Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Komentarze do wydarzeń religijnych

Treść


.
1 listopada - sobota
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Ap 7,2-4.9-14; 1 J 3,1-3;  Mt 5,1-12a   Osiem Błogosławieństw

    Wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy powołani do świętości, która jest  owocem współpracy z łaską Bożą. Tak wiele razy w modlitwie powtarzamy: wierzę w świętych obcowanie i tę wiarę wyrażamy idąc na cmentarz, zatrzymując się przy grobach znanych i nieznanych nam ludzi.
    Św. Jan w Apokalipsie roztacza przed nami obraz niebios: …Ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojących przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie, i Barankowi (Ap 7,9-10). Ten sam Chrystus – Baranek jest z nami, cieszymy się Jego obecnością wśród nas. Tak, jak zbawieni w Kościele tryumfującym wołają: Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie i Barankowi, tak i my w Kościele pielgrzymującym, uczestnicząc w Ofierze Mszy świętej śpiewamy: Chwała na wysokości Bogu. Chwalimy Cię. Błogosławimy Cię. Wielbimy Cię.
Nasi bracia i siostry, którzy są już po tamtej stronie, najpierw  przeszli przez wielki ucisk (Ap 7,14) na ziemi, lecz teraz śpiewają już wieczyste  Alleluja! My jeszcze uginamy się pod cierpieniem, jesteśmy w udręce, lecz możemy już stawać w białej szacie łaski uświęcającej przy wspólnym  Eucharystycznym stole. Podczas Mszy świętej kapłan mówi: Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Błogosławieni, którzy zostali wezwani (i przyszli) na ucztę Baranka. Uczestnicząc w pełni w uczcie Baranka jesteśmy błogosławieni, ponieważ jesteśmy opieczętowani znakiem Krzyża i obmyci w Krwi Baranka, a
ze zbawionymi stanowimy też jedno Ciało Mistyczne Chrystusa – Kościół.
    Św.Jan Apostoł pisze: Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy to się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim nadzieję, uświęca się, podobnie jak On - Bóg - jest święty (Ap 1J 3,1-3 ). Tekst ten mówi nam, że tylko w Bogu każdy z nas może odkryć sens swego życia i powołania.
    Kościół w Uroczystość wszystkich Świętych przypomina nam również Osiem błogosławieństw, które maja być dla nas regułą życia na drodze pielgrzymowania. Tą regułą żyli ci, którzy są już zbawieni!

2 listopada -  XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA
Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych
Mdr 3,1-6;  Kor 4,14 - 5,1;  J 14,1-6  Do domu Ojca!

    Jaką prawdę wyraża ten uroczysty dzień, który określamy jako  święto zmarłych? Ludzie niewierzący uważają śmierć za wydarzenie, które kończy definitywnie życie człowieka. Po śmierci nie ma już nic, tylko pustka i nicość. Pozostaje tylko większa lub mniejsza pamięć o zmarłym, którego wspomina się mniej lub bardziej życzliwie.
    Inaczej przeżywa to święto człowiek wierzący. Śmierć jest dla niego rzeczywistością bolesną, lecz nie jest unicestwieniem. Człowiek nadal żyje, zmienia tylko sposób istnienia. W Księdze Mądrości czytamy: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga”, a ludziom, ”głupim” wydawało się „że pomarli” i „odejście od nas uważają za unicestwienie”. My wierzymy, że życie po śmierci zmienia się na lepsze, bo ludzie sprawiedliwi po śmierci są w ręku Boga, a „nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności”. Mamy nadzieję na spotkanie się z nimi w przyszłym życiu.
    Według świeckiego rozumienia, wobec zmarłych jest tylko obowiązek publicznej przyzwoitości, a więc wspomnienie ich tylko przez gesty i słowa. Natomiast wiara nakazuje nam pamięć o zmarłych przede wszystkim w modlitwie, aby pomóc im do ostatecznego oczyszczenia i jak najszybszego osiągnięcia szczęścia wiecznego w domu Ojca. Wierzymy również, że zmarli, którzy są w rękach Boga także modlą się za nas i dzięki ich modlitwom otrzymujemy wiele potrzebnych łask. To „obcowanie świętych” jest znakiem życia Kościoła.
    Uważajmy, aby nasze modlitwy za zmarłych nie były na sposób laicki tylko wspomnieniem, publiczną przyzwoitością. Modląc się na grobach najbliższych z ufnością wznieśmy serce do Boga, bo oni są w Jego rękach!

9 listopada - XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA
Święto  rocznicy poświęcenia Bazyliki Laterańskiej
J 2,13-22  Znak oczyszczenia świątyni

    Wspominamy poświęcenie Bazyliki Laterańskiej. Od XII wieku w dniu 9 listopada obchodzi się rocznicę poświęcenia tejże bazyliki. Historia bazyliki na Lateranie jest bardzo bogata. Była konsekrowana w 324 roku. Jej nazwa pochodzi od nazwiska starożytnych posiadaczy ziem, na których ona się znajduje. Cesarz Neron pod pozorem spisku zgładził Plantiusa Laterana i zagarnął jego pałac. Konstantyn Wielki pałac ten podarował papieżowi św.Sylwestrowi I (314-335) i obok pałacu wybudował okazałą świątynię pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela, św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty.
W Bazylice Laterańskiej skupiało się przez wieki życie Kościoła. Była ona świadkiem pięciu  soborów powszechnych (I - 1123 r.; II - 1139 r.; III - 1179 r.; IV - 1215 r.; V - 1512-1517 r.). Tu rezydowali papieże - biskupi Rzymu od czasów cesarza Konstantyna do niewoli awiniońskiej (1309-1377). Bazylika Większa na Lateranie jest kościołem katedralnym papieża. Na jej frontonie widnieje napis: Mater et Caput omnium Ecclesiarum Urbis et Orbis to znaczy: Matka i Głowa wszystkich kościołów Miasta i świata. Bazylika laterańska, jako katedra papieża, jest parafią nas wszystkich, dlatego jako cały Kościół obchodzimy jej święto.
    Ewangelia wg św.Jana Apostoła opisuje nam wydarzenie w świątyni Jerozolimskiej. Jezus udał się na żydowskie święto Paschy do Jerozolimy. Widząc na dziedzińcu świątyni kupczących handlarzy uniósł się gniewem i ich przegonił. Uczynili oni z domu Jego Ojca targowisko, podczas gdy  świątynia jest  miejscem kultu i modlitwy. Tym sposobem Jezus wmieszał się w sprawy świątynne, do których miał prawo tylko arcykapłan i prorok. Żydzi zwrócili się do Niego z pytaniem: „Jakim znakiem wskażesz nam, że masz prawo to czynić (J 2,18), a  więc zażądali od Niego cudu, który by dowiódł, że jest prorokiem. Jezus odpowiedział: Zburzcie tę świątynię, a Ja w ciągu trzech dni ją wzniosę (J 2,19). Odpowiedź ta była niezrozumiała dla niech i uznali Jezusa za buntownika. Święty Jan dalej wyjaśnia, że Jezus mówił o świątyni swego ciała. W Jego widzialnym ciele zamieszkał Bóg, a więc był On prawdziwą świątynią. Została ona zburzona przez ukrzyżowanie i na nowo wzniesiona przez zmartwychwstanie.
    Budujemy świątynie Chrystusowi, aby w nich ogarniało nas Jego paschalne misterium, abyśmy się w Nim coraz mocniej zakorzeniali i stawali się również świątynią Bożą w Chrystusie, pełni Ducha Świętego. Św. Paweł pisze o uczniach Chrystusa: Jesteście Bożą budowlą. Jesteście świątynią Boga i Duch Boży mieszka w was – czyż nie wiecie o tym? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście (1 Kor 3,9.16 – 17).

16 listopada -   XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA
Mt 25,14-30  Przypowieść o talentach

    Przypowieść o talentach uświadamia nam, że nie jesteśmy absolutnymi posiadaczami tego co mamy! To co mamy zostało nam powierzone. Wszystko co mamy zostało nam dane przez Boga. Ma On więc prawo przywołać nas w swoim czasie do siebie i żądać rozliczenia. Powinniśmy dobrze przyjrzeć się temu co zostało nam dane! Przede wszystkim otrzymaliśmy istnienie. Jest to fundamentalny talent. Nawet, gdyby ludzkie istnienie na tej ziemi trwało tylko sekundę, to znajduje ono swój dalszy ciąg w życiu nadprzyrodzonym. Talentem jest ludzkie ciało i ludzki duch, ludzka myśl, wolna wola, zdolność do tworzenia dobra, do miłowania. Świat, który nas otacza również jest talentem. On został człowiekowi powierzony. Talentem najwyższej miary jest  osobiste przymierze człowieka z Bogiem w osobie Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Przymierze to realizuje się poprzez Sakramenty święte: chrzest św., bierzmowanie, sakrament pokuty, Eucharystię, sakramenty: kapłaństwa, małżeństwa, namaszczenia chorych - przez nie otrzymujemy  łaskę Bożą.
    Każdy z nas posiada jeszcze dodatkowe osobiste talenty: możemy zaliczyć do nich urodę, zdrowie, szczególne zdolności w jakiejś dziedzinie życia… Dzięki tym talentom człowiek nieraz zdobywa sławę, osiąga karierę, przejściowy sukces… Kiedy komuś brak tych dodatkowych talentów, czuje się on często pokrzywdzony i staje się to okazją do zazdrości. W oczach Boga jednak nie będą się liczyły osiągnięte sukcesy. Bóg będzie patrzył z jaką gorliwością i  miłością używaliśmy darowanych nam talentów. Czy one owocowały dobrem w naszej duszy i duszach ludzi z którymi żyliśmy, spotykaliśmy się? Czy dzięki tym talentom staliśmy się bardziej święci, bardziej przybliżyliśmy się do Boga, bardziej kochamy drugiego człowieka? Czy pomogliśmy naszym bliźnim być lepszymi, szczęśliwszymi?
    Zostaliśmy przez Boga powołani do twórczego działania. Mamy tworzyć nowe talenty. Nie wolno nam opuszczać bezczynnie rąk, lub zakopywać otrzymanych darów, bo jak poucza Ewangelia o talentach, Pan Bóg nie chce przyjąć zakopanego talentu, odrzuca go. Nie godzi się z postawą człowieka, który mówi: Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi.  Oto masz swoją własność (Mt 25,25). Dlaczego Bóg tak postępuje? Ponieważ największym Darem dla nas jest Syn Boży, Jezus Chrystus. On jest z nami. Przez swą łaskę chce działać z nami i przez nas w pomnażaniu otrzymanych talentów. Jak nam coś się nie udaje, to On ma łaskę przemieniania. Może przemienić naszą klęskę - krzyż, w zwycięstwo. Jezus mówi: Co niemożliwe jest dla ludzi, możliwe jest dla Boga.
    Jeżeli Bóg jest z nami to wszystko nabiera sensu i wartości. Wszystko jest możliwe!

17 listopada -poniedziałek
UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ ELŻBIETY WĘGIERSKIEJ
Mt 25,31-40   Sąd Ostateczny

Święta Elżbieta widziała Chrystusa w drugim człowieku.
    Święta Elżbieta rozpoznała i umiłowała Chrystusa w ubogich. Czyniąc im dobro, czyniła je samemu Chrystusowi. W Liturgii Godzin (Godzina czytań) czytamy świadectwo Konrada z Marburga, kierownika duchowego św. Elżbiety. Napisał on:
„Odtąd Elżbieta coraz bardziej zaczęła jaśnieć cnotami. Całe życie była pocieszycielką ubogich; teraz się poświęciła całkowicie opiece nad potrzebującymi. W pobliżu jednego ze swych zamków poleciła zbudować szpital, w którym zgromadziła wielu chorych i słabych. Hojnie rozdzielała dary miłości wszystkim, którzy prosili ją o wsparcie nie tylko na tym miejscu, ale na każdym innym podlegającym władzy jej małżonka. Wszystkie dochody, pochodzące z czterech księstw swego małżonka, wyczerpała do tego stopnia, iż w końcu na potrzeby ubogich nakazywała sprzedawać klejnoty i kosztowne szaty.
    Dwa razy na dzień, rankiem i wieczorem, miała zwyczaj odwiedzać chorych. Osobiście posługiwała tym, którzy cierpieli na odrażające choroby, podawała posiłek jednym, poprawiała posłanie drugim, niektórych dźwigała na ramionach i spełniała wiele innych dobroczynnych posług. W tym wszystkim podtrzymywał ją błogosławionej pamięci małżonek.
Na koniec po śmierci swego małżonka, starając się o jak największą doskonałość, pośród wielu łez prosiła, abym pozwolił jej wędrować od drzwi do drzwi i prosić o jałmużnę.
    W Wielki Piątek, kiedy ołtarze były obnażone, złożywszy ręce na ołtarzu, w kaplicy swego miasta, dokąd sprowadziła Braci Mniejszych, w obecności świadków wyrzekła się własnej woli i tego wszystkiego, co Zbawiciel w Ewangelii zalecał porzucić. Następnie skoro zrozumiała, że mogłyby ją uwieść sprawy świata oraz ziemski przepych, którego doznawała otoczona szacunkiem za życia małżonka, wbrew mojej woli udała się do Marburga. Tu zbudowała szpital i zgromadziła chorych i ułomnych; zapraszała do swego stołu najbardziej ubogich i pogardzanych.
    Wobec Boga stwierdzam, że pomimo jej czynnego życia rzadko spotykałem niewiastę, który by w tak wysokim stopniu obdarzona była darem kontemplacji. Niektórzy zakonnicy i zakonnice zauważali często, iż kiedy wracała z modlitewnego odosobnienia, jej twarz jaśniała niezwykle, a oczy błyszczały jakby promieniami słońca.
    Przed śmiercią wysłuchałem jej spowiedzi. Kiedy zapytałem, jak rozporządzić majątkiem i sprzętem domowym, odparła, że wszystko, co jeszcze wydaje się posiadać, należy do ubogich. Prosiła też, abym rozdał wszystko, z wyjątkiem zwykłej tuniki, którą miała na sobie i w której chciała być pochowaną. Po wydaniu tych rozporządzeń przyjęła Ciało Pana. Następnie aż do godzin wieczornych mówiła dużo o tym, co najpiękniejszego usłyszała w kazaniach. Wreszcie polecając Bogu z największą pobożnością wszystkich obecnych, jak gdyby zapadając w łagodny sen, oddała ducha”.
    Módlmy się, aby Bóg za jej wstawiennictwem udzielił nam ducha miłości, abyśmy potrafili wytrwale służyć potrzebującym i cierpiącym.

23 listopada -  XXXIV NIEDZIELA ZWYKŁA
UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA
Mt 25,31-46   Sąd Ostateczny

    Prawda o Królestwie Chrystusa - Królestwie Bożym - jest podstawową prawdą Ewangelii, Objawienia. Kiedy Chrystus stanął przed Piłatem, to na pytanie: Czy Ty jesteś królem? - odpowiedział: Tak, jestem królem…, ale królestwo Moje nie jest z tego świata.
Chrystus jest u początku wszystkiego. On rozpoczął dzieje świata. Św. Jan pisze: Na początku było Słowo, przez które wszystko się stało…Ono stało się Ciałem i zamieszkało między nami…W Nim było życie… On jest światłością prawdziwą… pełen łaski i prawdy... (zob. J 1,1n). On panuje nad wszystkim i jest obecny we wszystkim, również w naszym życiu.
    Ewangelia O Sądzie Ostatecznym mówi o tym, że Jezus również będzie miał ostatnie słowo zamykające losy świata i każdego człowieka. Przyjdzie czas, kiedy Chrystus nas wszystkich wezwie i zostaniemy przez Niego osądzeni. Będzie to sąd oceniający stopień naszej miłości wobec Niego i bliźnich. Jezus wtedy objawi swą królewską moc i potęgę w zaskakujący sposób. Przypomni nam, że był na świecie między nami nagi, głodny, spragniony, chory, w więzieniu…ponieważ to On sam był w tych nieszczęśliwych ludziach, których spotykaliśmy na drodze naszego życia. On w bliźnich czekał na naszą miłość, współczucie, pomoc.
Dla tych, którzy byli obojętni na nieszczęścia braci i sióstr, lub ich krzywdzili, nie będzie miejsca w Królestwie Bożym, będą musieli odejść precz. Nie będą mogli oni przestać istnieć. Człowiek może zniszczyć wartości materialne, moralne, ale nie może zniszczyć swej nieśmiertelności. Nie jest on panem życia i swojego losu, choć Bóg zostawia mu wolną wolę, wolność w działaniu, wybory. To życiowe wybory człowieka będą podstawą do ostatniej nieodwracalnej decyzji Chrystusa Króla co do jego losu w wieczności.
Tak więc jest granica, gdzie kończy się władza człowieka, a objawia pełnia władzy Chrystusa Króla wszechświata. Nie objawia się ona w przemocy, w wysuwaniu swojej Osoby na pierwszy plan. W czytanej Ewangelii na pierwszym planie widzimy Chrystusa oraz człowieka - brata w potrzebie i troskę o niego. Widzimy pokorne utożsamienie się Chrystusa - Króla z ludźmi najbardziej nieszczęśliwymi, zagrożonymi, potrzebującymi pomocy.
    Nigdy nie zapomnijmy, że Chrystus - Król Miłości będzie nas sądził z miłości!

opracowała s.M.Elzbieta Wielebińska OSC

49756