Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Dla Dzieci

Treść


.

Za nami już miesiąc nowego roku kalendarzowego, mam nadzieję, że zimowe ferie były dla Was prawdziwym odpoczynkiem i do szkoły powróciłyście z nowym zapałem, aby pogłębiać swoja wiedzę i w dziennikach szkolnych pojawią się tylko same piątki i szóstki.
Czy zastanawiałyście się kiedyś nad tym, że każdy z nas przeżywając kolejne dni swego życia wyciska na nich swoje piętno, jednocześnie stając się znakiem dla innych. Zastanówmy się dzisiaj u początku nowego roku kalendarzowego, jakie znaki my pozostawiamy na drogach naszego życia. Czy inni idąc naszymi śladami dojdą do Boga i drugiego człowieka?

Daleko, gdzie lato trwa cały okrągły rok, leży wiecznie zielony Kraj Trawy. Tam właśnie przed laty w małym domku wśród wysokich traw mieszkał ojciec z dwoma synami: Tambu i Rafiki. Kiedy synowie wyrośli już z dziecinnych lat, ojciec wezwał ich do siebie i powiedział: - Moi kochani, przyszedł już czas, abyście poznali kraj, w którym żyjecie. Idźcie od wioski do wioski, ale zostawiajcie znaki na drodze, aby kiedyś można było znowu tam powrócić. Chłopcy przyzwyczajeni do posłuszeństwa, wybrali się w drogę jeszcze tego samego dnia. Już po kilku krokach starszy Tambu rozpoczął znakowanie trasy. A to wiązał w supełki trawę, a to wbijał w ziemię złamane gałązki - i tak przebytą drogę utykał znakami. Młodszy Rafiki nie robił tymczasem nic. Rozglądał się tylko wkoło i sycił oczy nowymi krajobrazami, nowymi horyzontami. Na pytanie oburzonego brata, czemu zgodnie z rozkazem ojca nie stawia żadnych znaków na drodze, odpowiedział trochę z przekorą: - Przecież ojciec nie kazał wcale motać trawy i łamać gałęzi. Uśmiechnął się przy tym i poszedł dalej.Po pewnym czasie dotarlido pierwszej wioski. Trafili akurat na miejscowe święto. Tamhu zabrał się oczywiście zaraz do znakowania terenu, a Rafiki poszedł prosto do ludzi. Pozdrowił ich z elegancją i przysiadł się do mężczyzn, zaczął opowiadać: o ojcu, bracie, o swojej wiosce, o zwierzętach, które spotkał po drodze, o chmurach i roślinach. Mężczyźni słuchali jak zauroczeni. Tak sobie ich szybko ujął, że przyjęli go jak swego. Poczęstowali jadłem i piciem, a potem zaprosili na nocleg. Tambu natomiast zmęczony znakowaniem nie miał sił i ochoty odzywać się do kogokolwiek. Kiedy zbudził się rano, Rafiki już stał obok, trzymając miskę z jedzeniem: - To dali mi ludzie dla ciebie - powiedział - abyś zaspokoił głód. Zjedz i chodźmy dalej! Tambu podziękował, zjadł z apetytem i wyruszył w drogę. I znowu tak samo: on niestrudzenie ustawiał znaki, Rafiki nie robił nic tylko szedł do ludzi. Tambu zajmował się w tym czasie swoimi znakami. Kiedy po kilku miesiącach wrócili do domu, Tambu opowiedział najpierw o nieposłuszeństwie braciszka: - On nie zostawił po sobie żadnego znaku - skarżył nie bez pochlebstwa. Pójdziemy i sprawdzimy - odpowiedział poważnie ojciec. I wyruszyli w trójkę śladami tamtej pierwszej wyprawy. Przy każdej wbitej gałązce, przy każdej splątanej trawie Tambu mówił: - Popatrz ojcze, to znowu mój znak... i ten jest mojej roboty, i ten, i ten. A Rafiki nie tknął nawet palcem. Ojciec w odpowiedzi na to, uśmiechnął się tylko i szedł dalej. Kiedy przyszli do pierwszej wioski, ludzie otoczyli ich kołem. Mężczyźni krzyczeli jeden przez drugiego: - Jakże się cieszymy, że zjawił się znowu ten pogodny młody człowiek, serdecznie witamy w naszych progach. I ugościli ich czym chata bogata. - Masz dobrego syna - mówili, umie patrzeć na kraj i ludzi, wie dużo o zwierzętach i chmurach, zna się na życiu i historii. I tak było w każdej wiosce. Wszędzie witano, ich z radością, częstowano gościnnie wychwalano bez końca Rafiki, a o Tambu milczano. W końcu Tambu nie wytrzymał i zagadnął z wyrzutem do ojca: Nie rozumiem, dlaczego nikt mnie tutaj nie zna, nikt nie wita, nikt nie poznaje. Wszędzie tylko Rafiki na ustach. Ten, który na swej drodze nie postawił ani jednego znaku. Ja, który byłem ci posłuszny, nie liczę się tutaj. Tylko on zbiera od wszystkich uśmiechy i uszanowanie. Mądry ojciec odpowiedział na to: - Widzisz dziecko, są także inne znaki niż te twoje węzełki na trawie. To są znaki, które człowiek zostawia w sercu drugiego człowieka. Znaki o wiele trwalsze od trawy, którą może już jutro zjedzą zwierzęta lub rozniesie wiatr. Takie właśnie znaki zostawił na swej drodze twój brat.”(P.Coelho)

Kochane Dzieci, czy już wiecie, które znaki pozostawiane przez nas są najważniejsze? To te, które w sercach innych pozostawiają trwały ślad, to znak, któremu na imię miłość, dobroć, uczynność, radość itp.
W miesiącu lutym rozpoczyna się Wielki Post. Podejmijcie takie postanowienie, że uczynicie wszystko, aby zawsze być dla innych znakiem Chrystusowej miłości, dobroci, życzliwości., przebaczenia...Zapraszam Was bardzo serdecznie do udziału w wielkopostnych nabożeństwach (Droga krzyżowa, Gorzkie żale)
s.Wiktoriana
47073