiewać Panu Bogu wdzięczność, wygłosić Słowo Boże. Jeszcze Was z serca pobłogosławię na koniec...
    Rozczuliło nas to wyznanie, tym bardziej, że ks.Kapelan, przewodnicząc ofierze, absolutnie się nie oszczędzał. Bardzo starał się, by śpiew, cała liturgia i głoszone Słowo wypadły jak najpiękniej. Raczej siłami ducha i woli, niż fizycznymi dysponując, dawał całego siebie. Za te starania i efekty, za pewność, że jednak Jan Paweł II jest z nami, pomaga i wstawia się w potrzebie, serdeczne Bóg zapłać od Starosądeczan.



    Dobiegła końca uroczystość. Jeszcze tylko „Barka”, ale jak wyśpiewana! Spontanicznie, radośnie, całym sercem. Niech żałują wszyscy, którzy tutaj nie byli, których nie dopadł ten dreszcz wzruszenia i wspaniałe poczucie bliskości we wspólnocie. Tu ukłon w stronę p.organisty Zbigniewa Hrabczaka, by zawsze w czasie uroczystości papieskich, intonując tak pięknie i donośnie, prowadził naszą Barkę ku niebieskim przestworzom.

    Na koniec kilka refleksji z przysłowiową łyżeczką dziegciu; trudniejsza prawda może tylko wyjść na dobre. Znów zaskoczyli nas inni intensywnością przeżyć i zaangażowania. Kraków świętował tłumnie, mimo że w strugach deszczu; młodzież i dorośli tkwili godzinami przy oknie na Franciszkańskiej, szukali miejsc i śladów spotkań z Janem Pawłem II. Tarnowianie wylegli tysiącami, nie bali się złej pogody i nie żałowali czasu na modlitwę i śpiew przy nowo odsłoniętym pomniku, szczęśliwi, że go mają. Nowosądeczanie oblegali kamień, skałę na Plantach, którą obrali za symbol, albo gromadzili się licznie przy pomniku w Rynku paląc znicze, modląc się, śpiewając. Wokół przechodziły ulewy, wichury i burze, taka np. nad Grybowem i okolicą, wielu twierdzi, że prawie wszędzie lało, co wcale nie przeszkadzało ludziom. Nas jednak aura wyraźnie oszczędzała obdarowując ciepłem, ciszą i tylko chmurnością nieba. A jednak o „tłumnym” udziale w uroczystości na starosądeckich błoniach nie można było mówić. Na pewno wielu chciało być, lecz nie mogło, ale znacznie więcej mogło, lecz... Komentarza nie dopowiadamy, bo naszą rolą dawać do myślenia. Mądrość myśli i serca każdy musi sam sobie wypracować, to jedno z najważniejszych zadań życiowych. Proszono nas, by napisać, że za często przy Ołtarzu Papieskim pusto, a najliczniej przybywają i uczestniczą w uroczystościach obcy, ludzie spoza Starego Sącza. Czyżby z daleka umiało się bardziej kochać i doceniać? Co o nas mogą myśleć inni? Posłużmy się w domyśle poezją i pamięcią słów:
Znana poetka napisałaby na pewno: „Jakiej miłości brakło im, że są jak drzewo wypalone, jak liść bez soków, jak orzeszek z sercem zupełnie zasuszonym?”
Poeta romantyczny, wielce zaniepokojony pytałby samego siebie: „Gdyby stanęli męże nad mogiłą i spytali wręcz: Wiele was było? Zapomnij że jest długi wieków przedział - gdyby spytali tak - co bym powiedział?”
Jan Paweł II zaś nasze zachowania skomentowałby bardzo krótko i precyzyjnie: „Człowieka mierzy się miarą serca! Człowiek nie może żyć bez miłości.” A C.K.Norwid zakończyłby wszystko puentą: „Nad miłością trzeba wciąż i wytrwale pracować.”
Przedstawicielka najmłodszego pokolenia Janina Kumorek przysłałaby nam fragment swojego wiersza przypominając Starosądeczanom czym jest to miejsce i do czego ich zobowiązuje:

„Tu spotkałam Białego Pielgrzyma
przybył z daleka
do szukających prawdy i miłości
do Świętej Kingi
do ludzi i krajobrazów
do ukochanych gór (...)

Niech będzie błogosławione pole
po którym stąpał
Siewca Wiecznego Słowa
Jan Paweł II
Niech będzie błogosławione miasteczko
bo jego uliczkami
wędrowała świętość””
Zofia Gierczyk

47060