Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Wywiad z p.Małgorzatą Ogorzały - poetką, fotografem i plastykiem

Treść


.
Wywiad z panią Małgorzatą Ogorzały
- poetką, fotografem i plastykiem
To, co najgłębiej we mnie tkwi, to sztuka…
 
Małgorzata Dorota Ogorzały, poetka, fotograf, plastyk. Z wykształcenia pielęgniarka. Laureatka wielu konkursów, w tym „Ukryte talenty Ludzi Trzeciego Wieku’ w Krakowie, Ogólnopolskiego Konkursu Fotograficznego „Rak - to wielka sztuka żyć od nowa” w Warszawie, została wyróżniona na Międzynarodowym Konkursie Poezji Muzyki Gór „Wrzosowisko” w Piwnicznej Zdroju, lecz to i tak  nie wszystkie nagrody i odznaczenia poetki. Bardzo ceni sobie spotkania plastyczno-poetyckie z młodzieżą środowiska, w którym mieszka.
 
Aleksandra Brzeska: Przeczytałam kilka Pani wierszy. Są bardzo ciekawe, tak lekko i łatwo trafiają do czytelnika. Proszę powiedzieć, co skłoniło Panią do tworzenia poezji?
Małgorzata Ogorzały: Przede wszystkim plastyka, to właśnie ona wystarczała mi do momentu, kiedy wraz ze studentami z Uniwersytetu Trzeciego Wieku pojechałam do Piwnicznej. Tam spotkałam się z poetką Wandą Łomnicką-Dulak, która prezentowała nam swoją poezję. Uczucia, które wówczas chciała nam przekazać, wyjątkowo do mnie trafiły, obudziły potrzebę własnego tworzenia.
 
A.B.: Długo zwlekała Pani z wydaniem pierwszego tomiku poezji?
M.O.: Nie, w moim przypadku nastąpiło to zaskakująco szybko. Pomyślałam sobie, że nie mam już nic do stracenia. Jeżeli tylko znajdę sponsorów, zorganizuję różnego rodzaju spotkania z młodzieżą, z których dochód przeznaczę na ten tomik to uda mi się go wydać. I tak się stało.
 
A.B.: W Pani wierszach często przewija się piękno przyrody, natura, czyli mówiąc krótko piękno naszych okolic. Czy właśnie to jest dla Pani inspiracją?
M.O.: Zdecydowanie tak, bardzo kocham swoją ziemię. W dzieciństwie, później także w młodości nie odczuwałam tego w ten sposób. Dopiero potem, kiedy już odkryłam trochę tego świata, zobaczyłam, co tak naprawdę jest wart. Na własnej skórze przekonałam się, jak obcy wobec siebie są ludzie w wielkich miastach. Zaczęłam doceniać swoją własną ojczyznę, swój własny skrawek ziemi, wolny od pustki, pełen przestrzeni, ciepła, słońca.
 
A.B.: Jest Pani absolwentką Liceum Medycznego w Nowym Sączu oraz kierunku „Akademii Rysunku” w ESKK w Poznaniu. Mogłaby Pani zdradzić, czy te doświadczenia pomagają Pani w obecnej pracy?
M.O.: Bardzo. Szkoła plastyczna, którą ukończyłam po 3 latach w Poznaniu, dała mi przede wszystkim dobre podstawy, jeśli chodzi o teorię. Dzięki niej mam świadomość, co z czego wynika, wiem jak rozgryźć dany problem. Z doświadczenia wiem, że to procentuje, ułatwia moje myślenie fotograficzne. Zebrane informacje pozwalają mi rozwijać się, bez nich dreptałabym w miejscu lub posuwałabym się bardzo wolno. W pewnych aspektach życia nauka jest bezwzględnie konieczna, aby dalej się kształcić, zdobywać nowe osiągnięcia, rozwijać swój talent. Niezwykle istotne są spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy uzmysłowią Ci coś nowego, podpowiedzą, zwrócą uwagę, jak patrzeć na świat.
 
A.B.: Proszę powiedzieć, jak najbliższe otoczenie odbiera Pani poezję?
M.O.: Jestem osobą skromną, zawsze uważam, że każdy ma prawo do indywidualnego odbioru. Jednemu wydaje się, że bardziej rozumie, drugi może trochę mniej. Chciałby, żeby było to napisane inaczej. Problem jest taki, że to moja wyobraźnia oraz osobowość podpowiada pewne rozwiązania. Jednak widzę, że jeżeli gdzieś jestem i przedstawiam swoją poezję to jest to przyjmowane bardzo pozytywnie.
 
A.B.: Na jakim poziomie Pani zdaniem jest poezja naszego regionu?
M.O.: Na Sądecczyźnie mamy bardzo dobre poetki. Idealnym przykładem są panie poetki z Piwnicznej - Wanda Łomnicka-Dulak, Basia Paluchowa, Krysia Kulejowa, Maria Lebdowiczowa. Większość z nich ma niezwykle bogaty dorobek, tworzą od kilkudziesięciu lat. W Starym Sączu tworzy również od kilkudziesięciu lat p.Danuta Sułkowska. Nowy Sącz także ma wspaniałych poetów, którymi śmiało może się chwalić, mam tutaj na myśli Pawła Szeligę, Joasię Babiarz, profesora Wojciecha Kudybę. Oczywiście nie jestem w stanie wymienić wszystkich wspaniałych poetów naszego regionu. Jak wiem, nie pozwala nam na to czas…
 
A.B.: Zrezygnowała Pani z pielęgniarstwa dla poezji. Patrząc z perspektywy czasu, nie żałuje Pani tej decyzji?
M.O.: Zrezygnowałam z pielęgniarstwa, ponieważ sytuacja życiowa mnie do tego zmusiła, ale nigdy nie pożałowałam, że zrobiłam to na korzyść sztuki. Absolutnie nie, sztuka bardziej we mnie tkwi. Pielęgniarką jestem z wykształcenia i sprawdziłam się w tym zawodzie przez prawie 15 lat. Nie da się tego z siebie tak po prostu wydrzeć i wyrzucić.
 
A.B.: W naszej szkole jest wielu młodych i zdolnych początkujących poetów. Miałaby Pani dla nich jakieś rady bądź wskazówki na przyszłość?
M.O.: Jeśli tylko mogłabym służyć swoją radą, jeżeli chcieliby uwzględnić moje wskazówki, to oczywiście, że tak. Wszystko zależy od tego, jak ktoś odczyta rady i ewentualne słowa krytyki. Są osoby, którym ciężką przyjąć nawet małą krytykę.
 
A.B.: Liczne nagrody i osiągnięcia sprawiły, że dziś czuję się Pani osobą spełnioną?
M.O.: Przez same nagrody nie, najbardziej czuje się spełniona, kiedy tworzę - to jest największe moje spełnienie. Sama nagroda jest uwieńczeniem, które szybko przeminie, a ja dalej pozostanę w tym, co kocham.
 
Rozmawiała: Aleksandra Brzeska uczennica klasy dziennikarskiej
LO im.Marii Skłodowskiej-Curie w Starym Sączu
 
51081