Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Kazanie ks.Dominika Furgała

Treść


.
Ten, który porusza
Kazanie ks.Dominika Furgała wygłoszone podczas Mszy św.
odprawionej w intencji ks.Józefa Leopolda Kmietowicza
 
    Pamięć. Ludzka pamięć jest ulotna. Przemija wraz z człowiekiem. Utrwaleni w niej są tylko ci, którzy poruszają. Swym życiem wyryli się w sercach. Siłą miłości bądź nienawiści. Umiłowani! Dziś wspominamy z kart historii Starego Sącza kogoś takiego. Księdza Józefa Leopolda Kmietowicza. On mimo upływu czasu nadal - jak i wtedy tak i dziś - poruszał i porusza.
    „Poruseństwo”. Tym mianem - w gwarze góralskiej - określa się powstanie chochołowskie 1846 r. Tamtejsza ludność wówczas zdobyła się na niepodległościowy zryw. Poruszyła się. Więcej! Poruszyła dotychczasowy stan rzeczy. Porzuciła pola, lasy i hale, by walczyć za Ojczyznę.
    Za tym zewnętrznym poruszeniem musiało być coś więcej; musiało być coś wcześniej. Byli! Lokalni patrioci. A wśród nich wikariusz w Chochołowie: ksiądz Józef Leopold Kmietowicz. Ich miłość i świadomość Polski. Ich obecność i działalność - tym motywowane - poruszały. Budziły ówczesne serca i umysły dla Rzeczpospolitej. Więcej! Budziły i obudziły. Dokonało się owo  „Poruseństwo”.
    Umiłowani! Dobro Ojczyzny. Jakiekolwiek dobro można i trzeba wykuwać. Najpierw w sobie. Głęboko. Niemal do „szpiku”. Wtedy człowiek cały nim żyje. Wtedy staje się jego orędownikiem i świadkiem. Wtedy zaś porusza innych.
    Akcja dobra - jak wskazuje Chrystus - musi liczyć się z reakcją. Choćby najszlachetniejsza może spotkać się z biernością, oporem, a nawet agresją. Znów najpierw w samym człowieku, a potem ze strony innych. Zło - na podobieństwo ewangelicznego demona - nie poddaje się tak łatwo.
   Chochołów. Centrum ówczesnego „poruseństwa”. Na pamiątkę tamtych wydarzeń wzniesiono tam okolicznościowy monument. Figurę św.Jana Nepomucena. Symbolicznie ją usytuowano. Ustawiono ją bowiem plecami do pobliskiej wisi Czarny Dunajec. Tamtejsi mieszkańcy wsparli wojska austriackie w tłumieniu powstania.
   Umiłowani! Dobro można zwyciężyć. Przegrywa się bitwy i ponosi porażki. Dobra jednak zasianego w człowieku  nie można wbrew niemu pokonać. Choć zewnętrznie stłumione tli i tai się w jego wnętrzu. Dziś my - tu zgromadzeni w tę rocznicę - jesteśmy tego potwierdzeniem. Znakiem, że miłość i świadomość Polski nie umarła wraz z księdzem Józefem Leopoldem Kmietowiczem.
   Sztafeta pokoleń. Sztafeta mieszkańców tych ziem trwa. Otrzymaliśmy od przodków - od takich przodków - naszą tożsamość. Wpoili nam miłość Boga i Ojczyzny; bycie katolikiem i Polakiem. Dziś my, wobec nowych wyzwań, musimy budzić i obudzić umysły i serca. To poruszenie, to duchowe poruszenie wobec tego co Boże i polskie, nie może na nas się skończyć. To zdaje się swoisty testament naszego rodaka.
.
49231