Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Wywiad z ks.Januszem Rybą - proboszczedm parafii Miłosierdzia Bożego

Treść


.
„UBIEGŁY ROK OBFITOWAŁ W WYDARZENIA”
ROZMOWA Z KS JANUSZEM RYBĄ
PROBOSZCZEM PARAFII MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
W STARYM SĄCZU
 
    Przełom lat sprzyja podsumowaniom i planom na przyszłość. Na progu 2012 roku rozmawiałam z ks. proboszczem Januszem Rybą, którego zapytałam:
.
.
Jakie były dokonania w zakresie inwestycji w parafii Miłosierdzia Bożego?
    - Ubiegły rok w naszej parafii obfitował w różne wydarzenia, które wprowadziły wiele zmian. Po pierwsze, rozpoczęta została budowa plebanii i dokończony został jej stan surowy. Budynek został przykryty dachem. Obecne plany, to jego wykończenie i doprowadzenie do stanu, aby zaczął funkcjonować zgodnie z przeznaczeniem. Plebania, o czym już mówiłem, jest jednocześnie budynkiem mieszkalnym dla księży i domem parafialnym, gdzie będą miały swą siedzibę stowarzyszenia kościelne, działające przy parafii. Dlatego, dla sprawnego działania, konieczne jest jak najszybsze oddanie go do użytku, co bardzo usprawni pracę. Chciałbym, aby to nastąpiło właśnie na przełomie roku 2012/2013. Chciałbym, aby księża byli na miejscu, co ułatwiłoby funkcjonowanie kancelarii parafialnej. Jest to zamierzenie bardzo odważne, ale może nie bardzo nierealne. To wszystko się okaże.
Następnym dokonaniem było odwodnienie budynku kościoła oraz doprowadzenie wody i wykonanie kanalizacji.
 
Jakie będą kolejne etapy prac budowlanych?
    - Teraz będziemy zaczynać wszystkie elementy wewnętrznej instalacji. Wszystko jest zrobione na zewnątrz. Okna mają już być gotowe w styczniu. Wtedy będzie surowy stan zamknięty.
 
Sprawa zapewne leży w gestii finansów?
    - Oczywiście, jeśli będą pieniądze, to wszystko jest do skończenia.
 
Tutaj pojawia się kwestia ofiarności.
    - Można powiedzieć, że pięćdziesiąt procent wspólnoty parafialnej jest zaangażowanej w dzieło budowy budynków kościelnych.
 
Z podziękowań, które słyszymy w kościele wiadomo, że są również składane ofiary na ten cel spoza parafii Miłosierdzia Bożego. W uroczystość Trzech Króli usłyszeliśmy, że darczyńcami byli również mieszkańcy Gorlic, Rytra, Jazowska, z ul. Partyzantów i z innych parafii.
    - Często bywa tak, że są to rodziny, które od nas odeszły, przeniosły się w inne miejsca, a jednak zachowały więź z naszą parafią, co powoduje, że oni często tutaj bywają, są na mszach. Tak jest z dwoma rodzinami z Gołkowic, które często u nas są i znam je nawet po nazwiskach, a rodzina z Gorlic jest w Boże Narodzenie u siostry mieszkającej na Osiedlu i wtedy składa ofiarę na budowę kościoła.
 
Im należą się szczególne podziękowania.
    - Tak oczywiście. Jest to około dziesięciu rodzin - oprócz wymienionych również z Myślca, Podegrodzia i przepraszam, jeśli jakiejś miejscowości nie wymieniłem. Są również indywidualne ofiary ze starosądeckiej parafii św. Elżbiety, chociaż od pół roku zbiórka w farze jest przeprowadzana na niemałe przecież potrzeby własne. Jest kilka takich rodzin, które przyjeżdżając na msze składają ofiary.
Reasumując - udało się wszystko pozapłacać. Można powiedzieć, że jest zero na koncie i dużo do zrobienia.
Prośbę do wiernych kierowałem w Sylwestra na podsumowanie mijającego roku, kierując podziękowania i przedstawiając swe zamierzenia. Powiedziałem wówczas, że ich realizacja nie zależy jedynie ode mnie. Sam nie jestem w stanie dokończyć tego dzieła, a jeżeli cała wspólnota włączy się - to powinno się wszystko udać. Nie chcę zaciągać kredytów i zadłużać w bankach, bo to zawsze stwarza zagrożenia.
 
Czyli założenia: budować, budować, zmierzać do zakończenia podjętych prac są priorytetem.
    - Tak, żeby kończyć te elementy, które są w surowym stanie i pomalutku doprowadzać do szczęśliwego końca, do stanu używalności.
 
Jakie marzenia ma Ksiądz w tym względzie?
    - Moim marzeniem jest, aby budynek kościoła za cztery lata był gotowy, na tyle - by można w nim było urządzić wszelkie uroczystości, które nas czekają. Wiadomo, że całe wyposażenie kościoła, ławki i inne to też osobny rozdział.
 
A mógłby Ksiądz przypomnieć, jakie są plany odnośnie kaplicy, pełniącej obecnie funkcję świątyni?
    - Zgodnie z wcześniejszymi założeniami i ustaleniami, w momencie jak kościół zacznie funkcjonować, musi być ona rozebrana. Dokładnie w jej miejscu będzie główny wjazd do kościoła i miejsca parkingowe.
 
Po siedmiu latach pracy w Starym Sączu odszedł ks. Józef Szczęśniak. Proszę o przedstawienie jego następcy.
    - Na jego miejsce przybył 26 sierpnia 2011 r. ks. Henryk Słąba urodzony w 1962 roku w Mielcu. Pochodzi z tamtejszej parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Po ukończeniu szkoły średniej i po kilku latach studiów wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk ks.bpa Józefa Życińskiego 29 maja 1993 roku. Jako wikariusz pracował w parafiach: Czarna Tarnowska, Jazowsko, Tropie, Dobra koło Limanowej i w Dębicy w parafii Matki Bożej Anielskiej.
Ksiądz wikary uczy w Zespołach Szkół Ponadgimnazjalnych w Starym Sączu i Podegrodziu, a w parafii jest odpowiedzialny za lektorów i oprawę liturgiczną uroczystych nabożeństw.
Ks.Tomasz Stachel, urodzony w 1966 roku w Brzesku. Pochodzi z Tymowej obecnie parafia Tworkowa koło Czchowa. Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk ks. bpa Józefa Życińskiego 28 maja 1994 roku. Jako wikariusz pracował w parafiach: Krościenko nad Dunajcem, Łęg Tarnowski, Dobra koło Limanowej, Rzepiennik Biskupi, Skrzyszów.
W parafii Miłosierdzia Bożego posługuje od dnia 26 sierpnia 2009 roku; zajmuje się ministrantami i to właśnie dzięki niemu jest ich tak duża grupa.
Już drugi rok ks.Tomasz organizuje jasełka, angażując do nich uczniów starosądeckich szkół, których widownia jest coraz większa.
Ks.Tomasz uczy w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych.
 
Jakie są wspólne działania z parafią św.Elżbiety?
    - Mamy wspólny Caritas, którym dyryguje siostra Eleonora Salamon. Corocznie wspólnie organizujemy uroczystość Bożego Ciała, a wierni w procesji przemierzają ulice miasta do ołtarzy usytuowanych w obydwu parafiach. Są jeszcze rocznice pobytu Ojca Świętego w Starym Sączu, gdzie uczestniczymy w uroczystościach przy Ołtarzu Papieskim i odpust ku czci
św.Kingi, w którym licznie biorą udział także mieszkańcy naszej.
 
Czy istnieją inicjatywy wiernych w dziele budowania parafialnych struktur i jak układa się współpraca z parafianami?
    - Jeżeli chodzi o współpracę z parafianami, to na pewno jest wielu ludzi, na których można liczyć w każdej chwili. Jeśli jest jakakolwiek potrzeba, to wystarczy jeden telefon i już mam pomoc, czy to zorganizowanie jakichś wyjazdów związanych z budową, czy wykonanie jakiejś pracy - to nie ma problemu i nawet jakieś trudności zaraz są pokonywane. W ubiegłym roku na jedno słowo kilku mężczyzn przychodziło czy to przenieść pustaki, czy wyrównać ziemię, czy sprzątać na budowie. Ale to jest niewielki procent ludzi, którzy są tak otwarci na takie wezwania. Ale dobre i to.
 
A jak Ksiądz sądzi, dlaczego ludzie niezbyt chętnie się angażują? Często mają czas…
    - Czas mają, ale większość ludzi do pracy fizycznej nie ma pociągu. I patrząc nawet na mężczyzn na osiedlu, to wolą sobie postać pod blokiem, a nie iść na budowę. Inni pracują zawodowo i oczywistym jest, że nie mają czasu, i nawet czasem choćby chcieli, to nie mogą. W sumie z osiedla jedynie jednostki udzielają się.
W rzeczywistości, to bardziej zwracałem się o pomoc do mieszkańców Mostek, bo wiadomo, że dysponują oni potrzebnym sprzętem, takim jak ciągniki, koparka. Którzy oprócz chęci dysponowali i pomocnym sprzętem.
Jeśli się konkretnie do kogoś zadzwoniło, to nie spotkałem się, aby ktoś odmówił pomocy. Nawet z ul. Piłsudskiego miałem pana, który mi dał swój telefon i powiedział, żebym dzwonił w razie potrzeby, to on przyjdzie na godzinę czy dwie. I tak też było. Było kilku takich panów, którzy z własnej inicjatywy wyrażali chęć budowy. I dzięki im za to.
 
A czego z zamierzeń nie udało się dokonać?
    -.Zapraszałem Siostry z Łagiewnik, aby przyjechały do nas na niedzielę i założyły Stowarzyszenie „Faustinum”. Mimo kilkakrotnych terminów, nie udało się tego zamysłu zrealizować. Może dojdzie do tego w tym roku.
 
Jakie problemy dotykające parafian dostrzega Ksiądz szczególnie?
    - Najbardziej widocznym jest problem rozbitych małżeństw. Szczególnie dotyczy to Osiedla. Jest to spowodowane niedojrzałością podejmowanych decyzji. Często są one pochopne. A z drugiej strony są takie małżeństwa, które się rozpadają nawet po dwudziestu kilku latach trwania związku, a czego powodem są narastające w związku zadrażnienia i problemy, których obie strony wspólnie nie potrafią rozwiązywać.
Czasem jest też tak, ze ludzie mieszkają ze sobą od wielu lat, nie będąc w żadnym związku - nawet cywilnym. I uważają to za rzecz normalną. Czasem są to osoby, które niedawno się do Starego Sącza sprowadziły. Sprawy małżeńskie stanowią duży problem. Może jest to spowodowane również tym, że młodzież nie jest nauczona do ponoszenie jakichkolwiek ofiar i poświęcenia na rzecz drugiego człowieka, nawet najbliższego, do pokonywania trudności życiowych, które nikogo nie omijają. A przyjdzie jakikolwiek problem, to w tym momencie przychodzi załamanie i każdy idzie swoją drogą. Nie ma żadnej odpowiedzialności za drugą osobę. Liczy się własna wygoda.
Czasem przyczyną są większe oczekiwania i wymagania od współmałżonka niż od siebie. Czasem dochodzi agresja i uzależnienia, o których się coraz częściej słyszy. Wzrasta ilość uzależnień od komputerów, gier nie tylko komputerowych, ale na tzw. automatach, czyli „jednorękich bandytach”, od hazardu, seriali i ogólnie wirtualnego życia, co rodzi niezliczone problemy w małżeństwach. Wystarczy, że dochodzą problemy w wychowywaniu dzieci, dla których uzależniony rodzic ma niewiele czasu i rośnie lawina niekorzystnych zdarzeń.
Przy zaangażowaniu w hazard dochodzą sprawy finansowe. To są współczesne nałogi. Niestety, z wielkim żalem stwierdzam, że są wśród nas ludzie uzależnieni od gier hazardowych. Spotkałem człowieka po trzydziestce, który potrafi kilka godzin dziennie przesiedzieć przy maszynach do gier. Ma rodzinę, obowiązki, ale nie interesuje go to specjalnie. Jest już na takim etapie, ze do południa się wyśpi, a po południu zaczyna granie. To już niestety jest chorobą w zaawansowanym stadium, której początki zwykle nie wyglądają groźnie. Najlepsze byłoby zapobieganie i nie dopuszczanie do tego. Później postępowanie jest już trudne. Jeśli taki uzależniony nie wyrazi chęci, to nie ma leczenia. Nikt go do tego nie zmusi, chyba, że sąd. A to nie jest takie proste. Tak samo jest z alkoholikami. Musi najpierw pobić żonę, czy dzieci i dopiero jest podstawa do sprawy sądowej.
Ale nie jest tutaj jakieś szczególne środowisko, w porównaniu z innymi miastami, nawet większymi. Mimo wszystko tutaj jest łatwiej. Jeśli złą opinię potrafi wyrobić pięć osób związanych np. z narkotykami, to nie można uogólniać problemu. Przecież czasem jeden blok, w którym mieszka 75 rodzin, to jak mała wioska. Jest tu duże skupisko ludzi i różne przypadki mogą się zdarzyć. Oby ich było jak najmniej.
 
Nie można mówić tylko o rzeczach złych i zagrożeniach. Czy widzi Ksiądz dobro i szlachetne inicjatywy?
    - Można dać wiele takich przykładów, kiedy spotyka się ludzi w sąsiedztwie, żeby drugiemu pomóc. Ludzie zwracają uwagę na ludzi chorych i potrzebujących. Niestety większość jest takich rodzin zamkniętych, żyjących dla siebie w swoich domach. Czasem nie wiedzą nawet, jak się sąsiad nazywa. To taki znak czasu, wszędzie tak się dzieje i nasza parafia nie jest niczym szczególnym. Starsze pokolenie kultywuje jednak dawne wzorce i jest otwarte na bliźniego. Znamy takie niezwykle oddane osoby, niosące pomoc.
 
A co udało się zrobić w zakresie zacieśnienia parafialnych więzi, oprócz oczywiście wspólnych nabożeństw, szczególnie piątkowej nowenny do Miłosierdzia Bożego i Świętej Faustyny?
    - Budowaniu więzi międzyludzkich służy właśnie wspólne kolędowanie, podczas jasełek przedstawianych przez młodzież. Z roku na rok przychodzi na nie coraz więcej ludzi a w tym roku było nas bardzo dużo.
Jest tu także pewien problem. Organizujemy różne rocznicowe, okolicznościowe uroczystości - np.11 listopada były Wypominki narodowe, młodzież się stara i przygotowuje, ale nie ściąga to jakichś licznych uczestników, chętnych obejrzeć. Wszystko jest zapowiedziane, a dla występujących to smutne, że niewiele osób docenia ich trud i zaangażowanie. A szkoda.
Nawet jak w święta występował zespół Credo z kolędami, to też ludzie szybciutko wychodzili, to samo wcześniej było po pasterce. Kapela góralska, w której skład wchodzą i starosądeczanie jak i dziewczęta i chłopaki ze Stronia koło Łukowicy, została, a kaplica opustoszała.
Tak samo było w rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Frekwencja była nieszczególna. No, ale cóż. Brakuje chęci. Niektórzy mają inicjatywę i coś zrobią, ale dobrze by było, aby inni też to w jakiś sposób docenili.
Należy jednak podkreślić wielkie zaangażowanie w inicjatywę honorowego krwiodawstwa, która się u nas bardzo spopularyzowała i w czasie ostatniej akcji około 50 osób wzięło w niej udział. Zebrano prawie 25 litrów krwi.
 
Dziękując serdecznie Księdzu za rozmowę, również w imieniu Czytelników „Z Grodu Kingi” - pisma starosądeckich parafii, życzę realizacji planów i zamierzeń, pomyślności w budowaniu tak tym materialnym - obiektów kościelnych, jak i duchowym - wspólnoty wiernych. Szczęść Boże!
Jolanta Czech
Zespół CREDO
Powstał w roku 2001. Jego założycielem jest Tomasz Jarosz. Muzycy początkowo działali przy parafii pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Kamionce Wielkiej, a w 2009 roku przenieśli się do parafii pw. św. Heleny w Nowym Sączu. Od 2010 roku nie są związani z żadną z sądeckich parafii. Grają młodzieżową muzykę religijną, covery we własnych aranżach, jak i autorskie kompozycje. Credo włącza się także w oprawę muzyczną różnych nabożeństw religijnych, występuje także podczas koncertów ewangelizacyjnych.
W skład zespołu wchodzą: Aleksandra Maślanka - wokal; Adrian Marczyk - gitara elektryczna, akustyczna, klasyczna; Damian Borkowski - instrumenty klawiszowe; Dariusz Kapułka - gitara basowa; Tomasz Jarosz - wokal, saksofon, instrumenty ludowe; Wojtek Szczygieł - saksofon sopranowy, altowy, tenorowy; Grzegorz Strączek - perkusja, instrumenty perkusyjne. (Na podst. Internetu)
 
46150