Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Rozmowa z Anną Górz i Wojciechem Laskiem

Treść


.
ROZMOWA Z ANNĄ GÓRZ
I WOJCIECHEM LASKIEM
„Najpiękniejsze myśli bez uczynków są niczym”
św.Teresa od Dzieciątka Jezus
 
    Wielokrotnie, działając podczas imprez organizowanych przez Stowarzyszenie, wypełnialiśmy swoje zadania. Okazji do spotkań mieliśmy sporo. W tym czasie daliście się poznać również wielu mieszkańcom miasta, przyjmując na siebie trud prowadzenia wielogodzinnych imprez, występów, koncertów, festynów, turniejów bocci i... pewnie jeszcze o czymś zapomniałam.
Nie będąc profesjonalistami - właściwie nimi jesteście. Działacie perfekcyjnie, z klasycznym smakiem, elegancją, często wręcz z dostojeństwem. Emanuje z Was radość z tego co robicie, a przy tym to poczucie humoru - nieco z dystansem, z fascynującym uśmiechem na twarzy. Konkretne, zwięzłe i na temat zapowiedzi, których nie powstydziłby się najlepszy zawodowiec. Do tego świetne przygotowanie i przez siebie układane scenariusze występów. No i piękne stroje, stosowne do okoliczności. Wszystko razem tworzy niepowtarzalną atmosferę spotkań, które prowadzicie i sprawia, że dzięki temu świat staje się milszy, cieplejszy, bliższy i radośniejszy. Szczególnie cieszą uśmiechy na twarzach niepełnosprawnych podopiecznych Stowarzyszenia, którzy lgną do pana Wojtka i pani Ani, rozmawiając z Wami w sposób szczególnie serdeczny.
To bardzo wiele i cieszę się, że mogę zadać Wam kilka pytań, chcąc przybliżyć Was Czytelnikom, znających starosądeckich konferansjerów jedynie ze sceny.
.

Zapowiadają: Anna Górz, Wojciech Lasek, Gabrysia Jastrzębska i Szymon Lekstan
.
Jakie były motywy Waszego zaangażowania w działalność „Gniazda” i jakie zadania, oprócz konferansjerki, spełniacie w Stowarzyszeniu?
    - Konferansjerka jest jakby przy okazji tego wszystkiego, co robimy w mieście. Stała się ona koniecznością w momencie podjęcia pomysłu o koncercie wdzięczności, dla osób, które w jakikolwiek sposób wspierają działalność „Gniazda” i jak to się potocznie mówi: „na nas trafiło”. Nie stawialiśmy sprzeciwu, gdyż uważaliśmy, że koncert był dobrym pomysłem i chętnie podjęliśmy to zadanie. Szczodrość ofiarodawców była duża, a liczyło się wszystko - nawet dobre słowa. Wielu z nich nie oczekiwało podziękowań, czyniąc wiele dobra. w tym ofiarowując 1% swojego podatku.
Zostaliśmy zaproszeni na zebranie założycielskie Stowarzyszenia i zostaliśmy wyróżnieni propozycją wejścia do Zarządu.
    - Wojtek: zostałem wiceprezesem, a Ania - członkiem Zarządu Stowarzyszenia i właściwie to wszystko robimy.
    - Ania: Wojtek jest prawą ręką p.prezes Zofii Wcisło, jest wielkim sercem Stowarzyszenia. Pytany po wyborze na funkcję zastępcy: „czy zgadza się ją przyjąć?” odpowiedział, że: „zgadza się ale pod jednym warunkiem. W działalności nie będzie mówienia: nie dam rady, nie mogę, nie mam czasu”. I tak już jest. Wojtek na wszystko znajduje czas i wszystko traktuje poważnie.
 
Kim jesteście z zawodu i czym się zajmujecie?
    - Ania: Mija już 15 lat mojej pracy. Jestem nauczycielem dyplomowanym i w ósmym roku pracy, gdy do mojej klasy zostały zapisane dzieci niepełnosprawne, podjęłam studiowanie drugiego kierunku - oligofrenopedagogiki (pedagogika specjalna). Od tej pory zaczęłam myśleć o profesjonalnej pomocy dzieciom niepełnosprawnym w warunkach szkolnych. Pierwszym miejscem mojej pracy była szkoła w Kiczni, a po roku zaczęłam pracować w Gołkowicach, gdzie pracuję do dziś. W dalszym ciągu staram się rozwijać zawodowo i podjęłam kolejne studia w zakresie logopedii, aby profesjonalnie móc zajmować się osobami z dysfunkcjami mowy. Chcę też pracować z dziećmi z wadami wymowy, bo przez to, że dzisiaj się z dziećmi nie rozmawia, albo rozmawia stanowczo za mało, gdyż dzieci głównie oglądają telewizję i grają od najmłodszych lat w gry komputerowe, siejące niesamowite spustoszenie w ich umysłach, przychodząc do szkoły mają niesamowite problemy z wymową, które przenoszą się na pisownię. To jest wielkie niepowodzenie szkolne młodszych uczniów, które rzutuje na dalsze etapy zdobywania wiedzy. Praca logopedy z takimi dziećmi jest niezbędna i pomoc im okazywana procentuje w przyszłości.
    - Wojtek: moja droga zawodowa po zdanej maturze była prosta - przed wyjazdem do USA pracowałem w turystyce, po powrocie w handlu.
Natomiast z osobami niepełnosprawnymi miałem kontakt przez to, że miałem siostrzeńca, u którego po szczepieniu zaczęło się rozwijać wodogłowie. Po 12 latach męczarni zmarł. To było wielkie przeżycie dla całej rodziny.
Obecnie dowożę podopiecznych do Środowiskowego Domu Samopomocy i załatwiam szereg spraw związanych z jego prawidłowym funkcjonowaniem.
 
Jakie imprezy, poza Koncertem Wdzięczności, do tej pory prowadziliście?
    - Nazbierało się ich już trochę. Wspólnie postaramy się je wszystkie wymienić: Koncert z okazji X-lecia Chóru Parafialnego w kościele św.Elżbiety, piękny i niezapomniany; Koncert Kolęd w wykonaniu Chóru również w starosądeckiej farze; dwa Festyny Parafialne na os.Słonecznym, na pierwszym zapowiadaliśmy Eleni, a w podczas drugiego Krystynę Giżowską i Zbigniewa Wodeckiego; „Pożegnanie lata” organizowane ze świetlicą „Relaks”; Festyn Osiedlowy w Cyganowicach i na Podmajerzu; premierę „Akademii naszych marzeń” na starosądeckim Rynku.
Wojtek zapowiadał imprezę w nowosądeckim Parku Strzeleckim z okazji jubileuszu Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
 
Czy wcześniej mieliście kontakt ze sceną?
    - Ania: ja, gdy byłam w starszych klasach szkoły podstawowej trzy razy prowadziłam konferansjerkę na Przeglądach Zespołów Artystycznych im.Jana Joachima Czecha - dwa razy w kinie „Poprad” i raz na Rynku.
Jako uczennica statystowałam również w filmie nakręcanym na ul.Farnej i w Rynku, którego tytułu niestety nie pamiętam, albo nawet wtedy nam nie powiedziano. Wiem, że z okien leciały poduszki, starosądeckim oknom doprawiono okiennice, a na domach umieszczono wspaniałe przedwojenne szyldy.
    - Wojtek: w 1974 roku - po maturze, brałem udział w musicalu „Jesus Christus Super Star”, wystawionym jako misterium paschalne, u dominikanów w Krakowie, gdzie panowała wspaniała atmosfera umożliwiająca to przedsięwzięcie. Tam też po raz pierwszy zetknąłem się z działalnością bezpieki. Do kapitularza, który mógł pomieścić ze dwieście osób, na każde przedstawienie przychodziło drugie tyle. Ludzie chcieli to oglądać.
Statystowałem również w filmie „Noce i dnie” i były to świetne wakacje, podczas których zarobiłem sporo pieniędzy, za które kupiłem modne ciuchy i magnetofon. Byłem statystą w roli wojskowego i musiałem się poświęcić, i obciąć na króciutko włosy.
 
Sami piszecie scenariusze do swych występów, to kolejna wielka rola. Na ostatnim koncercie próbowaliście znaleźć sobie następców. Wypadli świetnie: Gabrysia i Szymon. Na przyszłość jednak nie podjęli tego zadania. Jak trudna to rola, wie chyba tylko ten, kto przynajmniej raz usiłował spróbować tego „fachu”. Skąd czerpiecie pomysły do scenariuszy?
    - To długie godziny pracy, a pomysły podsuwa samo życie.
 
Jakie macie plany dotyczące pracy społecznej?
    - „Wystarczy tylko chcieć”, to nowy projekt Teatrzyku Integracyjnego, który wkracza w fazę realizacji.
Marzymy o rozpoczęciu działalności gospodarczej ukierunkowanej na stworzenie miejsc pracy dla osób niepełnosprawnych, a w perspektywie całodobowego domu pomocy. Chcielibyśmy stworzyć małą galerię w okolicy Rynku. Takie miejsce z atmosferą, gdzie można by prezentować prace naszych podopiecznych. A oprócz tego wszelkie cykliczne imprezy.
    Czytelnikom „Z Grodu Kingi” dziękujemy za wsparcie, serdeczność i dobre rady oraz udział w naszych imprezach.
 
    Tytułowe przesłanie św.Teresy, które Ania przypomniała w naszej rozmowie, to dobry drogowskaz na ścieżki naszego codziennego życia. Wy idziecie za jego wskazaniem
Dziękując za rozmowę, mam jednak nadzieję, że nie dotrzymacie słowa i poprowadzicie inauguracyjny koncert w wyremontowanym budynku „Sokoła”. Opinia publiczna, jak wieść gminna niesie, jest zgodna, że świetnie się prezentujecie i mieszkańcy wiedzą, że dzięki Waszej pracy Stary Sącz jest rozsławiany również poza granicami, również dzięki płytom wydawanym z okazji koncertów.
Życzę Wam wielu radości, jaką daje praca, którą wspaniale wykonujecie.
Jolanta Czech
 
46150