Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Z życia Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej

Treść


.

.
Z życia Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej
„Nie wystarczy odkryć Chrystusa
Trzeba Go zanieść innym”.
Jan Paweł II
 
     Dzisiaj zapraszamy do naszego grona i do przemyśleń na temat ewangelicznej prawdy o życiu, które jest najcenniejszym darem.
Drukowane niżej fragmenty rozważań były przedmiotem dyskusji na formacyjnym spotkaniu członków Stowarzyszenia, które poza różnoraką formą niesionej pomocy i ewangelizacją, programowo zakłada również doskonalenie wewnętrzne, wzbogacanie się duchowe, bowiem by dawać, trzeba nie tylko chcieć, ale mieć z czego czerpać.
     Pachnie już jesienią, mgły snują się nad miastem a głos parafialnych dzwonów często oznajmia czyjeś odejście. Boże zegary znowu wybijają komuś ostatnią godzinę… przemijanie jest naszym losem, ale zdarza się także ludziom młodym, bardzo potrzebnym i kochanym. Dlaczego? - pytamy wtedy w serdecznym bólu i rozterce. Nie wiemy… to jest tajemnicą Boga i pewno tych, którzy wcześniej odeszli. Szczęśliwy, kto wierzy, że Jezus przezwyciężył lęk przed śmiercią, przywrócił radość życia i zostawił Nadzieję.
     Będąc na starosądeckim cmentarzu nieraz zatrzymuję się przy mogile, gdzie na granitowej płycie wyryto znamienne słowa: „Przyszedłem, aby odejść, odchodzę, aby wrócić” - otwarcie się na tę Tajemnicę jest najwspanialszym doświadczeniem, jakiego może doznać człowiek, który zrozumiał, że jego życie pochodzi od Boga, że życie i śmierć są zatem w ręku Stwórcy, w Jego mocy, darem od Niego najpiękniejszym. To nic, że bywa trudne i cień krzyża pada na nasze drogi. Tak musi być, ale jest wartością najwyższą i to zobowiązuje.
     Dla św.Matki Teresy z Kalkuty życie to szczęście i szansa dla każdego. Chciej z niej skorzystać, bo szybko przemija - radzi ta Wielka Apostołka Miłości Miłosiernej.
„Znam gorycz i zawody, wiem, co ból i troska,
złuda miłości, zwątpień mrok, tęsknot rozbicia
a jednak śpiewać będę wam pochwałę życia” - pisze poeta.
     Według Pisma Świętego wszelkie życie pochodzi od Boga ale człowiek dar życia zawdzięcza Mu w sposób szczególny. Głębokie pojmowanie życia we wszystkich jego postaciach oraz bardzo wyraźna koncepcja Boga od pierwszej strony Biblii do ostatniej ukazują życie, jako przedmiot niesłabnącej nadziei człowieka, święty dar, w którym Bóg objawia swoją tajemnicę i swoją hojność.
- Kto wierzy w Niego, nie umrze na wieki. W przeciwnym razie nigdy nie ujrzy życia. To przejście od śmierci do życia powtarza się u każdego, kto wierzy w Chrystusa. W Jego zmartwychwstaniu historia zbawienia osiąga szczyt, otwierając ludzkie dzieje na dar Ducha i przybranego synostwa, w oczekiwaniu na powrót Boskiego Oblubieńca, który przekaże świat Bogu Ojcu.
Pełnię swej doskonałości życie ludzkie osiągnie wówczas, kiedy ciało zmartwychwstałe, chwalebne wraz z duszą nieśmiertelną oglądać będzie Boga „twarzą w twarz” co stanowi istotę życia wiecznego. Wtedy wszystko co istnieje, oddane będzie Bogu, który będzie wszystkim we wszystkich.
     O tej szczęśliwej wieczności przesądzi nasze ziemskie życie, dane przez Boga w Trójcy Świętej Jedynego, dane i zadane. Prawdy te głosi Ewangelia, przypomina je zawsze Kościół, tylko że my, zaabsorbowani rożnymi sprawami nie pamiętamy o nich na co dzień. Czasy są też trudne.
„Rozproszone, intelektualnie płytkie (…) w dużej mierze ślepe na wartości inne niż hedonistyczne i utylitarne” - charakteryzuje je prof.Tadeusz Gadacz, autor „Historii filozofii XX wieku”. A my często zabiegani i zatroskani bardziej o to, aby mieć niż być, przytłoczeni szarzyzną codzienności albo zafascynowani osiągnięciami nauki lub nawet zauroczeni pięknem przyrody, żyjemy często, jakby Boga nie było i nie dziękujemy, chociaż powinniśmy, nie powtarzamy w ciszy swego serca:
„Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary,
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszystko Twoje.
Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje”.
 
Dopiero, gdy dotknie ciężka choroba, do trumny kogoś najbliższego kochające ręce włożą tylko różaniec, albo gdy uczestniczymy w pogrzebie młodego człowieka, rodzi się refleksja nad tym, co jest w życiu najważniejsze i jak ostrzeżenie wracają słowa Chrystusa: „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny, gdy Syn człowieczy przyjdzie” - i te inne: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem, kto we mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie”.
Trzeba więc codziennie pamiętać, że życie „każdemu nie tylko jest dane na krótki ciąg godzin”, ale zadane z przypisanym do niego planem Bożego zamysłu, który powinniśmy realizować przy pomocy Matki Najświętszej i naszych Patronów, według zostawionego przez Chrystusa testamentu. Każdy na miarę swoich możliwości i otrzymanych talentów, z czego będziemy rozliczani na koniec swego ziemskiego pielgrzymowania. „Nie jesteśmy bowiem, by spożywać urok świata, ale po to, by go tworzyć i przetaczać przez czasy jak skałę złotą”.
Jak to zrobić? Nie każdy jest artystą w swoim zawodzie, wybitną osobowością, człowiekiem z charyzmatem. Tacy należą do wybranych i od nich więcej wymagać będą, ale każdy tam, gdzie jest, może tworzyć świat bardziej ludzki. Są pewne sprawy w naszym środowisku, w rodzinach, w pracy i w sąsiedztwie, które zależą wyłącznie od nas, od naszej kultury i wrażliwości, od mądrości rozumu i serca. Dobro dzielone z innymi w imię bezinteresownej miłości zawsze się pomnaża i wraca do człowieka, jak wraca wyrządzona krzywda. Według św.Augustyna „ludzi trzeba kochać nie dla siebie, lecz dla nich”.
Powiedziano, że jeśli dzięki czyjemuś działaniu było na ziemi trochę więcej światła, miłości, dobra i prawdy, to jego życie miało sens!
Bo to przecież człowiek odpowiada za uczłowieczenie świata zagrożonego ateizmem, obojętnością, konsumpcjonizmem i źle pojmowaną wolnością. Dana człowiekowi przez Boga polega na wolności dokonywanych wyborów, za które musimy być odpowiedzialni pamiętając, że „człowiek nie rodzi się sobie ani nie umiera dla siebie i nie jest samotną wyspą”.
     Świat jest piękny i życie jest piękne, trzeba tylko uprzytomnić sobie, po co żyjemy i jacy jesteśmy, jacy mali i słabi; stawiać sobie często to podstawowe pytanie: kim jestem i dokąd zmierzam, a w odpowiedzi zawierzyć Bogu, który jest drogą, prawdą i życiem, jedyną nadzieją przyszłości. MIŁOŚCIĄ MIŁOSIERNĄ. Musimy prosić o łaskę głębokiej wiary; może przestać oskarżać i osądzać innych, a zacząć od siebie, stawiać sobie większe wymagania, odrzucić smutek, a zacząć się częściej uśmiechać, przeciwdziałać różnym formom zła, które tkwi w ludzkim egoizmie, braku pokory i w obojętności wobec cudzej niedoli. Trzeba zobowiązująco pamiętać, że najważniejsza jest rodzina, szacunkiem otoczyć życie dziecka, serdeczną troską starego, chorego człowieka. W imię wiary w życie wieczne musimy przeciwstawiać się cywilizacji śmierci.
     Wszyscy, a szczególnie członkowie Akcji Katolickiej są powołani do pracy nad sobą, która humanizuje nasze środowisko, do rozwijania życia duchowego na wzór Najświętszej Matki Różańcowej, św.Kingi i św.Elżbiety.
Pomaga w tym systematyczne czytanie Pisma Świętego i prasy katolickiej, uczestnictwo w Kręgu Biblijnym, pomagają refleksyjne homilie, które budzą niepokój i bronią przed samozadowoleniem, zmuszając do oceny naszych relacji z Bogiem i z ludźmi, ale przede wszystkim modlitwa i spotkania formacyjne.
     To są także sposoby, jak zdobywać dojrzałość intelektualną i moralną, która pozwala zrozumieć, że ten jest większy między ludźmi, kto im służy, a „im kto większy, tym więcej dać z siebie powinien”. Na szczęście tacy są wśród nas.
Sądzę, że będę jeszcze raz wyrazicielką zbiorowego uznania dla pięknego przykładu naszej prezeski - p.Haliny Borowskiej, której społeczne zaangażowanie i twórcza pasja są wzorem godnym naśladowania i przynoszą owoce. Wsparcia potrzebuje Jej pomysł utworzenia Młodzieżowego Aktywu Akcji Katolickiej. „Cechą szczególną młodych ludzi jest otwartość na wielką kulturalną różnorodność świata” - powtarzam za Janem Pawłem II, ale musimy również, a może przede wszystkim uczynić ich otwartymi dla Chrystusa. Taka zorganizowana praca z młodzieżą ułatwi to zadanie.
     Pod rozwagę chciałabym podsunąć jeszcze jedną sprawę. Dobrze a nawet bardzo dobrze układa się współpraca z Caritasem, dlatego może udałoby się w jej ramach pomyśleć o zorganizowaniu hospicjum domowego na życzenie zainteresowanych. Wzorce w Nowym Sączu już wypracowane, a wolontariuszy na pewno nie braknie.
Z dużym zainteresowaniem spotkała się inicjatywa ks.proboszcza Marka Tabora, by utworzyć przy parafii Klub Seniora. Piękne ziarno rzucone w glebę otwartych umysłów i serc. Powinno wydać owoce.
Marzenia - mają je tylko ludzie odważni i prawie zawsze są motorem działania, a na błogosławieństwo mogą liczyć te, które prowadzą do Chrystusa.
To przyszłość, a my dalej rozglądajmy się wokół siebie.
Ktoś mi niedawno życzył małego szczęścia - czyli obecności kogoś bliskiego, zwłaszcza gdy samotnie, smutno i źle.
     Nie pozwólmy, by samotni byli wśród nas… Może na taką naszą krótką nawet obecność ktoś wciąż czeka? Podarujmy mu jeszcze trochę swojego czasu, póki go jeszcze mamy; po prostu w miarę naszych możliwości pomagajmy innym „przechodzić przez trudne dziś w przyszłość” zapraszając do niej Chrystusa. Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…
Ty zaś bądź pochwalony Nieśmiertelny Panie
Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie
Pomagaj nam póki raczysz na tej pięknej ziemi,
jeno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twymi.
 
I spraw, byśmy zawsze i we wszystkim chcieli podobać się Tobie i nie popełnili największego grzechu, jakim jest odwrócenie się od Ciebie, niewspółdziałanie z Twoją łaską, potrzebną do życia jak powietrze i nadzieja. „Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca” - prosił z nami, a dzisiaj prosi za nas ukochany Wielki Papież
W oparciu o materiały ks.Mirosława Dziedzica
przygotowała Kazimiera Mrówka
PS
Ponawiamy tą drogą wciąż aktualne i serdeczne zaproszenie
do współuczestnictwa w spotkaniach starosądeckiego Oddziału
Akcji Katolickiej, która czeka na nowych członków
                                                                              Zarząd
47073