Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Rozmowa z ks.Markiem Taborem

Treść


.
„Praca nad sobą, praca dla innych, praca z innymi, praca nad innymi, będzie zawsze swoistą
<pracą u podstaw>, będzie swoistą pracą od początku, a zarazem uczeniem się tego,
że bez łaski Bożej naprawdę nic nie potrafimy zrobić”.
 
ROZMOWA Z KS.MARKIEM TABOREM
kolejnym proboszczem w parafii św.Elżbiety w Starym Sączu
 
    Mija właśnie dziewięć lat duszpasterskiej działalności Księdza w Starym Sączu. Sprawowanie funkcji kapelana Sióstr w Klasztorze Klarysek i katechety w I Liceum Ogólnokształcącym, posługa w przyklasztornym kościele Świętej Trójcy sprawiły, że jest Ksiądz znany i lubiany wśród mieszkańców miasta.
 .

.
Zapewne Starosądeczanie chcieliby poznać biografię nowego proboszcza parafii św.Elżbiety.
    - Urodziłem się 16 maja 1957 r. w Gorlicach. Do szkoły podstawowej uczęszczałem w Ropicy Polskiej a Liceum w Gorlicach ukończyłem w 1976 roku. Po maturze rozpoczęły się lata studiów w Seminarium Duchownym w Tarnowie. Ich zwieńczeniem (23 maja 1982 r.) było przyjęcie święceń kapłańskich z rąk ks.arcybiskupa Jerzego Ablewicza.
W latach 1982-1986 pracowałem w parafii Radłów koło Tarnowa, następną placówką była parafia św.Kazimierza w Nowym Sączu (do 1991 r.). Następnie zostałem skierowany do Polskiej Misji Katolickiej do Mainz w Niemczech, gdzie przebywałem do 2000 r. W 2000 r. wróciłem do Polski i zostałem mianowany kapelanem Sióstr Klarysek w Starym Sączu.
 
Czy fakt, iż przybył ksiądz do naszego miasta - do Grodu Świętej Kingi - w rok po Jej kanonizacji, by objąć funkcję kapelana w Jej klasztorze, było dla Księdza szczególnym doświadczeniem?
    - Dla mnie szczególnym doświadczeniem było samo miejsce, to, jakie ono jest wartościowe, ze względu na św.Kingę i historię. Dlatego, chociaż wiadomo jak doniosłe znaczenie dla diecezji i Sądecczyzny miała pielgrzymka papieska, to fakt, iż świętość św. Kingi była tu cały czas czczona, była obecna przez ponad siedem wieków, od początku stanowiło dla mnie szczególny dar i wyzwanie.
 
Czy doświadczenia duszpasterskie z Niemiec rzutowały na przebieg posługi kapłańskiej Księdza w klasztorze? Jak Ksiądz ocenia duchowość pobożnego ludu starosądeckiego i duchowość Polaków na emigracji, wśród których dane było Księdzu pracować?
    - Sama praca na emigracji na pewno jest dużym doświadczeniem i przede wszystkim uświadamia fakt, jak łatwo ludzie mogą tracić swoją religijną tożsamość. To, na co zawsze w swoim nauczaniu - zwracając się do Rodaków - uświadamiał Ojciec Święty Jan Paweł II, gdziekolwiek by nie był w świecie.
Mówił o tej tożsamości, i rzeczywiście wszystkie alienacje mogą człowieka dotknąć, gdy jest „oderwany od korzeni”, gdy jest daleko od najbliższych i od rodzimej kultury. Tak, na emigracji mamy z nimi autentycznie do czynienia.
Doświadczenia tamtejsze były oczywiście o wiele szersze, gdyż oddziaływanie niemieckiej kultury na duchowość emigrantów też było bardzo duże, czasami było wręcz miażdżące. Polacy tam przebywający doświadczali współczesnych kryzysów, kłopotów, trudności, których pewnie nie doświadczyliby w Ojczyźnie.
Jeśli chodzi o przeniesienie tamtych doświadczeń po powrocie do Polski, w samym kapelaństwie takich możliwości nie było, gdyż wiadomo, jaką enklawą duchowości jest klasztor. Natomiast na pewno pobyt na Zachodzie uczy wielkiej pokory i zarazem szerszego spojrzenia na zarówno Kościół i jego problemy, jak również na świat, na relacje polsko - niemieckie, spojrzenia na Polskę i jej problemy, i nawet na Kościół w Polsce.
 
A może właśnie doświadczenia Zachodu przydały się w duszpasterstwie młodzieży? Czy zauważa Ksiądz (mimo wzrastania wśród „korzeni”) alienację wśród młodzieży?
    - Niestety tak! Przyszedłem z takim poczuciem, że mnie tu w Polsce nic nie zaskoczy, a już na pewno nie w Starym Sączu, w Liceum. Tymczasem bardzo szybko te elementy zaskoczenia - nie tym, że czegoś podobnego nie widziałem - ale nie spodziewałem się, że ten niedobry progres u młodzieży w niektórych dziedzinach tak daleko zaszedł. Chociażby wspomnieć narkotyki. Dlatego szybko się okazało, że doświadczenia niemieckie bardzo się jednak przydają.
 
A jeszcze inny rodzaj doświadczeń: Święta Kinga i młodzież. Czy duchowość Świętej ma wpływ na postawy życiowe młodych ludzi uczących się w tutejszych szkołach średnich. Wszak o Starym Sączu, mówi się również, iż jest tym dla licealistów, czym Kraków dla młodzieży akademickiej, a to zobowiązuje?
    - Nie chciałbym dzisiaj w gotowej formie ferować wyroków, ale na moje odczucie Stary Sącz jeszcze tak naprawdę, nie zaczął adoptować tego, co dane mu było przeżyć. Spostrzeżeń, których nie będę się bał mówić w formie kazań, w formie opinii dziś jeszcze, nie chciałbym wypowiadać. Natomiast wiem, że jako proboszcz będę ją musiał wielokrotnie zaakcentować.
 
Tak więc doszliśmy do momentu nominacji Księdza na stanowisko proboszcza parafii św.Elżbiety w Starym Sączu.
Po dziewięcioletnim ewangelizowaniu przez księdza Kapelana starosądeckich uczniów, czcicieli św.Kingi, niezliczonych pielgrzymów i turystów; podczas niedzielnych homilii, poniedziałkowych jakże głębokich rozważań nowennowych i sobotnich kazań w czasie sanktuaryjnej Mszy św. roztacza się dla Księdza dalsze, obszerne pole działania.
    - Niestety, człowiek jest istotą, która bardzo łatwo marnotrawi dary Boże, tak było w Starym Testamencie, widzimy to również na kartach Nowego Testamentu i tak niestety jest również dzisiaj. Dlatego to, co powiedziałem nie jest dla mnie zgorszeniem, jest impulsem, który uświadamia nam, że w dziedzinie zbawienia ciągle trzeba zaczynać od nowa. Kościół będzie zawsze Kościołem kąkolu i pszenicy i nigdy nie wolno mieć takich oczekiwań, nierealnych oczekiwań, że coś już powinno być tak, bo socjologiczne badania, czy własne oczekiwania podpowiadają, że już powinno być. Myślenie życzeniowe, mówiąc językiem ks.Tischnera, absolutnie tutaj niczego nie załatwia. W dziedzinie pastoralnej każdy ksiądz i każdy świecki musi być człowiekiem niezwykłej pokory, ponieważ zło jest czymś niezwykle realnym i zagrożenie nim jest obecne na każdym kroku. Dążenie do świętości jest swoistym dramatem. Dlatego praca nad sobą, praca dla innych, praca z innymi, praca nad innymi, będzie zawsze swoistą „pracą u podstaw”, będzie swoistą pracą od początku, a zarazem uczeniem się tego, że bez łaski Bożej naprawdę nic nie potrafimy zrobić. Jak mówił Chrystus: „Beze Mnie nic uczynić nie możecie”.
 
Dziękując za piękne wprowadzenie do tego co nas czeka w dziedzinie duchowości, przeżywania świętości, uczenia się świętości - proszę o przedstawienie swoich planów i zamierzeń.
    - Pierwszy plan powinien dotyczyć mojej kapłańskiej tożsamości. Jest Rok Kapłański, ufam więc, że mnie i moim współpracownikom, i wszystkim kapłanom, ten rok szczególnie dużo da, właśnie duchowych impulsów. W jakiś sposób będzie nas mobilizował i pozwoli nam się pełniej rozliczać z daru kapłaństwa, który został dany nie do prywatnego użytkowania, lecz dla dobra Kościoła.
Plany muszą być wypracowywane wspólnie z księżmi wikariuszami. Elementarnym planem, który będzie zawsze aktualny, tak dla księdza, jak i świeckiego jest zawsze temat nawracania się w dziedzinie modlitwy. Jeśli w realizacji tego planu zrobimy maleńkie kroczki, to można mieć nadzieję, że inne plany duszpasterskie będą mogły rokować nadzieję. Jeśli natomiast w tej dziedzinie się nie będziemy rozwijać, to wszelkie innego rodzaju plany będą złudzeniem, będą iluzją.
 
Myślę, że w tym momencie trzeba podkreślić, że zastaje Ksiądz parafię w sensie materialnym odnowioną.
    - Za to jestem bardzo wdzięczny i niejednokrotnie to wyrażę Ludowi Bożemu i księdzu Prałatowi. Natomiast w dziedzinie również tej materialnej, chyba jednak ciągle jest bardzo dużo do zrobienia. Stary Sącz zyskuje na piękności, więc również świątynia św.Elżbiety - stanowiąc integralną cześć naszego miasta, będzie również wymagała kolejnych starań. Prac z pewnością nie braknie, jeśli tylko będą środki finansowe. Ale powtarzam z wielką pokorą, że mam świadomość tego, że nie zaczynam od zera, że nie zastaję świątyni i innych obiektów kościelnych w stanie zaniedbania. Tu tylko mogę tę wdzięczność jeszcze raz zaakcentować.
 
Stwierdzeniem poprzednim, chciałam skierować myśli mieszkańców w tym kierunku, iż mimo wieloletnich starań i zabiegów poprzedniego gospodarza parafii ks.prałata Alfreda Kurka - nie można spocząć na laurach, gdyż tak, jak w każdym gospodarstwie domowym, tak i w parafii, jest ciągle coś nowego do zrobienia.
    - Nie chciałbym dzisiaj straszyć czcigodnych wiernych, którzy są eksploatowani finansowo na różne cele. Znana jest szczodrość wielu na rzecz Diecezjalnego Centrum Pielgrzymowania im.Jana Pawła II, znana jest ofiarność na rzecz klasztoru, czy budowy kościoła Miłosierdzia Bożego i niezwykłych remontów, jakie przeszła parafia (choćby Dom Parafialny); to są wielkie sumy. W związku z tym nie mówię o jakichś konkretnych planach, zresztą nie to jest w tej chwili najważniejsze. Najważniejsze jest, abyśmy próbowali chwilę obecną wykorzystywać na pracę nad osobistą świętością, a wtedy, jeśli w tej dziedzinie będzie się nam udawało pewne rzeczy głębiej odczuwać, głębiej traktować, to i zrozumienie dla tamtych spraw na pewno nastąpi. O to jestem spokojny.
 
Rok Kapłański nasuwa skojarzenia, że Stary Sącz ma swoją specyficzną atmosferę dla duchownego stanu. Tak klasztor jak i parafia „przygarniają” kapłanów rezydentów, kapłanów rodaków, którzy wracają tu chętnie i wielokrotnie odwiedzają Stary Sącz. Myślę, że ta „światowa” współpraca starosądeckich kapłanów zaowocuje wielkim dobrem.
    - Mam nadzieję na taką współpracę. A co do księży rezydentów, bardzo sobie cenię ich pomoc i zaangażowanie w życie parafii. Na pewno kapłan z racji swojego wypracowania, samotności, kiedy w starszym wieku brakuje relacji rodzinnych, wymaga szacunku, wymaga pomocy. Jest to ważny obszar działalności, której nie można zaniedbać.
 
Proszę jeszcze powiedzieć o związkach parafii z klasztorem.
    - Klasztor Sióstr Klarysek jest bardzo ważną częścią parafii. Kiedyś mnie ktoś zapytał: „co jest dla mnie szczególnie trudne w klasztorze?” Odpowiedziałem, że to, że czasem klasztor może być postrzegany, jako jakaś enklawa, jako twór „sam dla siebie”. Takim klasztor być nie może. Zarówno patrząc od strony Sióstr, od strony duszpasterstwa jak i z zewnątrz.
W tym momencie idea Księdza Biskupa jest już wszystkim znana, że klasztor będzie duszpastersko prowadzony przez księży parafialnych i jest to próba. Czy sprostamy temu zadaniu? W tej chwili nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Bardzo byśmy chcieli, aby ludzie czuli, że są u siebie zarówno w klasztorze jak i w kościele św.Elżbiety.
 
Myślę, że modlitwa Sióstr i parafian będzie wspomagać Księdza na nowej drodze kapłańskiego życia.
    - Przede wszystkim chciałbym zaznaczyć, że my ciągle nie doceniamy tego, że jeszcze bardziej musimy budować wszystko na modlitwie. Zarówno życie rodzinne, małżeńskie, kapłańskie, pracę duszpasterską. Cokolwiek by się nie wzięło, nawet nie wyłączając polityki. Dlatego na modlitwę i tę współpracę z Siostrami bardzo, bardzo liczę i vice versa. Wierni potrzebują Sióstr, a Siostry potrzebują wiernych. Wszyscy potrzebujemy siebie nawzajem.
 
Czy mógłby Ksiądz przedstawić swojego następcę w roli kapelana?
    - Myślę, ze najlepiej uczyni to sam ks.dr Roman Stafin. Natomiast mogę tylko zdradzić, że jest to bardzo wyjątkowy kapłan, z wielkim doświadczeniem, ponieważ po okresie katechezy w szkołach średnich, studiował w Insbrucku. Studia te zakończył doktoratem z liturgiki. Następnie był ojcem duchownym w Seminarium Duchownym w Tarnowie, po czym pracował przez wiele lat na parafii niemieckiej. Przychodzi człowiek o niezwykłym doświadczeniu. o innych jego cechach nie będę mówił, natomiast wiem, że z księdzem kapelanem Romanem będzie można współpracować bardzo pięknie.
 
Co jako nowy proboszcz zechciałby Ksiądz przekazać Czytelnikom czasopisma „Z Grodu Kingi”?
    - Jestem wzorem tego, jak nie powinno się robić. To znaczy przez dziewięć lat niewiele napisałem do gazetki, natomiast chętnie do niej zerkałem. Budowała mnie jej szata graficzna, jak również treść. Wyrażam wielki podziw dla tych, którzy tę gazetkę z wielkim wysiłkiem przysłowiowych siłaczek i siłaczy prowadzili. Zarazem podziwiam to, że stosunkowo duża liczba egzemplarzy tego pożytecznego czasopisma była kupowana. Oczywiście jeszcze życzenie, prośba, marzenie, aby ta gazeta była rzeczywiście jeszcze bardziej naszą, żeby ilość osób, które na łamach niej chciałyby się wypowiedzieć wzrastała, jak również liczba czytelników. Wtedy nie będę musiał składać życzeń, jeśli chodzi o jej utrzymanie się, czy tego typu zagrożenia.
 
Dziękując za rozmowę, przekazuję Księdzu w imieniu Starosądeczan najserdeczniejsze podziękowania za dotychczasową pracę nad naszą duchowością, wskazywaniem drogi w dążeniu do codziennej świętości, na przybliżaniu dziedzictwa św.Kingi, naszej orędowniczki u Boga, tak w sprawach doczesnych, jak i tych wzniosłych - duchowych.
Życzymy księdzu Proboszczowi na nowym etapie duszpasterskiej posługi obfitości Bożych łask i Bożego błogosławieństwa w każdej chwili życia; zdrowia, sił i wszelkich potrzebnych darów, a także zwykłej ludzkiej pomocy i życzliwości.
Święte patronki naszej małej ojczyzny i parafii: Kinga i Elżbieta niech wspierają Księdza na nowej drodze kapłańskiego życia.
Niech się spełnią wszelkie plany, zamierzenia i marzenia.
Szczęść Boże!
Jolanta Czech
 
46229