Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

U państwa Maślejaków

Treść


.
TYLKO RODZINA JEST NADZIEJĄ ŚWIATA
 
.
- “Poprzez rodzinę toczą się dzieje człowieka, dzieje zbawienia, ludzkości. Rodzina znajduje się pośrodku tego wielkiego zmagania między dobrem i złem, między życiem a śmiercią, między miłością, a wszystkim, co jest jej przeciwieństwem” - pisał Jan Paweł II.
- Mój Boże! Jak to dobrze być w rodzinie. Jak dobrze mieć kogoś, kto kocha, kto jest mądry i dobry - głosił w kazaniu radiowym ks.bp Zawitkowski i pouczał, że rodzina to ognisko domowe, do którego każdy z jej członków musi dorzucić trochę swojej miłości, by nie zgasło i miłość nie zamarzła. To również obowiązek wychowania młodych ludzi do miłości. A wychowywać może tylko ten, kto potrafi kochać miłością cichą, cierpliwą, ofiarną, która się nigdy nie kończy.
Sondaże potwierdzają, że Polacy na pierwszym miejscu stawiają rodzinę, a jednak, mimo, że nie ma większych wartości niż ona, nigdzie tyle łez nie płynie, co w rodzinach. I wcale nie jest dobrze z naszymi rodzinami, mówi się nawet o pogłębiającym się kryzysie i rozpadzie, coraz więcej rozbitych rodzin, rozwodów i opuszczonych dzieci, coraz mniej zawieranych małżeństw; mniej nas się rodzi niż umiera, przybywa problemów wychowawczych w szkołach, agresywnych zachowań, ucieczek w złe towarzystwo, nałogi, narkomanię itp.
Niedawno obchodzone święto Bożej Rodziny zwróciło znów uwagę na siłę i słabości współczesnych rodzin, wywołało potrzebę zainteresowania tym problemem, poszukania przyczyn zła i uczenia się na dobrych przykładach.
Bardzo pozytywne opinie skierowały nas (z p.Jolantą Czech) pod adres wskazany przez Włodarza parafii, dzięki temu zagości w gazetce rodzina z Cyganowic, jakiej można by życzyć każdemu.
Przekonacie się zresztą Państwo sami.
.
 
U Państwa Jolanty i Grzegorza Maślejaków
RODZINA - TO ZADANIE NA CAŁE ŻYCIE
 
.
W mieszkaniu pachnie świeżym ciastem, od progu witają nas uśmiechnięte twarze gospodarzy, a ich otwartość i serdeczność sprawia, że już po chwili czujemy się jak u siebie w domu. Na zapowiedź celu przybycia, że szukamy przykładnej rodziny, by o niej napisać w gazetce, pan domu z zakłopotaniem oponuje: - to najzwyklejsza pod słońcem rodzina, jakich na pewno wiele. Praca i praca, od rana do wieczora. Czy jest tu o czym pisać?
- Opinię pozostawimy Czytelnikom, a póki co, za pozwoleniem Państwa może pomieszkamy przez ten wieczór u Maślejaków, coś podpatrzymy, czegoś posłuchamy, wtopimy się w atmosferę życia rodzinnego? Może zaczniemy od rodowodu i korzeni?
- Czuję się wywołany do odpowiedzi, pomogą: żona i dzieci, spróbujemy - mówi p.Grzegorz.
Jesteśmy małżeństwem z 20-letnim stażem, mamy czworo dzieci: Kingę (obowiązkowo imię po patronce Starego Sącza), Mateusza, Michała i Marka. Żona Jolanta pochodzi z Podegrodzia (absolwentka starosądeckiego LO, którą zaraz po maturze upatrzyłem sobie), ja zostałem na ojcowiźnie w Cyganowicach.
Oboje wywodzimy się z rodzin wielodzietnych, u Joli była czwórka, u nas ósemka dzieci, w tym pięć sióstr. Chlubą mojej rodziny jest brat Andrzej - ksiądz, już drugą kadencję prowincjał ojców chrystusowców w USA.
Wynieśliśmy z domów rodzinnych zdrowe podstawy życia i zawsze będziemy zwolennikami rodziny wielopokoleniowej. Mieszkanie z rodzicami i dziadkami daje obopólne korzyści. Ojca już nie mam, ale Mama mieszka obok.
- Przy teściowej nabyłam doświadczenia w prowadzeniu domu, mówi p.Jola, nauczyłam się wszystkiego i relacje układały się bardzo dobrze. Dziadkowie bardzo pomagają w wychowaniu dzieci, zastąpią w opiece, zapewnią bezpieczeństwo, a wnuki uczą się szacunku dla nich i dorobku ich życia, a także wspomagania w każdej potrzebie.
- Pan Grzegorz wielką wagę w funkcjonowaniu rodziny przykłada do stałej obecności matki przy dzieciach.
- Po dwu latach zatrudnienia w ZUS-ie żona zrezygnowała z pracy zawodowej i mamy prawdziwy dom. Matka w rodzinie musi być wszystkim, i umieć wszystko, ma 77 fachów lub więcej.
“Niebem jesteś i do nieba idziesz” - mawiał św.Augustyn. Do kogo bardziej mogą odnosić się te słowa?
 

 
Myśląc o założeniu rodziny szukałem sposobu na życie i utrzymanie jej. Przygotowałem się (za przykładem rodziców) na wielką pracę i trud, i gotowość, by dać z siebie wszystko. Dla siebie minimum, dla innych maksimum. Po ojcu odziedziczyłem nieduży zakład rymarski i małe gospodarstwo, dziś wszystko niezbyt rentowne, więc oprócz rzemiosła trzeba trochę jeszcze handlu i śmieję się, że mam 3 fachy i czwartą biedę. Ale nauczyłem się za wszystko Bogu dziękować i na Bogu budować, i we wszystkim Jego dobra się doszukiwać.
Małe gospodarstwo na pewno dziś nieopłacalne, ale za to mamy swoją, zdrową żywność, na którą nie ma ceny. Mamy też komfort bycia pełną rodziną, bez rozłąki, tęsknoty i poczucia braku. Małe dzieci, a i doroślejsze również, potrzebują obojga rodziców. Nasz dom jest zawsze otwarty, chętnie odwiedzany, jako baza przy różnych uroczystościach rodzinnych gromadzi nawet 30-40 osób.
 
Uroczystości rodzinne, kultywowanie tradycji i jubileuszy to odrębny temat do poruszenia. Jak to wygląda u Państwa?
- Nie zapominamy o przeszłości, o korzeniach z których się wyrosło. Nie zapominamy o pamięci i wdzięczności, nie tylko my, ale całe nasze powiększone rodziny. Wszyscy razem zorganizowaliśmy obchody jubileuszu 50-lecia małżeństwa naszych rodziców Marii i Antoniego Maślejaków w drugi dzień Bożego Narodzenia 2000 r. To było najważniejsze rodzinne wydarzenie utrwalone na kasecie dla pamięci potomnych.
Mamy okazję obejrzeć fragmenty zarejestrowanej uroczystości. Nad głowami Jubilatów wymowny napis zaczerpnięty z pism Jana Pawła II: “Jeżeli na świecie coś warto robić, to jedynie miłować”.
W centralnym miejscu sympatyczni, skromni Jubilaci, wokół licznie zgromadzona rodzina. Atmosfera podniosła, uroczysta, mnóstwo kwiatów, piękne dekoracje, ciepłe spojrzenia i słowa, które cisną się na usta.
Te słowa o wielkiej wdzięczności wygłasza “na żywo” z polotem i głębokim wzruszeniem p.Grzegorz, nie bez racji uznawany za mówcę rodzinnego. Przypomina historię małżeństwa rodziców, życie płynące ściśle według Bożego rytu, dorabianie się od zera, a w miarę powiększania się rodziny remont domu, budowę małego, a później i większego budynku mieszkalnego. Wszystko w morderczym wysiłku przy poświęcaniu siebie dla dzieci, by im niczego nie brakowało.
Obdarowali je ofiarną miłością, uformowali religijnie i moralnie. Przez całe życie nie oszczędzali się, bo dobrzy ludzie się nie oszczędzają. Za to “owocowanie” zapłacili wysoką cenę, utratę zdrowia, cierpienia i nieprzespane noce. Jak wynagrodzić za to wszystko. Jedynie miłością i modlitwami.
Do zapewnienia o wdzięczności i modlitwie dołączyło się 19 wnucząt recytując wiersz ułożony przez p.Grzegorza a kończący się słowami:
          “Cieszcie się Wy dzisiaj swemi wnuczętami
          Bo my się modlimy do Boga za Wami
          A Ty Matko Boża; Mateńko Polaków
          Miej zawsze w opiece Dziadków Maślejaków”
 
Piękną uroczystością rodzinną był też srebrny jubileusz kapłaństwa brata Andrzeja. Wśród zaproszonych gości z kraju i zagranicy znaleźli się nasi księża z ks.prałatem Alfredem Kurkiem na czele i Siostry służebniczki.
 
Mówiąc o rodzinie nie można pominąć kwestii wychowania najmłodszego pokolenia - czyli dzieci i młodzieży.
Prosimy jeszcze o kilka własnych opinii i spostrzeżeń.
- Preferujemy tzw. miłość wymagającą, a więc podział obowiązków, przyuczanie do nich i kontrolę wychowania. W życiu wszystko musi być poukładane. Chłopcy pomagają w polu, bo muszą. Mnie też ojciec od dziecka do roboty przyuczał. Nie można na wszystko pozwalać, a nawet na za dużo. Wszyscy nasi chłopcy byli lub są ministrantami, wyżywają się w sporcie. Michał zdradza uzdolnienia muzyczne, mama wozi go na zajęcia. Tyle zagrożeń czyha, trzeba przypilnować, nie spuszczać z oka, mieć baczenie na to, co robią, z kim przestają.
Dyscyplinować, kontrolować ale i dużo się modlić. Rozwijać ich zainteresowania, zdobyć zaufanie. Bardzo ważne są rozmowy z dziećmi, pouczanie, przestrzeganie, przypominanie stale, z uporem - choć się denerwują.
Nasza babcia mówiła: “Turceć, turceć i turceć”, i nie ustawać. Coś tam zawsze zostanie z tego.
Wiara daje siłę i wytrwanie. Prasa katolicka przychodzi z pomocą, staramy się z niej systematycznie korzystać i wciąż pamiętać, że podstawą trwałej cywilizacji jest silna rodzina.
 
Tyle rodzice, a co mówią ich dzieci?
- Najstarsi: Kinga i Mateusz są zgodni w ocenie: “Rodzina dla nas jest najważniejsza. W naszej panuje świetna atmosfera, tu czujemy się zawsze dobrze, niczego nam nie brakuje. Miewamy sprzeczne zdania, to normalna rzecz, ale zawsze rozwiązujemy je zgodnie”.
Nie pokusimy się już o żaden komentarz, niech każdy go sobie sam dopowie. Przyznam się tylko, że z żalem opuszczałam ten dom i długo jeszcze pozostanę pod wrażeniem spotkania z jego sympatycznymi mieszkańcami.
 
Zofia Gierczyk
47072