Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Z notatnika katechety

Treść


.
.
Jest piątek, kolejna międzylekcyjna przerwa, młodzież wychodzi ze szkolnego bufetowego sklepiku, konsumując po drodze kanapki. Zatrzymuję jedną z takich grupek młodych ludzi i pytam ich, jaki jest dzisiaj dzień tygodnia. Piątek - odpowiadają nieco zdziwieni moim pytaniem.. Ponawiam jeszcze raz pytanie spoglądając dość wymownie na ich kanapki obłożone wędliną... W tym momencie jedna z tych młodych osób zrozumiała sens mojego pytania wyjaśniając pozostałym, że przecież piątek to dzień postu, wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, a oni zafundowali sobie na śniadanie kanapki z szynką. To piątkowe wydarzenie stało się okazją do podjęcia dialogu z nimi na temat postu, i innych ascetycznych praktyk.
Ta rozmowa uświadomiła mi, że młodzi ludzie niewiele wiedzą na temat praktyki postu i często traktują go jak coś niepotrzebnego, coś, co wymyślił Kościół. Przeżywamy kolejny w naszym życiu okres Wielkiego Postu, czas, który jest szczególnym wezwaniem do podjęcia postu, poprzez który stajemy się bardziej wolni i możemy dostrzec obecność Boga w naszym życiu. Jesteśmy wezwani bowiem do tego, aby podczas 40 dni poprzedzających Wielkanoc pomyśleć nad duchowymi i religijnymi wartościami naszej wiary. Chcąc wybrać tę drogę, którą przeszedł Jezus Chrystus, musimy oprzeć się jednak pokusie, aby jak najwięcej posiadać, a szczęście osiągnąć na drodze najmniejszego trudu. Reklamowane na telewizyjnych ekranach szczęście jest przedstawiane w fascynujących barwach i w jak najbardziej wyrafinowany i wymyślny sposób. W nieskończoność rozprawia się dziś o standardzie życia człowieka i o sposobach, w jaki można go osiągnąć, poprzez takie czy inne perfumy, popijając colę i przystosowując się do najnowszej mody. Tymczasem wbrew reklamowanym drogom do szczęścia człowiek coraz szybciej traci właściwy sens swojego życia i nie wie, co robić dalej. Zabicie ducha niszczy człowieka w korzeniu jego istoty. Duchowa pustka zostaje wypełniona przez namiętności, żądzę posiadania i władzę. Być może, że właśnie post jest najskuteczniejszą terapią na wszelkie frustracje dnia dzisiejszego, albowiem to on uwalnia ducha i serce z więzów materii. Bez postu i wyrzeczeń nie jest możliwe życie umysłowe, a życie duchowe obumiera.
Zapisując te refleksje powracam myślą do tamtej piątkowej rozmowy z młodymi ludźmi na szkolnym korytarzu i coraz bardziej uświadamiam sobie, że post to słowo, które poszło w niepamięć, w cień i zapomnienie, a ten, kto pragnie pościć i stara się o zachowanie umiaru w swoim życiu, często jest uważany za tego, kto psuje dobrą zabawę.
Warto więc może, przeżywając kolejny okres Wielkiego Postu, podjąć na nowo w naszym życiu i zaproponować naszym wychowankom proces uwalniania się od nadmiaru materii. To właśnie post może nam pomóc w oderwaniu się od tysiąca zbędnych rzeczy, aby móc się zwrócić całym sobą do Boga, aby stać się nowymi ludźmi, którzy wyswobodzą się z nienawiści i zachłanności i potrafią się cieszyć z najdrobniejszych rzeczy. Aby rzeczywiście stać się pokoleniem ludzi bogatych w to, czego nie da się kupić za pieniądze, aby w centrum naszych spraw i naszego życia nie był pieniądz, ani posiadanie, lecz Bóg i bliźni. Trzeba więc nam wszystkim powrócić do praktyki podejmowania wyrzeczeń, aby stać się rzeczywiście wolnym, abyśmy mogli się częściej do siebie uśmiechać i bardziej siebie zrozumieć.
(ak)
47053