Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Czytelnicy piszą

Treść


.

.
Muszę Wam o tym opowiedzieć
OKOŁOŚWIĄTECZNE WSPOMNIENIA I MYŚLI
 
     Czytałem kiedyś we wspomnieniach pewnej pani, jak boleśnie przeżyła dzień św.Mikołaja. To było przed wojną. Mieszkała w bardzo biednej rodzinie na wsi. Pani ze dworu urządziła biednym dzieciom mikołaja, wspomina: Odebrałam przygotowaną dla mnie paczkę, ale płakałam, taka byłam upokorzona. Można dawać i upokorzyć tego, komu się daje. Trzeba mieć wiele pokory, by przyjąć dar, ale jeszcze więcej, by go ofiarować. Przed nami święta… Będziemy śpiewać w kolędzie (…) wszedł między lud ukochany, dzieląc z nim trudy i znoje (…)”. Śpiewamy „On się nam daje cały”. Czy uświadamiamy, sobie jak brzemienne są te słowa? Jezu cichy i pokornego serca, naucz nas dawać, dzielić się tym, co posiadamy (to najłatwiejsze) i naucz nas dawać to, co najtrudniejsze s i e b i e, w pokorze i miłości.
     Jednym z grzechów mojej młodości - było ściąganie spowiedzi na wigilię Bożego Narodzenia. Po roratach najchętniej ustawiałem się w kolejce przy konfesjonale w starej zakrystii, zaraz za drzwiami, w którym spowiadał śp.ks.Uryga. Tym razem było nas sporo. Przyszedł, popatrzył niezbyt łaskawym okiem i ostro zapytał: „Czemu was tylu tu przyszło?” Też już dzisiaj śp.p.Marcowa, która miała cukiernię w Rynku, odpowiedziała: „Dlatego, że lubimy się u Księdza spowiadać”. Nie wiem, czy padło pytanie następne „Dlaczego tak późno?”. Dla mnie argument był jeden - chciałem być czysty na duszy, jak czysty jest biały opłatek, czysty obrus na stole i wierzyłem, że do wieczerzy nic złego mnie nie dopadnie. Pięknie nas spowiadał ks.Uryga i piękne mówił kazania pasyjne. Niech Bóg da mu niebo. A my nie odkładajmy spowiedzi świątecznej na ostatnią chwilę.
     Jednym ze sposobów kochania bliźnich jest pisać do nich listy. Przekonałem się o tym z ust pewnej starszej pani, która w rozmowie ze mną w lipcu (jesteśmy zaprzyjaźnieni) ze łzami w oczach żaliła się, że nie otrzymała od swojej siostrzenicy na święta Bożego Narodzenia ani życzeń, ani opłatka. Jest osobą samotną. Nie dopuśćmy do tego, by ktoś w święta był osamotniony. Kto by odmówił zaproszenia bez uzasadnienia popełnia grzech. Jeżeli nie zdążyliśmy wysłać życzeń, przynajmniej zadzwońmy, okażmy znak życzliwości i pamięci. Niech będą łzy radości i wdzięczne wspomnienia na długie, długie dni, do lipca i jeszcze dalej.
 
List do Redakcji „Z Grodu Kingi”
 
     Upłynęło wiele lat, gdy 12 sierpnia 1971 roku opuściłem swoje rodzinne miasto, parafię… chyba już na zawsze. W listach do rodziców, rodziny, przyjaciół było to sakramentalne pytanie - Co tam u Was słychać? Listy, odwiedziny były właściwie w tym czasie jedynymi formami kontaktu z najbliższymi i Małą Ojczyzną.
     Zmieniły się czasy, możliwości… Przyszedł dzień także narodzenia się „Z Grodu Kingi” i jak widać dziecię ma się dobrze. Rośnie w lata, w zasługi u Boga i ludzi, pod opieką naszej Matki Kingi.
Dziękuję za ostatni numer przesłany. Bez cienia przesady: nadejście każdego nowego numeru jest dla mnie wielkim świętem. Prawie jak Latarnik z sienkiewiczowskiej noweli zapominam o Bożym świecie pogrążony w lekturze. I chodzę ulicami Starego Sącza, wędruję po cmentarzach (zawsze to jest moją słabością) i uczestniczę w życiu mojego miasta… parafii…
Ech! Ile Cię cenić trzeba mój kochany Bryjowie tylko wie ten, kto daleko jest od Ciebie.
Dzięki za wszystko, co czynicie, a Bóg jeden wie, ile wysiłku trzeba włożyć, by ukazał się nowy numer. Słowo w bólu się rodzi.
     Mam pewną propozycję, którą pragnąłbym skierować do wszystkich Czytelników starosądeckich. Moi Kochani - tylu macie swoich bliskich, których losy rzuciły w Polskę i poza jej granice. Nie wyobrażacie sobie, ile radości byście sprawili im prenumeratą naszego pisma. Śmiem myśleć, że jest nas poza Starym Sączem tysiące. Może stanie się to czasopismo dla Was i dla nas takim pomostem. Szczerze powiem, tak mi się przykro również zrobiło, gdy czytałem w jednym z numerów wypowiedź kogoś z Towarzystwa Miłośników Starego Sącza, że są wielkie trudności z rozprowadzeniem wznowionej książki o historii Starego Sącza. Wydaje mi się, że ta książka powinna się znaleźć w każdym starosądeckim domu i w domu każdego starosądeczanina, gdziekolwiek mieszka, w kraju czy poza ojczyzną.
Mówi się, że prosić młodego o radę, a starego, by mówił krótko, na jedno wychodzi. Kończę.
     Droga Redakcjo - dziękuję za to, że mimo piętrzących się kłopotów i trudności trwacie, podtrzymujecie zapalony ogień miłości do tego ludu, tego miasta, tej parafii, wielkiego dziedzictwa Kingi i uczycie tego nas, starosądeczan, wszędzie, dokąd Boża Opatrzność nas posyła i każe nam trwać.
Cova
Do rodzinnych kolędowań przesyłam słowa wiersza nieznanego autora, jako propozycję pastorałki.
Niech nam gwiazda betlejemska
nigdy nie zagaśnie
by ustały między nami
wszelkie spory, waśnie.
 
Niech nam gwiazda betlejemska
jasnym blaskiem świeci
i ogarnie swoim światłem
starszych, młodzież, dzieci
 
Niech nas gwiazda betlejemska
do żłóbka prowadzi
By nam Jezus i Maryja
zawsze byli radzi
 
Niech nam gwiazda betlejemska
drogę cnót wskazuje
i za nami św. Józef
w niebie oręduje
 
Niech nas gwiazda betlejemska
zjednoczy w miłości
Żyjmy jako dzieci Boże
w naszej społeczności.
 
Niech nam gwiazda betlejemska
świeci przez rok cały
dla ojczyzny żyjmy pięknie
i dla Bożej chwały
 
Powyższe teksty otrzymaliśmy od dalekiego setkami kilometrów odległości, lecz bardzo bliskiego nam sercem, jednego z naszych Księży Rodaków. Serdecznie dziękujemy za korespondencję i prosimy o zasilanie nas swoimi przemyśleniami w tworzeniu kolejnych numerów gazetki. Szczęść Boże!
50604