Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

> Ulice Starego Sącza < fragm. nagrodzonych prac

Treść


.
 Z PRAC
NAGRODZONYCH
W KONKURSIE
“ULICE
STAREGO SĄCZA”
 
 Jako drugą z kolei, uhonorowaną I miejscem, prezentujemy ulicę 11 Listopada - przedstawioną przez uczennice Liceum Ogólnokształcącego im.Marii Skłodowskiej-Curie: Agnieszkę Lachner, Krystynę Lachner i Iwonę Kurzeję. Profesjonalność wykonania, rzetelność i bogactwo zgromadzonego materiału, elegancja formy - zyskały wysoką ocenę jury, spotkają się też na pewno z dużym zainteresowaniem mieszkańców Starego Sącza. Do zaprezentowania w gazetce wybraliśmy kilka fragmentów pracy m.in.
  • etapy przemian wizerunku ulicy,
  • zapis rozmowy z p.Kwiatkowską, jedną z najstarszych mieszkanek,
  • wspomnienia 83-letniego starosądeczanina p.Stefana Domirskiego.
Zachęcamy do lektury pozostałych w oryginale pracy m.in. wywiadów udzielonych przez państwo Czyżowskich oraz przez asa lotnictwa - p.Macieja Kamyka
.
Etapy przemian wizerunku ulicy
.
Ulica 11 Listopada na przestrzeni wieków uległa znacznym modyfikacjom. Trakt zamieszkiwali ludzie imający się różnorodnych zajęć. Już z 1460 roku pochodzi informacja o należącym do Klemensa Nietoperza domu z browarem, usytuowanym na rogu ul.Wielkiej (północny trakt miasta określano mianem ulicy Wielkiej, zwanej także Świętokrzyską Wielką).
Znaczna część mieszkańców utrzymywała się jednak z pracy rąk, która także nie gwarantowała dostatniego życia. W latach 80. wieku XVIII doszło do zmiany funkcji sieci drożnej Starego Sącza. Ulica Wielka będąca traktem tranzytowym stała się drogą lokalną. Ówczesne władze przyczyniły się także do rozwoju planowania krajobrazowego. Na długim odcinku ulicy posadzono drzewa tworzące aleję. Ten element kompozycji krajobrazowej przyczynił się do poprawy wizerunku estetycznego ulicy.
Ulica jako droga lokalna pierwotnie nie była brukowana. Rada Miejska przez długi okres nie interesowała się stanem nawierzchni dróg. Dopiero w roku 1876 ulicę Szeroką podszutrowano. Kilkakrotnie także postanawiano brukować drogę, lecz prace przerywano i odraczano. Pierwszy chodnik na ul.Szerokiej został założony w 1911 r. Płyty chodnikowe, sprowadzane z Laskowej, okazały się niezwykłym udogodnieniem dla mieszkańców (...) Warto także wspomnieć o oświetleniu ulicy. W epoce autonomicznej gwałtownie wzrosły koszty utrzymania miasta, m.in. poprzez wprowadzenie po 1860 r. oświetlenia. Początkowo lampy naftowe zamontowano w narożnikach Rynku, lecz już w 1881 r. Rada zakupiła kolejne 9 lamp. Jedną z nich umieszczono na domu dr Leopolda Gawełkiewicza przy ul.Szerokiej.
Ulica Szeroka (11 Listopada) w okresie od wiosny do 17 sierpnia 1942 r. należała do starosądeckiego getta. W wielu domach na tej ulicy zamieszkali Żydzi będący wcześniej mieszkańcami doliny Popradu i Dunajca. W czasie wojny wielu mieszkańców ulicy poniosło śmierć ginąc w różnych okolicznościach.
Jeszcze pod koniec wojny Niemcy podejmowali próby utworzenia radiowęzła w Starym Sączu. Zaraz po wojnie prezydium MRN przystąpiło do realizacji tego planu. Początkowo umieszczono jeden głośnik w Rynku. Z czasem podjęto starania o montowanie głośników w domach prywatnych. Pierwszy z nich został zainstalowany u Juliana Sejby przy ul.Obrońców Stalingradu. W 1953 r. MRN powołała do życia komitety blokowe mające pomagać ludności w załatwianiu spraw komunalno-mieszkaniowych, kulturalno-oświatowych oraz związanych z pomocą społeczną. Ówczesna ul.Obrońców Stalingradu należała do komitetu blokowego nr 2 z ulicami Świerczewskiego, Kilińskiego, Morawskiego, Krakowską, Polną i Szewską. W ciągu następnych dziesięcioleci ulica została skanalizowana, zyskała asfaltową nawierzchnię i chodniki.

Wnętrze kaplicy Świętego Krzyża
.
Ulica 11 Listopada stała się podstawą do badań archeologicznych. W 1956 roku podczas prac wykopaliskowych tuż przy kaplicy św.Krzyża natrafiono na kilka warstw szkieletów ludzkich. Natomiast na niezabudowanej parceli p.Hejmejów odkryto ułamki naczyń z XIII w. wykonanych na kole garncarskim (...)
.
Rozmowa z p.Kwiatkowską
.
“Urodziłam się w lutym 1927 r. i jestem rodowitą starosądeczanką. Całe życie mieszkałam przy ul.11 Listopada. Dużo informacji na temat tej ulicy posiadam dzięki siostrom Kozik, którymi się opiekowałam.
W dawnych latach wielu mieszkańców ulicy trudniło się różnorodnymi rzemiosłami. Mieszkali tutaj szewcy, piekarze i kuśnierze. Wielu mieszkańców posiadało nieduże gospodarstwa rolne do 1,5 ha. Tylko nieliczni spośród nich dożyli dnia dzisiejszego. Do tego grona zaliczyć należy przede wszystkim p.S.Domirskiego i p.W.Kmietowicza. Przed wojną sąsiedzi utrzymywali ze sobą bardzo dobre stosunki. Wieczorami kobiety chętnie siedziały na przydomowych ławkach, rozmawiając i słuchając muzyki płynącej z patefonu. Te spokojne chwile zostały niestety gwałtownie przerwane w momencie wybuchu II wojny światowej. Na terenie miasta nie dochodziło do ważniejszych działań wojennych, dzięki temu nie zostało ono zniszczone. Zaznaczyć należy, iż na ulicy prężnie rozwijała się siatka partyzancka. Pamiętam także, iż w stodołach na końcu ulicy Niemcy przechowywali swoje czołgi. Wiosną 1942 r. zostało tu utworzone getto. W jego obręb zostali sprowadzeni Żydzi ze Starego Sącza i okolicznych wsi. Getto nie było otoczone murami, dzięki czemu nasze wspólne kontakty pozbawione były zabarwienia antysemickiego. Wręcz przeciwnie. Żydzi byli bardzo dobrymi sąsiadami, można było z nimi prowadzić handel, a nawet pożyczać pieniądze.
W sierpniu 1942 r. getto zostało zlikwidowane, Żydzi mieli przejść pieszo do Nowego Sącza. Starszym zaproponowano transport, a następnie zawożąc ich do lasku na Piaskach, brutalnie rozstrzelano. Zginęło wówczas około 100 osób. Oprócz tego wydarzenia na terenie Starego Sącza nie było większych działań wojennych. We wrześniu tego samego roku panowała epidemia czerwonki, która zdziesiątkowała starosądeczan. W kolejnych latach po wojnie wygląd ulicy ulegał zmianie. Za burmistrza Cesarczyka utworzono kanalizację burzową, a burmistrz Lachowski zadbał o kanalizację sanitarną oraz chodniki.
Do najstarszych budynków na ulicy zaliczają się dom p.Skalskich oraz obecny budynek Policji, który wcześniej należał do p.Cabalskich. Godnym uwagi jest fakt zmiany numeracji budynków. Po ostatnim przekształceniu nazwy ulicy budynki po prawej stronie otrzymały numery parzyste, po lewej natomiast nieparzyste.
Całe życie spędziłam na ulicy 11 Listopada, byłam świadkiem jej przekształceń i jestem dumna, iż nadal mogę uczestniczyć w jej życiu.”
.
Wspomnienia p.Stefana Domirskiego
.
“Jestem 83-letnim starosądeczaninem, mieszkam w tym mieście od urodzenia. Tu skończyłem Liceum Pedagogiczne i w 1947 r. zdałem maturę. W okresie uczęszczania do Liceum, jak i po jego ukończeniu, bardzo chętnie udzielałem się społecznie dla miasta. Należałem do chóru męskiego “Lutnia” przy GS oraz do orkiestry symfonicznej. Z własną kapelą występowałem na różnych obchodach, jak np. na Rynku w Starym Sączu lub w sali “Sokoła” na widowisku “Starosądeckie zrękowiny” na jubileuszu 700-lecia Starego Sącza.
Jednym z nieprzyjemnych wspomnień, jakie pamiętam, było wesele mojej kuzynki przy ul.Obrońców Stalingradu, kiedy na lokal napadli partyzanci, zabijając mojego ojca, kolegę a mnie raniąc. Pamiętam również, że przy tej ulicy urodził się Maciej Kamyk - sławny as lotnictwa. Mogę się także poszczycić tym, iż moim krewnym był Czesław Lenczowski - artysta malarz, scenograf i pedagog. Był on absolwentem Krakowskiej Akademii, autorem stacji Męki Pańskiej przy kościele św.Elżbiety w Starym Sączu, został uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.
W dawnych latach ulica była utwardzona ziemią i kamieniami. Po bokach ulicy znajdowały się kanaliki, którymi spływała woda na dół w stronę stodół. Ulicą sporadycznie przejeżdżały furmanki z gospodarzami dojeżdżającymi do pobliskich pól a codziennie miejski pasterz pędził stado krów na niedalekie pastwiska. Tuż przed II wojną światową, gdy ludzie nie posiadali jeszcze samochodów, mieszkańcy jeździli dorożkami, a w zimie nawet saniami. Trzy domy od mojej posesji mieszkał dorożkarz o imieniu Krzyś. Posiadał dwie dorożki, którymi przewoził ludzi w rejonie miasta. Przypominam sobie także, iż na ulicy mieściły się trzy sklepy oraz piekarnia p.Hopka. Sklepy spożywcze należały do p.Kołaczkowskiej, p.Dudzika i p.Dąbrowskiego.
Naprzeciwko mojego domu znajduje się kapliczka św.Jana Nepomucena. Dawniej jeszcze przed II wojną kapliczka stała na górce, otoczono ją murem i niskim płotkiem z bramką. Obecnie nie ma już ogrodzenia, pozostał jedynie murek. Wokół kapliczki zasadzono trzy lipy, do dzisiaj zachowała się jedna. Przy kapliczce sąsiadki przez przeszło 50 lat sadziły kwiaty, a ja wraz z żoną opiekowaliśmy się obiektem. W majowe wieczory mieszkańcy zbierali się na majówki, śpiewali maryjne pieśni przy udziale prowadzącego śpiew - p.Majewskiego. Tuż obok kapliczki znajdowała się studnia na dwa wiadra, pokryta daszkiem. Korzystało z niej wielu ludzi z powodu braku wodociągów (...)
Z dawnych lat wspominam jeszcze, że mieszkaliśmy w małym drewnianym domku. Podczas okupacji niemieckiej wysiedlono nas z tego budynku, gdyż na nasze miejsce wprowadzili się Żydzi. Po zlikwidowaniu getta mieszkańcy ulicy powrócili do swych domostw. Współczesny obraz ulicy nie przypomina wspomnianego przeze mnie wizerunku miejskiego traktu, który uległ na przestrzeni lat modyfikacji. Dużo starych budynków zostało zburzonych, sklepy zlikwidowano a ulicę skanalizowano.”
Wybr. ZG
49369