Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Najlepszy wolontariat w Małopolsce

Treść


.
„Mieć wyobraźnię miłosierdzia”
NAJLEPSZY WOLONTARIAT W MAŁOPOLSCE!
 
„Trzeba spojrzenia miłości,
aby dostrzec obok siebie brata”
(Jan Paweł II)
     Zarząd Województwa Małopolskiego przy współudziale Kurii Diecezjalnych- Krakowskiej, Tarnowskiej i Kieleckiej oraz Kuratorium Oświaty w Krakowie zorganizował konkurs na projekt zatytułowany „Mieć wyobraźnię miłosierdzia”, którego celem było przygotowanie uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych do niesienia pomocy potrzebującym. Uroczysta Inauguracja projektu odbyła się w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego 18 marca br. W zorganizowanych w kwietniu warsztatach szkoleniowych uczestniczyło ponad 450 osób. 30 września zakończyła się realizacja projektów szkolnych, które objęły 2570 uczniów i 275 nauczycieli w 185 szkołach gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych.
.

.
     Autorzy najlepszych projektów zostali zaproszeni do przygotowania i przedstawienia prezentacji w rejonach; w naszym przypadku miało to miejsce w nowosądeckim „Kolejarzu”. Finał wojewódzki odbył się 19 i 20 listopada w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie - Łagiewnikach. Laureatem Nagrody Głównej został Wolontariat św.Ojca Pio, działający w Zespole Szkół im. św.Kingi w Łącku, kierowany przez dekanalnego duszpasterza osób niepełnosprawnych- wielokrotnie już przywoływanego na łamach naszej gazetki - nieocenionego księdza Krzysztofa Orła. W ubiegłym miesiącu napisaliśmy, że „Łącko może mówić o szczęściu kojarzonym z imieniem Krzysztof”. Potwierdza to ostatni sukces.
     Oficjalne ogłoszenie wyników i wręczenie nagród odbyło się w Filharmonii Krakowskiej 3 grudnia. Na uroczystości obecni byli m. in. Metropolita Krakowski ks. kardynał Stanisław Dziwisz, Marszałek Województwa Małopolskiego Marek Nawara oraz przedstawiciele Kuratorium Oświaty w Krakowie i dyrektorzy szkół. Szczęśliwi laureaci udzielali wywiadów i pozowali do zdjęć z księdzem Kardynałem- również wolontariuszem - którego ujęli swoim entuzjazmem. Cieszyli się z pięknej statuetki, kształtem przypominającej łagiewnicką Bazylikę Miłosierdzia Bożego. Najbardziej uradowała ich jednak nagroda- tygodniowa wycieczki do Włoch. Trudno się dziwić trwającym kilka dni okrzykom szczęścia, tańcom na szkolnym korytarzu i łzom wzruszenia. Zobaczą Rzym, Asyż, Padwę, Monte Cassino! Dla niektórych być może będzie to wycieczka życia.
     Wolontariat św. Ojca Pio działa w Zespole Szkół im. św.Kingi w Łącku już prawie pięć lat. Od dwóch miesięcy posiada osobowość prawną i jako stowarzyszenie został zarejestrowany w KRS. Od początku istnienia wolontariatu wielu młodych ludzi podejmowało różnorakie przedsięwzięcia. Kiedy jedni odchodzili, bo kończyli naukę w szkole, zastępowali ich inni. Trzeba o tym pamiętać, bo chociaż nagrodzony projekt obejmuje tylko działania w okresie od 29 kwietnia do 30 września br., to słowa uznania należą się wszystkim dotychczasowym członkom. Obecni wolontariusze nie zaczynali przecież od zera, ale kontynuowali tradycję poprzedników.
     Myślą przewodnią najlepszego w Małopolsce projektu były słowa:
 
„Pomoc jest jak kromka chleba, która daje radość temu,
który się nią dzieli i temu, który ją otrzymuje”
 
Przygotowana przez uczniów dziesięciominutowa prezentacja działań przyjęła formę misterium, którego głównym elementem był właśnie chleb. „Chleb nasz powszedni” –niezbędny do życia-ma różnoraką symbolikę(światło, mądrość, praca, umiarkowanie, gościnność, utrzymanie, byt). Symboliczną wymowę posiada również gest łamania się chlebem. Oznacza zażyłość, przyjaźń, gościnność. Na scenie- najpierw nowosądeckiego „Kolejarza”, a później sali im. Jan Pawła II przy Bazylice w Łagiewnikach- wolontariusze z Łącka kroili pachnący bochen chleba, którego poszczególne kromki symbolizowały konkretne działania wynikające z ich „wyobraźni miłosierdzia”.
     Pierwszą „kromkę chleba” ofiarowali dzieciom z Rwandy. 168 uczniów Zespołu Szkół stało się „rodzicami” czwórki adoptowanych dzieci- sierot, których prawdziwi rodzice zginęli podczas wojny. Dzięki tej pomocy afrykańskie dzieci mogą się uczyć. W prezentacji odczytano fragment pełnego wdzięczności listu Emanuela Habimana, który zapewniał o modlitwie i chwalił się postępami w nauce. Należy zaznaczyć, że „Adopcja serca” nie jest w łąckiej szkole przedsięwzięciem nowym, prowadzona jest już od kilku lat.
     Drugą „kromkę chleba” otrzymali podopieczni Przytuliska św.brata Alberta w Grywałdzie. Miejsce to zostało objęte szczególną troską wolontariuszy. W każdą sobotę, także w czasie wakacji, uczniowie pomagali w różnych pracach związanych z obsługą domu ( zbieranie owoców, sprzątanie, porządkowanie ogrodu, spacery z chorymi na wózkach, gromadzenie zapasów na zimę- kompotów, ogórków). Wiele czasu poświęcili na rozmowy z chorymi. Dom zakonny Sióstr Albertynek stał się także miejscem formacji. Tu tutaj członkowie Wolontariatu św. Ojca Pio przeżyli „Rekolekcje z posługą wśród chorych” i wiele spotkań integracyjnych. W ostatnim tygodniu września uczniowie zorganizowali akcję pod nazwą „Dar jesieni”. W szkole i przy sklepach spożywczych zbierali warzywa, owoce, mąkę, cukier itp. Do przytuliska przekazali ok. 800 kg różnego rodzaju artykułów spożywczych, ziemniaków, jarzyn i owoców.
     Kolejną „kromką chleba” wolontariusze podzielili się z uczestnikami Warsztatów Terapii Zajęciowej w Czarnym Potoku, którym pomagali w codziennych pracach i ćwiczeniach. Wzięli także udział w diecezjalnej pielgrzymce osób niepełnosprawnych na Jasną Górę. Wspólnie z przyjaciółmi z Warsztatów w każdą trzecią niedzielę miesiąca spotykali się na nabożeństwach. Uczestniczyli także w okolicznościowych imprezach integracyjnych oraz forum dla osób niepełnosprawnych w Limanowej. Uczestnicy Warsztatów zapraszani byli również do Łącka na imprezy plenerowe, np. Świętojańskie Dni Młodych, Święto Kwitnącej Jabłoni czy Święto Owocobrania.
     W realizacji celów wyobraźni miłosierdzia „bardzo pożywną kromką chleba”- jak określili to wolontariusze- były wakacyjne oazy w Łososinie Dolnej i Kąclowej, podczas których młodzież opiekowała się niepełnosprawnymi. Oazy zorganizowano w porozumieniu ze Stowarzyszeniem „Cyrenejczyk” i Dyrektorem Diecezjalnego Duszpasterstwa Osób Niepełnosprawnych. Praca wymagała wielkiego samozaparcia, cierpliwości i wrodzonych umiejętności.
     „Kromkami chleba” młodzi wolontariusze obdarowali także chorych, samotnych i staruszków pozostających we własnych domach, na terenie wiosek należących do łąckiej parafii. We współpracy z parafialnym Caritas, dzięki akcji „Dar jesieni” uczniowie dotarli z żywnością do najuboższych (ok. 200 kg). Dzięki pomocy Parafii św. Jana Chrzciciela udało się zakupić samochód (bus- 9 osobowy), którym ks. Krzysztof dowoził niepełnosprawnych i starszych na nabożeństwa do kościoła oraz spotkania i pielgrzymki. Pomoc otrzymali także podopieczni DPS-u w Łącku (6 osób). Przeznaczono dla nich część zebranych artykułów spożywczych (ok. 30 kg).
     Organizatorem wszystkich działań i głównym koordynatorem był oczywiście ks. Krzysztof, którego rolę naprawdę bardzo trudno w pełni omówić. Wspomnimy więc tylko, że to on zachęcał młodych ludzi do działania, woził ich co sobotę do Grywałdu, organizował spotkania, rekolekcje, pielgrzymki.  Tak szeroka działalność wolontariatu była również możliwa dzięki wsparciu Dyrekcji i Grona Pedagogicznego Zespołu Szkół im. św. Kingi. Oprócz księdza Krzysztofa w pracę zaangażowali się także niektórzy nauczyciele, m.in. przygotowując stoiska gastronomiczne lub posiłki na spotkania. Przy tej okazji warto wspomnieć, że w Zespole od kilku lat działa założona przez nauczycieli Fundacja „Dzieło św. Kingi”, która wspiera finansowo studia najzdolniejszych absolwentów szkoły.
 
„Nawet skromna pomoc jest zawsze lepsza
od wielkiego współczucia”(W.Loranc)
 
     Są zwykłymi młodymi ludźmi- mają swoje zainteresowania, pasje, sympatie, a także wiele szkolnych obowiązków, bo nauczyciele nie odpuszczają nikomu. Kiedy znajdują czas na pracę społeczną, skąd czerpią siły i co daje im działalność w wolontariacie? Swoimi refleksjami podzieliła się z nami Agata Faron- uczennica LO, tegoroczna maturzystka.
     „O wolontariacie dowiedziałam się od ks. Krzysztofa. To właśnie on rozpalił we mnie iskierkę pomocy innym. Postanowiłam spróbować swoich sił, choć na początku czułam lęk i obawiałam się trudu. Pierwszy raz miałam tak bliski kontakt z osobami niepełnosprawnymi, chorymi i starszymi. Często zadawałam sobie pytanie, co ja tu robię.
     W świat chorych i niepełnosprawnych wchodziłam stopniowo. Z każdą chwilą spędzoną z nimi, czułam się pewniej. Z czasem zdobyłam ich życzliwość i sympatię oraz zrozumiałam, jak wspaniałymi są ludźmi. Przebywając wśród osób z Warsztatów Terapii Zajęciowej w Czarnym Potoku, wiele się nauczyłam, a także doceniłam braterską atmosferę. Dzięki wyjazdom do Przytuliska św. Brata Alberta w Grywałdzie, zmieniłam swój stosunek do sióstr zakonnych- miłych i uprzejmych dla każdego. Podziwiam ich troskę i wytrwałość, z jaką opiekują się chorymi.
     Miejscem, w którym spotkałam się z prawdziwym życiem osób niepełnosprawnych była oaza w Kąclowej. Pierwsze dni pobytu okazały się bardzo ciężkie, ponieważ nigdy nie miałam do czynienia z ubieraniem, myciem, karmieniem i opiekowaniem się osobami niepełnosprawnymi. Momentami przychodziły chwile zwątpienia, ale wtedy, to właśnie ci ludzie dodawali mi otuchy. Patrząc na ich cierpienie, dziękowałam Bogu za swoje zdrowie oraz zrozumiałam, że w życiu nie zawsze jest lekko i kolorowo. To niezwykłe, że pomimo choroby, osoby te były zawsze pogodne i radosne. Nigdy nie narzekały na swój los. Byłam szczęśliwa, kiedy widziałam wzruszenie w ich oczach, gdy dziękowali mi za obecność, pomoc i dobre słowo. Pomaganie innym pozwoliło mi uwierzyć w swoje siły i możliwości. To niesamowite być komuś potrzebnym, sprawić, by się uśmiechnął, choć na chwilę zapomniał o swoim cierpieniu! Na oazie zawarłam wiele znajomości, które utrzymuję. To była prawdziwa szkoła życia, nauczyła mnie inaczej patrzeć na wiele spraw.
     Nasze działania są dla ludzi starszych, chorych i niepełnosprawnych powodem wielu radości, a dla nas młodych jakże potrzebnym dzisiaj wzmocnieniem na drodze do pełni człowieczeństwa, którego wyrazem jest wyobraźnia miłosierdzia.”
     Agata w tym roku kończy liceum, ale nie wyobraża sobie zaprzestania społecznej działalności. Każdy wolontariusz - jak mówi - „ma to już we krwi”. O tym, że to prawda świadczy m.in. postawa Moniki - ubiegłorocznej maturzystki, która codziennie odwiedza zaprzyjaźnioną starszą panią- pali w piecu, robi zakupy…
     Pomagając ludziom potrzebującym bardzo często przełamuje się ich negatywne nastawienie do życia, daje odczuć, że są potrzebni, że ich starość, cierpienie, choroba nie zamykają ich na zawsze tylko w czterech ścianach domów. Tego dokonali młodzi społecznicy. Dzisiejsza rzeczywistość nie sprzyja społecznej aktywności, dlatego tak ważne jest mówienie o tych, którzy ją podejmują. Być może przykład łąckich uczniów zachęci także starosądecką młodzież. Wspaniałym wolontariuszom z Łącka (których obecnie jest ponad pięćdziesięciu) życzymy wielu sił w podejmowaniu nowych wyzwań, no i oczywiście niezapomnianych wrażeń z pobytu we Włoszech! Gratulujemy!
Anna Skalska
46144