Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Wielkopostne rekolekcje

Treść


.
Wielkopostne rekolekcje...
 
     Już sama nazwa obecnie przeżywanego czasu zmusza do refleksji. Mamy niemalże wszystko poukładane; Wielki Post więc muszę, chcę, czy może powinienem znaleźć czas na REKOLEKCJE. Zanim wrócimy do naszych wyborów powinności wielkopostnych, zapraszam na przypowieść:
 
     „Był człowiek uczciwy, pracowity i szczęśliwy. Napadli go źli sąsiedzi, obrabowali, splądrowali i zrujnowali mu jego dobra, pobili i na w pół-umarłego zostawiwszy odeszli. Przeżył, ale pozostał częściowo sparaliżowany i niezdolny do normalnego życia. Zamieszkał w norze..., żył w nędzy, bez jakiejkolwiek możliwości poprawy swojej sytuacji. Aż pewnego dnia doszła do niego wiadomość, ze Jezus chodzi po świecie i uzdrawia. Wtedy całą swoją nadzieję złożył w Nim. Codziennie rano wyczołgiwał się ze swojej nory i przy drodze czekał na Jezusa. Czekał i marzył, jak to będzie, gdy znów powróci do sił i zdrowia. Będzie chodził ulicami jak wszyscy normalni ludzie... Widział siebie, jak buduje na nowo swój dom, tęsknił za intensywną pracą. Siedział, czekał i marzył... Przechodnie widząc kalekiego biedaka zaczęli mu rzucać jałmużnę. Mógł się jakoś wyżywić, urządzić swoja norę... Płynęły dni, miesiące i lata, człowiek ów przyzwyczaił się do swojego życia, do codziennego rytmu, do oczekiwania na wsparcie...
     Pewnego dnia usłyszał krzyk: Jezus idzie!
     Kto - zaniepokoił się.
     Jezus ten Nauczyciel, który ma moc cudotwórczą, poproś Go a na pewno cię uzdrowi.
     I przeląkł się ów człowiek. „Co się stanie wtedy, gdy Jezus mnie uzdrowi – pomyślał. Trzeba będzie zabrać się do pracy, trzeba będzie chodzić po ulicy, załatwiać sprawy... trzeba będzie zbudować nowy dom, przecież tak nie można będzie mieszkać. Ludzie będą mnie traktować jak równego sobie, będą ode mnie wymagać solidności, na zasadzie sprawiedliwości, a nie tak jak teraz na zasadzie litości i miłosierdzia...”
     A głosy się nasilały - „Jezus idzie!”
     I faktycznie szedł Jezus. Poznał Go, choć nigdy nie widział. Uśmiechnięty, pogodny, radosny, pochylał się nad tymi, którzy prosili o uzdrowienie, kładł ręce, dotykał... A ci, których dotknął, zostawali uzdrowieni, zabliźniały się rany, niewidomi znowu widzieli, sparaliżowani zaczynali chodzić...
     A on, wtulił głowę w ramiona, opuścił oczy, żeby nie spotkać się ze spojrzeniem Chrystusa i prosił Boga czy szatana, żeby ten Uzdrowiciel, go nie zauważył i żeby jak najprędzej odszedł.
     I nie poprosił. I Jezus przeszedł.
     Potem po latach, gdy pytano go, co się stało, że nie został uzdrowiony - opowiadał, że tak bardzo ucieszył się, gdy zobaczył Jezusa, że ze szczęścia nie był w stanie wydobyć głosu. Opowiadał to wiele razy, aż sam uwierzył, że tak naprawdę było.”
     Rekolekcje są szczególną szansą i miejscem spotkania z Jezusem,. Na rozmowę, poznawanie Go mamy wówczas więcej czasu, jest on bardziej systematyczny. Większość z nas zdaje sobie sprawę, że nie mogę tego czasu zlekceważyć. Ale spotkanie z Jezusem w Słowie, sakramentach zobowiązuje. Już nie będę mógł, mogła żyć tak jak dotychczas. I choć uczniowie, z którymi spotykam się codziennie od Adwentu systematycznie zadawali mi pytanie: „kiedy będą rekolekcje?”, to znaczna ich część pewnie przyjmie postawę paralityka z przedstawionej przypowieści. Nie skorzysta z takiej formy spotkania z Jezusem.
     Rekolekcje są niezwykle trudnym czasem, bo w konfrontacji z Nim powinienem podsumować swoje życie, czasem dokonać korekty, a nie rzadko zmienić się. Nie jest to łatwe i dlatego prościej jest wzruszyć się nad cierpieniem Jezusa na krzyżowej drodze niż tak przeorganizować swoje prace i zadania, by uczestniczyć w nabożeństwie Drogi krzyżowej. Łatwiej jest wypowiedzieć piękną myśl o potrzebie refleksji, przemiany swojego życia niż podjąć trud pracy nad sobą i codziennego zmagania się z upadkami i grzechami.
     Stoimy u początku czasu nawrócenia, niech intencja o dobre przygotowanie kapłana, który będzie dla młodzieży świadkiem wiary i młodzieży, by otworzyła się na światło i natchnienia Ducha Świętego, towarzyszy naszym codziennym modlitwom.
s.AS
46161