Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Okiem 40-latka

Treść


.

.
O autorytetach
 
    Autorytety nie są dziś kochane. Jeśli posiadasz autorytet - i co gorsze, przyznajesz się do tego - skazujesz się na bycie człowiekiem drugiej kategorii. Nie w pełni wolnym. Współczesny człowiek musi mieć swoje własne zdanie na każdy temat. Tylko własnym rozumem ocenia rzeczywistość. Tak mu się przynajmniej wydaje. Nikt mu nie może nakazać myśleć czy oceniać w określony sposób. Autorytety przeszły do historii. Wielu i wiele uczyniło w ostatnich latach, aby wszelkie możliwe autorytety podważyć i zniszczyć. Pamiętam, jak dużym zaskoczeniem była dla mnie opinia młodego nauczyciela fizyki jednego z krakowskich ogólniaków. Opiekowaliśmy się młodzieżą podczas zielonej szkoły. Mieszkaliśmy w jednym pokoju, więc i okazji do rozmów nie brakowało. W jednej z dyskusji powiedział, że dla niego wychowanie to nauczanie młodzieży nieufności do wszelkich autorytetów. Bo tylko wtedy coś będą mogli osiągnąć, jeśli będą z podejrzliwością spoglądać na wszystko dookoła. Więc nie ma rzeczy pewnych, jednoznacznych i bezdyskusyjnych Nic nie było święte. Biblia, nauka Kościoła, Państwo, Naród. Sami mają do wszystkiego dojść, uznając za najwyższą wartość swój własny rozum. I na każdy temat wyrobić sobie własne zdanie.
    I może nie było by w tym wielkiego dramatu, gdyby nie to, że najczęściej „własne zdanie” jest niczym innym jak bezmyślnie stworzonym zlepkiem poglądów docierających do nas z naszego otoczenia - głównie środków masowego przekazu. Współczesny bezbronny człowiek, zalewany codziennie masą informacji, starannie albo i bezmyślnie dobieranej (obie wersje można dziś spotkać), wymieszanej z opiniami przeróżnych ludzi, nawet nie próbuje poddawać krytycznej ocenie tego, co słyszy i widzi. A z biegiem czasu zaczyna chłonąć i przyjmować te opinie i punkty widzenia, jako swoje własne. I nie wiedzieć czemu staje się dumny, że ma „swoje własne wyrobione zdanie”. Odrzucił autorytety jawne. Bo ograniczają jego wolność. A zaczyna opierać się na autorytetach ukrytych. Kto staje się tym autorytetem? Dziennikarz przygotowujący zestaw informacji do podania w wieczornych wiadomościach, gwiazda pop, wypowiadająca się na ważne tematy moralne, polityk, który wcześniej zapoznał się z sondażami i już wie co ma powiedzieć… I tak dalej. Listę można by ciągnąć w nieskończoność.
    Prawdą jest, że przed nami staje wiele nowych, nie spotykanych dotąd problemów. Zdecydowana większość z nas nie jest w stanie zapoznać się z nimi na tyle dokładnie, aby wyrobić sobie rzeczywiście własne zdanie na ich temat. Chcąc nie chcąc opieramy się na autorytetach, choćby każdy z nas nie wiem jak bardzo był przekonany, że to tylko i wyłącznie jego własne zdanie. Istotą dojrzałości staje się dzisiaj świadome przyjmowanie, na czyim autorytecie się opieram. Komu wierzę i dlaczego. I często okazuje się, że gdy uświadomię sobie, kto tak naprawdę stał się moim autorytetem, a kogo odrzuciłem - jestem zaskoczony.
Jacek Lelek
 
49368