Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Jaka jesteś współczesna szkoło?

Treść


.
JAKA JESTEŚ WSPÓŁCZESNA SZKOŁO?
 
Zapraszamy do interesującej lektury. Mamy okazję przyjrzeć się z bliska Szkole, poznać jej kondycję, krążące opinie i oceny osób najlepiej zorientowanych w jej sytuacji, a więc: dyrekcji, nauczycieli, rodziców i ucznia - absolwenta. Dobór osób i szkół był tutaj zupełnie przypadkowy. Teksty powstały dzięki otwartości i życzliwości „ludzi dobrej woli”, którzy na propozycję podzielenia się własnymi obserwacjami i doświadczeniami odpowiedzieli bez wahania, z chęcią i zaangażowaniem.
Zanim przejdziemy do „meritum sprawy” jeszcze dwa wyjaśnienia:
- Dlaczego w październiku i dlaczego w gazetce taki właśnie temat? Październik jest przypisany szkole z racji Dnia Nauczyciela obchodzonego 14.X, w rocznicę powołania Komisji Edukacji Narodowej, pierwszego ministerstwa oświaty w Europie. Wiąże się to z wzmożonym zainteresowaniem edukacją w tym czasie, z dyskusjami, opiniami, publikacjami. Czemu zaś w gazetce parafialnej? Z prostych przyczyn. Parafia to kościół, religia i sprawy wiary, ale też ludzie w niej żyjący, ich problemy, zainteresowania i potrzeby, o których, według opinii czytelników, za mało dotąd pisaliśmy. Chcemy to zmienić wprowadzając więcej tematyki egzystencjalnej, bliskiej człowiekowi i środowisku, w cyklicznych rozważaniach, mamy nadzieję, że z licznym udziałem czytelników. Preludium stanowić będą właśnie sprawy szkoły, jakże ważne w życiu każdego z nas.
Przed pierwszą prezentacją szkolną - z okazji Dnia Nauczyciela - pragniemy złożyć najlepsze życzenia Dyrekcjom, Nauczycielom, Katechetom, wszystkim Pracownikom Szkoły, dedykując przesłania i przemyślenia:
            - „Jeśli planujesz na rok, zasiej ziarenko.
            - Jeśli na dziesięć lat, posadź drzewo.
            - Jeśli na sto lat, ucz ludzi.
            - Jeśli raz posiejesz ziarno, zbierzesz pojedynczy plon.
            - Jeśli nauczasz ludzi, zbierzesz plon stokrotny” (Kuan Chung).
 
Nauczycieli bardziej pamięta się za to, jacy byli, niż czego uczyli (Pam Brown).
Skrzynia książek nie dorówna jednemu dobremu nauczycielowi (przysł. chińskie).
Który zawód pociąga za sobą więcej odpowiedzialności, wymaga więcej kwalifikacji, a zatem powinien być bardziej szanowany, niż nauczycielstwo? (Harriet Martineau).
 
STAROSĄDECKIE LICEUM Z TRADYCJAMI
 
Dyskusję o dzisiejszej szkole rozpoczynamy od prezentacji Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Starym Sączu, o którą poprosiliśmy dyrektora placówki p.Krzysztofa Szewczyka Zacznijmy od pytania:
Jakie są realia: kondycja, kadra, liczebność i baza LO u progu nowego roku szkolnego?
   - Dyr. K. Szewczyk - Rok szkolny 2009/10 w naszym Liceum rozpoczęło 600 uczniów, ok. 45 nauczycieli oraz 11 pracowników administracji. O wzrastającej popularności szkoły świadczy coraz większy nabór, mimo systematycznego podnoszenia pułapu wymagań, czyli zwiększania limitu punktowego przyjęć do szkoły. W bieżącym roku mamy 7 pierwszych klas, o jedną więcej niż planowano. Gromadzimy młodzież z czterech powiatów, od Nowego Targu po Gorlice, w sumie z 16 gmin Małopolski, co też jest ewenementem. Coraz bardziej otwieramy się na Nowy Sącz, z roku na rok przybywa nam uczniów nowosądeckich gimnazjów, którzy jako szkołę pierwszego wyboru wybierają właśnie starosądeckie Liceum.
.

.
Naszym plusem jest jednozmianowość nauczania, ale też pewnego rodzaju kameralność, nie jesteśmy molochem, w którym gubi się osobowość ucznia, w którym jest on anonimem.
Szkoła i z zewnątrz prezentuje się zachęcająco, wygląd budynku, zadbane otoczenie, odświeżona elewacja są wizytówką miłą oku. Stosunkowo młodą kadrę stanowią w 100% nauczyciele z pełnym wyższym wykształceniem, z których 70%, w drodze awansu zawodowego, uzyskało status nauczyciela dyplomowanego.
W trosce o bazę ostatnio przeprowadziliśmy gruntowny remont stolarki, dokończyliśmy wymianę instalacji elektrycznej, odnowiliśmy elewację budynku. Zakupiliśmy większą ilość rzutników i tablic multimedialnych, każdą klasopracownię wyposażyliśmy w rzutnik, komputer i bezprzewodowy dostęp do internetu. Szkoła dysponuje dwiema pracowniami językowymi, dwiema pracowniami informatycznymi i dużą pracownią multimedialną.
Tym, co przyciąga wielu uczniów , są interesujące przedmioty nauczania, takie jak: ratownictwo medyczne (w którym mamy już własnych instruktorów); dziennikarstwo (odnoszące pierwsze sukcesy w konkursach); pedagogika (z całodniowymi praktykami w szkole czy przedszkolu raz na semestr); oraz wychowanie fizyczne z naciskiem na sporty indywidualne - tenis, narciarstwo (ze względu na brak bazy), z zajęciami dwa razy w miesiącu na basenie).
 
Sam przebieg procesu dydaktyczno wychowawczego, poziom nauczania, wyniki - jakie refleksje i wnioski nasuwają?
   - Zwiększenie limitu punktów przyjęć sprawia, że otrzymujemy lepszą młodzież, często o bardzo wysokiej średniej, laureaci mają nawet po 200 punktów, co wpływa na poprawę wyników nauczania. Wprawdzie wyniki zawsze mogłyby być lepsze, ale plasujemy się powyżej średniej wyników Małopolski, a Małopolska przoduje w kraju. Cieszy nas też duża liczba przyjęć absolwentów na wyższe uczelnie i to często na oblegane kierunki. Każdy z nauczycieli prowadzi zajęcia dodatkowe. Odnotowujemy efekty pracy wychowawczej i troski o bezpieczeństwo w szkole. Wzrasta kultura zachowań. Wzorowo układa się współpraca z rodzicami. Staramy się być widoczni w środowisku, uczestniczyć w każdej imprezie i ważnym wydarzeniu (np. zespół artystyczny pod kierunkiem p.M.Zagórowskiego godnie reprezentuje szkołę). Utrzymywaniu bezpieczeństwa służy pełen monitoring (16 kamer na terenie szkoły i na zewnątrz) oraz obowiązujący identyfikator - pozwalający szybko ustalić tożsamość osoby.
 
Tak mówić o szkole może tylko ktoś kto ją kocha. Obraz maluje się wręcz idealnie, czyżby nie było problemów, bolączek i mankamentów?
   - Nie ukrywam sentymentu, ale w moim odczuciu starosądeckie LO to naprawdę świetna szkoła. Nie znaczy to jednak, że nie odczuwamy braków i potrzeb. Mimo że Starostwo nie skąpi funduszy, wciąż za małe jest dofinansowanie szkół na potrzeby edukacyjne, doposażenie bazy itp. Palącą potrzebą naszej szkoły jest pełnowymiarowa sala gimnastyczna, w złym stanie mamy też boiska sportowe, brakuje nam klasopracowni fizyko-chemicznej z prawdziwego zdarzenia. Powołanie gimnazjów i skrócenie nauki w średnich szkołach praktycznie do 2 i pół roku, przy równoczesnym nieodchudzeniu programów nauczania, uważamy za posunięcie szkodzące edukacji. Zaburzył się proces kształcenia, który zupełnie dobrze funkcjonował przez lata. Można, by tak wyliczać mankamenty i braki, ale narzekaniem jeszcze niczego nie udało się zbudować ani naprawić. Na szczęście umiemy doceniać pozytywy i cieszyć się dobrem, którego wokół dużo.
 
Po prezentacji Liceum Ogólnokształcącego oddajemy glos nauczycielowi z 31 letnim stażem i bogatym doświadczeniem zawodowym, ekonomistce ZSZ nr. 2 w Starym Sączu pani Marii Dominik, która zadaje bardzo ważne, zmuszające do głębokich przemyśleń pytanie:
 
DOKĄD ZMIERZASZ POLSKA SZKOŁO?
 
    Kiedy przeszło 30 lat temu rozpoczynałam pracę, jako nauczyciel towarzyszyły mi obawy, które nękają młodych pedagogów od zawsze: czy podołam trudom edukowania i wychowania, czy mam na tyle wiedzy, czy uczniowie będą mnie słuchali i rozumieli co do nich mówię, czy będą mnie szanowali i lubili.
    Nie przypuszczałam, że na te rozterki nałożą się problemy społeczne i ekonomiczne związane z transformacją ustrojową i gruntowną reformą szkolnictwa na wszystkich poziomach kształcenia.
   Moi uczniowie 30 lat temu przychodzili do szkoły chętnie, bo ciężar obowiązków szkolnych, w porównaniu z obowiązkami, które mieli w domu, był mniejszy. Wszyscy po przyjściu ze szkoły pracowali w gospodarstwie rolnym lub opiekowali się młodszym rodzeństwem, gotowali, sprzątali, gdyż na ogół oboje rodzice pracowali zawodowo.
    Choć byli zapracowani, każdą chwilę wykorzystywali na różne formy aktywności fizycznej: kopali w piłkę, grali w klasy i gumę, spacerowali i biegali. Chętnie uczestniczyli w lekcjach wf, zawodach szkolnych i wycieczkach. Na lekcjach na ogół nie było problemów z dyscypliną, wagary należały do rzadkości, nikt nie słyszał o ADHD, narkotykach, uzależnieniach od gier komputerowych, wymuszeniach i przemocy w szkole.
     Świat, w którym żyli, wydawał im się w miarę znany i prezentował wartości i wzorce, na których w sposób trwały i bezpieczny mogli budować swoje życie.
    Szkoła zawodowa, w której uczyłam, oferowała młodzieży podstawy teorii a zwłaszcza praktyki w danym zawodzie, specjalności. Programy nauczania były przeładowane przestarzałą, często zupełnie niepotrzebną wiedzą, a szkoła nie miała możliwości ich zmieniania i modyfikowania. Podręczniki funkcjonowały przez wiele lat, a wiedza w nich zawarta stawała się nieaktualna, zwłaszcza z przedmiotów zawodowych. Wybór książek był mocno ograniczony, w zasadzie jeden wydawca państwowy zmonopolizował cały rynek. Nowe trudno było kupić, więc dobrze funkcjonował nieformalny rynek podręczników używanych. W tych warunkach zaskakujące było to, że uczniowie nie tylko podręczniki mieli, ale także przynosili je do szkoły na lekcje, co dzisiaj jest rzadkością.  Dużo uwagi poświęcano sprawom wychowawczym odciążając niejednokrotnie zapracowanych rodziców. Media jeszcze nie wykrzywiały obrazu rzeczywistości, nie podważały i nie wyśmiewały uznanych autorytetów i norm etycznych, więc łatwiej było wychowywać.
   Sytuacja ekonomiczna szkoły nie była najlepsza, klasy przeładowane, brak nowoczesnych pomocy dydaktycznych, brak pieniędzy na gruntowną modernizację. Bardzo angażowali się rodzice: często pracowali społecznie przy remontach, wpłacali dodatkowe kwoty na potrzeby inwestycyjne. Chętnie przychodzili do szkoły nie tylko w dniach wywiadówek.
 
   Po 90 roku wiele się zmieniło na lepsze: szkoły uzyskały większą samodzielność, również w zakresie modyfikowania programów nauczania, środki unijne pozwoliły przekształcić je w nowoczesne, nafaszerowane elektroniką edukacyjne cacka, w których uczniowie i ich rodzice również zdobyli podmiotowość i mogą wpływać na kształt swojej szkoły. Zmieniło się zupełnie podejście do edukowania: nastąpiło całkowite odejście od tzw. „encyklopedycznego nauczania”; szkoła ma obecnie wyposażyć ucznia w umiejętność samodzielnego poszukiwania i przetwarzania różnych źródeł informacji Programy nauczania zostały odchudzone do tego stopnia, że nauczyciele mają czasami wrażenie, że pozostały tylko hasła, jakieś podstawowe informacje dotykające przedmiotu.
    W kształceniu zawodowym lansuje się zawody szerokoprofilowe, a nie wąskie specjalizacje jak poprzednio. W szkole zawodowej uczeń zdobywa tylko podstawową wiedzę i umiejętności oraz przygotowanie do kształcenia ustawicznego, czyli ciągłego przekwalifikowywania się zgodnie z potrzebami rynku pracy.
.

Budynek ZSZ nr 2 i z zewnątrz i wewnątrz prezentuje się pięknie
.
    Jak w tych warunkach funkcjonuje uczeń, jego rodzice i nauczyciel?
Uczeń przychodzi do szkoły niechętnie - wobec tylu alternatywnych sposobów spędzania czasu wolnego pójście na lekcje jest - co tu ukrywać o wiele mniej atrakcyjne niż spędzenie czasu na grach w e-sieci lub w którymś z centrów handlowych. Jeśli jest pełnoletni usprawiedliwia te nieobecności sam. Umie korzystać z praw, które mu przysługują, ale często zapomina o obowiązkach. W ostatnich kilku latach frekwencja na lekcjach drastycznie spadła zwłaszcza w szkołach zawodowych.
    Spora grupa uczniów nie przykłada się do nauki zawodu, który wybrała, dlatego po skończeniu szkoły ich szanse na zatrudnienie są niewielkie. Pracodawcy narzekają na brak chęci do jakiejkolwiek pracy i słabe przygotowanie praktyczne u absolwentów. Młodzież utraciła instynkt samozachowawczy: pomimo bezrobocia nie stara się o to, by być konkurencyjna na rynku pracy. Wszyscy marzą o wyjeździe za granicę, gdzie przecież działają te same nieubłagane prawa rynkowe, a niekonkurencyjność rodaków powiększa jeszcze nieznajomość języka.
    Zadanie wychowywania dzieci przerasta coraz częściej współczesnych rodziców. Zagonieni, zapracowani, pochłonięci wieloma problemami codziennego życia nie dostrzegają potrzeby współpracy ze szkolnym wychowawcą i nauczycielem. Spada frekwencja rodziców na wywiadówkach, coraz trudniej znaleźć chętnych do pomocy przy organizacji klasowych wycieczek i imprez.            
    Pełnienie przez szkoły zadań wychowawczych staje się coraz trudniejsze. Nauczyciele twierdzą, że współczesna szkoła stoi wobec kryzysu wychowawczego. Rodzina i szkoła coraz słabiej oddziałują na uczniów, a coraz większe znaczenie zyskują rówieśnicy i media. Nauczyciele odczuwają obniżenie prestiżu swej profesji. Czynnikiem ważnym, powodującym frustrację wśród nauczycieli jest dyskurs o uspołecznieniu szkoły, przyzwalający rodzicom dokonywać oceny pracy szkoły, wpływać na obsadę nauczycieli oraz stosowane przez nich metody wychowawcze itp. Nauczyciel stara się przypodobać uczniom i ich rodzicom obniżając wymagania, tolerując niestandardowe zachowania „nadpobudliwych uczniów” Odbija się to na poziomie edukacji. Z perspektywy tych 30 lat wyraźnie widzę obniżenie poziomu nauczania i wychowania zarówno w szkołach, z których rekrutują się nasi uczniowie, jak i w szkołach średnich, również w szkole, w której uczyłam.
Swoje spostrzeżenia spisała M.Dominik
 
SPOJRZENIE Z POZYCJI NAUCZYCIELA POLONISTY
 
     Poproszono mnie - polonistkę z czternastoletnim stażem - o podzielenie się refleksjami na temat współczesnej szkoły. Temat jest gorący, bo od wielu lat- niezmiennie na początku września lub po ogłoszeniu wyników egzaminów- podejmują go politycy, publicyści i inne „mądre głowy”, najczęściej lamentując nad niskim poziomem kształcenia, poddając globalnej krytyce system edukacji i oczywiście pedagogów. Przy tej okazji mówi się o konieczności kolejnych reform, nauczycieli najczęściej o zdanie nie pytając, bo cóż mądrego mógłby powiedzieć ktoś, kto do zawodu trafił z „negatywnej selekcji”, gdyż nigdzie indziej go nie chciano?… I tak w zależności od tego, które ugrupowanie polityczne jest akurat przy władzy kształtuje się listy lektur, wyrzuca raz Potop innym razem Dostojewskiego lub Gombrowicza, zmienia się formuły matury, doprowadzając do absurdalnej sytuacji, że można ją zdać nic nie czytając. Potem wszyscy się oburzają, że wkraczający w dojrzałość uczniowie piszą, iż „nie czają żadnej Zośki ani Telimeny” albo mylą bohaterki Pana Tadeusza z postaciami baśniowymi.
Uczniowska niechęć do czytania to największa bolączka współczesnych polonistów. Jej niepokojącym efektem jest nie tylko słaba znajomość literatury ale także niski poziom sprawności językowej. Kiedy 20 lat temu sama zdawałam maturę jedyną moją pomocą były systematycznie tworzone własne streszczenia lektur. Dzisiejszy uczeń robił ich nie będzie, bo księgarskie półki uginają się od niezliczonej ilości bryków a w sieci bez problemów można znaleźć gotowe wypracowania i maturalne prezentacje. Korzystający z tych „pomocy” młody człowiek- dumny z tego, że bez problemów radzi sobie w świecie technicznych nowinek- ma coraz mniejszy zasób słów, nieporadnie buduje zdania, słabo czyta i nie rozumie tekstu, robi rażące błędy ortograficzne. Szeroki dostęp do Internetu - skądinąd bardzo przydatnego - nie tylko „ułatwia” uczniom pracę, ale także negatywnie wpływa na ich język. Internetowe czaty i blogi pełne są bowiem wulgaryzmów, skrótów myślowych i błędów ortograficznych.
    Medialne opinie oczywiście wpływają na sposób myślenia ogółu i tak… w sklepie, na przystanku u fryzjera- można usłyszeć krytyczne opinie na temat szkoły i nauczycieli.  „Kto mądry zgodziłby się pracować za tak nędzną forsę”- drwią jedni. Inni natomiast zazdroszczą ciągłych podwyżek, osiemnastogodzinnego tygodnia pracy - bo tego, co nauczyciel robi w domu nikt nie widzi - czy długich wakacji. Tak właśnie „budowany” jest autorytet współczesnych pedagogów, dlatego trudno się dziwić różnym uczniowskim zachowaniom, które kiedyś byłyby nie do pomyślenia, np. temu z koszem na śmieci.
    Oczywiście prawdą jest, że podobnie jak do innych zawodów, również i do tego trafiają osoby niewłaściwe - niedojrzałe, słabo przygotowane merytorycznie, traktujące ucznia przedmiotowo, a pracę nauczyciela tylko jako sposób na zarobienie pieniędzy. Z oburzeniem słucham o składanych własnym uczniom propozycjach płatnych korepetycji czy ocenach stawianych pod nieczytanymi pracami! Jestem jednak przekonana, że większość pedagogów to dobrzy, kochający młodzież ludzie, mistrzowie w swoich dziedzinach. Dzisiejszy system edukacji - ciągłe reformy, zmiany w programach - wymaga od nauczycieli ustawicznego dokształcania. Nierzadko kończą dwa fakultety, większość robi studia podyplomowe. Nie żyjemy już w czasach „siłaczek”, nauczyciel musi utrzymać siebie i rodzinę, ale żeby dobrze wykonywać swoją pracę powinien mieć w sobie sporo idealizmu. W mojej szkole przeważa młodzież biedna, której nie stać na płatne korepetycje. Nauczyciele co roku z własnej woli prowadzą darmowe konsultacje przed maturą i egzaminami zawodowymi. W czasie ferii zimowych niektórzy uczyli również we własnych domach, łącznie nawet sto godzin. Nikt nie pytał, ile pieniędzy mógłby w tym czasie zarobić.
    Polską szkołę oczywiście trzeba zmienić i dużo w tym względzie mogą zrobić nauczyciele, ale przecież nie tylko. Chociaż szkoła jest również placówką wychowawczą, to obowiązek wychowania spoczywa przede wszystkim na rodzicach. Większość z nich to ludzie mądrzy, którym leży na sercu prawdziwe dobro dzieci, ale niestety zdarzają się też inni, bezkrytyczni wobec własnych pociech, bezwzględnie wierzący w ich słowa.  Tacy rodzice - źle pojmując dobro swoich dzieci - podpisują się pod usprawiedliwieniami wagarowiczów, bronią uczniów leniwych, wulgarnych, aroganckich, a nawet takich, którzy stanowią zagrożenie dla innych. Chcąc osiągnąć swój cel - np. promocję - gotowi są użyć wszelkich metod, również nagannych( kłamstwo, zastraszanie). Zamiast uczyć szacunku wobec ludzi starszych, w tym również pedagogów, w obecności dzieci wypowiadają krytyczne, ironiczne uwagi pod ich adresem. Z taką sytuacją zetknęłam się ostatnio w sklepie. Najczęściej zresztą dostaje się nauczycielom dobrym, tylko dlatego, że są wymagający. Trudno się później dziwić, że nauczyciele czasem wolą odpuścić, niż szarpać sobie nerwy. Przyznaję, że sama nierzadko czuję się jak bohater tragedii antycznej - cokolwiek zrobię będzie źle.
    To, co do tej pory napisałam, brzmi raczej pesymistycznie, chciałabym więc zakończyć wątkiem radośniejszym. Główną przyczyną radości jest dla nauczyciela kontakt z młodymi ludźmi. Oprócz młodzieży leniwej i aroganckiej jest przecież ta wspaniała- chętna do pracy, ambitna, wdzięczna, gotowa nieść pomoc innym. To dla tych ludzi warto wykonywać ten zawód. Jako młody nauczyciel - po kilku rozczarowaniach - sądziłam, że wybrałam źle, ale teraz myślę inaczej. Wierzę, że pomimo trudnych momentów moja praca ma sens. Wiarę tę podtrzymują rozmowy z absolwentami- ich wdzięczność, życzliwość i przyjaźń.
Anna Skalska
 
JAK SZKOŁĘ WIDZĄ RODZICE?
 
Ilu ludzi, tyle opinii. Szkoła wini rodziców, a rodzice narzekają na szkołę, Polacy to chyba lubią i muszą narzekać-mówi p. Bogusława, mama trojga dzieci w wieku szkolnym, w tym jednej już licealistki. Mieszkają na wsi, ona sama  pracuje w Starym Sączu, tutaj kończyła szkołę średnią, którą bardzo mile wspomina i do której często porównuje szkoły swych dzieci. Chętnie dzieli się spostrzeżeniami i radami, Co więc myśli o dzisiejszej szkole? -
    - Rodzice przejmują się nauką i przyszłością swych dzieci, chcą, żeby szkoła dobrze uczyła, ale żeby też było w niej miło, bezpiecznie, przyjaźnie. Czasem mi się wydaje, że za bardzo zdają się na szkołę, na kościół, na innych, którzy mają ich dzieci nauczyć i wychować A to przecież z domu wynosi się podstawy i wartości. Jak nie nauczymy dzieci pracowitości, wytrwałości, szacunku dla innych i dla języka, to nie będą się uczyć, nie uszanują niczego i nikogo.
    - Co myślę o szkołach? Są coraz ładniejsze, lepiej wyposażone, nowoczesne, mają wykształconych nauczycieli, ale czegoś im brakuje. Musi brakować skoro wiele dzieci nie lubi szkoły, nie lubi się uczyć, przeżywa lęki, stresy, nie nadąża za wymaganiami Martwi to i niepokoi rodziców. Co roku nowe podręczniki i coraz droższe. W szkolnictwie wciąż coś się zmienia, reforma po reformie i coraz jest gorzej. Po co były te gimnazja, trzeba było doposażyć nasze szkoły i zostawić, co zdawało egzamin i było dobre. Za czyjś nieprzemyślany pomysł płacimy wszyscy, a w szkołach przybyło agresji, wulgarności, chamstwa. Nie ma dyscypliny, więc co marzyć o wynikach? Z bezpieczeństwem też niedobrze Przeładowane programy nie dają czasu na wychowywanie.
Nauczyciele też bywają różni. Ten zawód to powołanie, nie przypadek, jak ma być dobrze wykonywany musi się mieć wrażliwość, bardzo pojemne serce i podejście do dziecka czy młodego człowieka. Dobry nauczyciel, dobry wychowawca to skarb, Takich szanują wszyscy.
    - Jeszcze kilka słów chcę powiedzieć o rodzicach, bo i my nie zawsze jesteśmy w porządku Czasami chyba nawet gorsi niż dzieci Przerażają mnie nadopiekuńcze, krzykliwe mamusie na zebraniach czy wywiadówkach Wykłócają się o oceny, usprawiedliwiają na ślepo nawet dziesiątki opuszczonych godzin, bronią dzieci za wszystko obwiniając szkołę. Gorzej jeszcze, że przy dzieciach w domu krytykują i podrywają autorytet nauczyciela. Nie zdają sobie sprawy z tego, że bardzo szybko sami stracą autorytet w oczach dziecka Nie będę się już więcej wymądrzać. I tak za dużo powiedziałam, ale skoro jestem przy głosie, a wkrótce Dzień Nauczyciela, bardzo chciałabym wspomnieć o pewnej niezwykłej szkole sprzed 20 lat. Nie wszystko złoto, co się świeci... Ta szkoła była mała i biedna, nie miała widnych, przestronnych sal, wspaniałych pomocy i sprzętu, nie miała nawet własnego budynku. Tułaliśmy się, wędrowaliśmy na przerwach, warunki były opłakane, ale za to klimat i atmosfera niezapomniane. Tylko my wiedzieliśmy, jak wspaniałą szkołą życia był, przez wielu tak ironicznie nazywany „Rolnik”, dziś ZSZ nr 2. Przygarniał biedniejszą, często zaniedbaną, przeważnie wiejską młodzież i bardzo szybko przywracał jej wiarę w swoje możliwości, otwierał perspektywy i okno na świat. Naszym Profesorom starczało serca na objęcie wszystkich. Wielki mamy dług wdzięczności Chciałabym, by te słowa przekonały dzisiejszych uczniów, że można z łezką w oku wspominać szkołę i czas w niej spędzony. Życzyłabym sobie, by moje dzieci mogły wynieść ze szkoły tak miłe wspomnienia, a wszystkim Nauczycielom życzę, by zasłużyli na serdeczną wdzięczność wychowanków i uczniów, i doświadczali jej niejednokrotnie....
Bogusława
 
SZKOŁA WE WSPOMNIENIACH ABSOLWENTKI
 
    Wszystko zaczęło się 2 września 1996 r. Radość, podniecenie, wyczekiwanie na pierwszy dzwonek, ale przede wszystkim niepokój. Czy pozyskam sympatię koleżanek, czy będę lubiana, wystarczająco mądra, „wygadana”? Jako dziecko bardzo potrzebowałam akceptacji otoczenia, dlatego strach przed odrzuceniem grupy towarzyszył mi przez kolejnych 12 lat.
    Gdy ktoś pyta o szkołę, zawsze wspominam moją „Jedynkę” oraz I LO w Starym Sączu, bo tylko te szkoły mają dla mnie znaczenie. Gimnazjum? Niestety, to okres stagnacji, trudnych kontaktów z rówieśnikami, czas „eksperymentów”, marnotrawstwo czasu, nauka bez planu, dewiza - „jakoś to będzie”. To szkoła średnia przygotowała mnie do wstąpienia w dorosłość. Uważam, że to moje starosądeckie liceum to świetna placówka. Tutaj spotkałam się z wspaniałymi ludźmi, z przyjazną atmosferą oraz niezwykłą Wychowawczynią, która niczym lwica walczyła o dobre imię swojej klasy. Każda szkoła posiada swój własny charakter, coś, co wyróżnia ją spośród innych. Moje liceum „pachniało” życzliwością, współpracą uczniów, bezpieczeństwem. Mały budynek sprzyjał integracji roczników, „zmuszał” do kontaktów. Istotną rzeczą, której bardzo żałuję jest niestety tempo narzucone przez program nauczania. Licealiści nie mogą, tak jak we wspomnieniach rodziców, wypoczywać podczas częstych wycieczek, nie mają możliwości poznania kolegów na stopie towarzyskiej, muszą zadowolić się powierzchownymi znajomościami. Pobyt w szkole był dla mnie czasem wytężonej pracy, któremu towarzyszyły litry wypitej kawy, stres, wyczerpanie, zarywane noce z 4-5 godzinami snu. Ale to wszystko wspominam dziś z sentymentem. Szkoła zaszczepiła we mnie pasję czytelniczą, wprowadziła w świat literatury, umożliwiła odkrywanie sekretów nauki. Pamiętnym, niemal cotygodniowym rytuałem była dla mnie wizyta w szkolnej bibliotece. Do dziś uwielbiam ten niezwykły zapach książek, który uderza w nozdrza w momencie przekroczenia progu biblioteki. Myślę, że szkoła zbliża także do Boga. Ucząc się fizyki, biologii, astronomii, geografii mimo woli zastanawiałam się nad potęgą i wszechmocą Bożą.
Mówiąc o szkole nie można nie wspomnieć o wspaniałych wychowawcach, którzy biorą na swe barki problemy 30 młodych istot. Należy wspomnieć katechetów, którzy starają się w jak najlepszy sposób zbliżyć uczniów do Boga, ukształtować ich kręgosłup moralny, nauczyć tolerancji.
     Okres 12 lat przygody ze szkołą nie zniechęcił mnie, wręcz przeciwnie bardziej zmotywował do dalszej edukacji. Rozpoczynam kolejny etap, czas studiowania.
Szkoła wywarła ogromny wpływ na moją osobowość. Szanuję ją za wskazanie najlepszej drogi do osiągnięcia sukcesu, którą jest nauka, za przygotowanie do życia, pomoc w określaniu priorytetów. Cieszę się, że pomimo różnorodnych przeciwności nadal realizuje swe przesłanie: uczy patriotyzmu, kultury, człowieczeństwa, wrażliwości na potrzeby innych.
I.K.
 
Apel do Czytelników
Kończąc rozważania o szkole pragnę serdecznie podziękować autorom tekstów, paniom: Marii Dominik, Annie Skalskiej, Bogusławie P. i Iwonie K. oraz dyrektorowi LO p.Krzysztofowi Szewczykowi. To pierwszy krok w kierunku tworzenia gazetki „bardziej naszej”. Poczyńmy następne! By ten pomysł kontynuować apelujemy do Czytelników: piszcie Państwo, piszmy to razem, dzielmy się słowem i sobą! Na razie na próbę przez najbliższe dwa miesiące. Podamy wcześniej temat, na który można będzie pisać. W listopadzie będą wyjątkowo dwa tematy:
1. Wspomnienia o Zmarłych.
2. Czas, przemijanie, jesień życia - czyli o problemach, losach i potrzebach ludzi starszych.
Jest o czym pisać, wnuczka o babci i dziadku, mama o swoich rodzicach, seniorzy o swoich zainteresowaniach i zajęciach, radościach i potrzebach.
Prosimy również o wspomnienia o Zmarłych. Oni żyją, dopóki pamiętamy. Dajmy dowody tej pamięci. Piszmy krócej czy dłużej, jak nam serce dyktuje. W razie potrzeby służymy pomocą (numer kontaktowy tel.: 0 18 446-08-46). Teksty muszą być gotowe przed 15 dniem miesiąca (na listopad do 15 października).
Jeśli pomysł chwyci, na pewno gazetka będzie jeszcze ciekawsza i lepsza. Życzę jej i Państwu właśnie tego!
Zofia Gierczyk
47054