Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Moszczenica potrafi być wdzięczna

Treść


.
1969 - 2009   Im później, tym pamięć cenniejsza
MOSZCZENICA POTRAFI BYĆ WDZIĘCZNA
 
     „Umiej być wdzięczna, Ojczyzno moja!” nawoływał Jan Paweł II. Jak nie odpowiedzieć na taki apel, skoro wdzięczność to najbardziej religijne uczucie?.Wyzwala człowieka z egoizmu, zwraca jego myśli ku komuś innemu i sprzyja dobremu życiu. W odniesieniu do zmarłych przekonuje, że umrzeć może kochana osoba, ale nie umiera to, co w niej najbardziej kochaliśmy.
Piękny wyraz wdzięcznej pamięci dali ostatnio nasi „sąsiedzi zza miedzy” mieszkańcy Moszczenicy, kiedyś należący do parafii starosądeckiej, związani z nami również osobą kapłana, który po 3 latach posługi w Starym Sączu objął rektorat i wkrótce probostwo w kościele św.Mikołaja w Moszczenicy. Mowa tu o zasłużonym i bardzo cenionym pierwszym proboszczu parafii, przez 23 lata pełniącym tę funkcję, a od 17 lat już nieżyjącym, księdzu Feliksie Urydze. Po tylu latach dawanie świadectwa wciąż żywej pamięci musi zaskakiwać, może też stanowić wzór dla wielu z nas. Czym zasłużył na to ten niepospolity ksiądz?
.

.
     Ks.Feliks Uryga urodził się w 1927 roku w Żbikowicach (dek. ujanowicki) w rodzinie religijnej, z której wyszło dwu braci kapłanów. Do szkoły uczęszczał w Tarnowie w 1948 roku zdał egzamin dojrzałości-zdradzał wtedy dwojakie zainteresowania: medycyną i kapłaństwem, przeważyło to drugie i poszedł za głosem powołania. Wstąpił do seminarium w Tarnowie. W 1953 r. przyjął święcenia kapłańskie. Jako wikariusz pracował 9 lat w Łącku, 4 lata w Nowym Sączu w kościele św. Małgorzaty, 3 lata w Starym Sączu w parafii św.Elżbiety, a od 1969 roku w Moszczenicy jako rektor, w 1971 roku wikariusz, a później proboszcz.
„Był zdolny, inteligentny, wiele czytał - kochał liturgię i ewangelizację, kochał dzieci i lubił katechizować. Żył kościołem. Dokończył budowę plebanii, przeprowadził remont świątyni, dokonał ogrodzenia kościoła. Znał się na pracach, rekonstrukcji i remontach, miał poczucie piękna, dlatego też z oddaniem i zaangażowaniem przeprowadził te prace. Swoją posługą służył nie tylko Bogu, ludowi ale i ojczyźnie” (wspominał ks.bp Józef Gucwa podczas uroczystości pogrzebowych).
     Z wielkim żalem społeczność parafialna żegnała swojego Proboszcza, znał ich troski i problemy, udzielał porad i wskazówek, swoim ciepłem i poczuciem humoru rozładowywał napięcia. Krzepiącym słowem umacniał rodziny, w młodzieży upatrywał nadziei lepszej przyszłości, sympatią darzył Ochotniczą Straż Pożarną, w której „opłatkach” zawsze uczestniczył. Cieszył się życzliwością i szacunkiem nauczycieli, z którymi współpracował w szkole. W opinii wszystkich pozostał kapłanem i człowiekiem o wielkim i szlachetnym sercu, którego życie było przykładem franciszkańskiej pokory, ubóstwa i radości. Swoim dobrem przez całe życie dzielił się z innymi zaskarbiając sobie ich wdzięczność i pamięć.
W pierwszą rocznicę śmierci 25 II 1994 r. w kościele moszczenickim umieszczono tablicę ufundowaną przez parafian, upamiętniającą „przezacnego Duszpasterza, troskliwego o dobro duchowe wiernych i o piękno świątyni Pańskiej, którą rekonstruował”
 
PO 40 LATACH - PAMIĘĆ WCIĄŻ ŻYWA
 
     Niełatwo było pogodzić się z myślą, że do swojego Proboszcza będzie tak daleko, zgodnie z ostatnią wolą został pochowany w rodzinnej miejscowości, na ojcowiźnie, którą podarował parafii żbikowickiej pod cmentarz. Moszczeniczanie jednak nie zapominali, starali się odwiedzać to miejsce chociaż od czasu do czasu. W październiku ub. roku na cmentarz wstąpili na przykład, wracający ze spotkania w Wierzchosławicach, moszczeniccy strażacy, złożyli na grobie Proboszcza wiązankę kwiatów. Tego samego dnia też, specjalnie na grób Księdza Urygi udał się jeden z mieszkańców wsi - p.Henryk Nowak, zauważył wiązankę, ale też z przykrością dostrzegł zniszczenie płyty, uszkodzenia spowodowane warunkami atmosferycznymi i upływem czasu. Spostrzeżeniami bezzwłocznie podzielił się z prezesem OSP w Moszczenicy Wyżnej p.Władysławem Gancarczykiem, co zmobilizowało obu do przemyśleń i podjęcia działań.
.

Pomysłodawcy: Władysław Gancarczyk i Henryk Nowak
nie kryją satysfakcji i zadowolenia

.
Nie można było pozwolić na taki stan rzeczy, pamięć i wdzięczność zobowiązują zawsze. Bardzo szybko zrodziła się inicjatywa pomysłodawcza, z którą jej autor p.Władysław udał się do prezesa OSP w Moszczenicy Wyżnej - p.Stanisława Marduły o podjęcie wspólnej decyzji i działań. Obaj prezesi, zdecydowanie zgodni, wystosowali komunikat do wszystkich mieszkańców, prosząc ks. Proboszcza Tadeusza Brzezińskiego o odczytanie w kościele i zainteresowanie parafian problemem. Ksiądz Proboszcz uznał, że inicjatywa jest godna poparcia, co odebrano, jako wyraz zachęty i aprobaty. Pomysł, iście salomonowy, był rozwiązaniem najlepszym z możliwych Komunikat głosił (w związku z noworocznym składaniem życzeń i rozprowadzaniem kalendarzy strażackich), „Decyzją zarządów Straży postanowiono, iż w tym roku datki zebrane za kalendarze zostaną przeznaczone na wybudowanie nowego grobowca dla pierwszego proboszcza parafii ś.p. ks.Feliksa Urygi, na miejscu jego spoczynku, w rodzinnych Żbikowicach. 40 lat temu, czyli w 1969 r. ksiądz Feliks Uryga został rektorem w Moszczenicy, a następnie wikariuszem i proboszczem. Niech więc będzie to dar nas wszystkich, całej parafii z okazji tej rocznicy. Prosimy więc o wsparcie naszej inicjatywy na miarę swoich możliwości. Prezesi OSP.”
     Czy mieszkańcy - parafianie- mogli zawieść? Mogliby, ale nie moszczeniczanie, wieś ofiarna, honorowa, tradycyjnie strażacka od ponad 80 lat zawsze gotowi nieść pomoc, ratować i ocalać. Musiało się więc udać w porę i jak najpiękniej. W ciągu roku wszystko zostało zrobione. Najpierw została odprawiona uroczysta Msza święta w miejscowym kościele, w intencji księdza Urygi, a drugiego sierpnia o godzinie 15.00 na cmentarzu w Żbikowicach  zgromadzili się mieszkańcy Moszczenicy, również ze swoim proboszczem ks.T.Brzezińskim na uroczystym Różańcu. Przybyli też członkowie rodziny Urygów i mieszkańcy Żbikowic. Wszyscy modlili się, ogarnięci wzruszeniem i radością, że ich Ksiądz ma tak piękny dowód pamięci i wdzięczności parafian.
Na płycie grobowca obu braci, księży Urygów, widnieje napis: NIE UMIERA, KTO ŻYJE W PAMIĘCI I SERCACH ŻYWYCH. Z podpisem: Wdzięczni parafianie
.

.
Wymowniejsza od wszystkich słów ZŁOTA RÓŻA, zdobiąca grobowiec, symbolizuje ich myśli i najgłębsze uczucia. Końcowy komunikat organizatorów głosił podziękowanie dla wszystkich, którzy poparli inicjatywę i informował:
„Pomnik jest gotowy. Wykonany jest z granitu, który cenowo należy do „najwyższej półki”. Jest to granit brazylijski Verde Bahia - koloru ciemnozielonego z domieszką czerni, stonowany. Litery na „napisówce” są piaskowane, pokryte płatkami czystego złota. Pomnik wykonała firma kamieniarska Dariusza Janika z Piątkowej. Ogólny koszt wyniósł 15 tys. zł, prawie po połowie złożyli mieszkańcy Niżnej i Wyżnej Moszczenicy. Bardzo prosimy wszystkich, którzy kiedykolwiek będą na tym cmentarzu, o modlitwę przy tym grobie, a także, w miarę potrzeby, o zadbanie o mogiłę. Czujmy się wszyscy współodpowiedzialni za to miejsce”.
 
RADOŚĆ Z UDZIAŁU W CZYMŚ DOBRYM
 
     w Moszczenicy jest doświadczana przez wszystkich, szczególnie zaś przez inspiratorów, pomysłodawcę i osoby najbardziej zaangażowane w pracy. Na pierwszym miejscu trzeba tu wymienić rodzeństwo Gancarczyków, p.Władysława i jego siostrę p.Annę Bienias. To, że udało się wszystko załatwić w tak szybkim czasie, zgodnie z ambicjami i oczekiwaniami mieszkańców, to głównie ich zasługa. Było za czym chodzić, czego szukać, co dopilnować; niejeden cmentarz „zaliczyć” w poszukiwaniu najładniejszego wzoru projektu grobowca, znaleźć odpowiedni materiał, wyszukać najlepszych wykonawców. Za punkt honoru postawili sobie, że musi to być najgodniejszy pomnik pamięci i wdzięczności. Nie żałowali i nie żałują ani chwili czasu poświęconego tej sprawie.
     Pani Anna znała dobrze księdza Urygę jeszcze z lat pracy w moszczenickiej szkole i nie ma żadnej wątpliwości, że Ksiądz był wart tego. Uważa go za człowieka wielkiego formatu i żałuje, że dziś już nie spotyka się takich. Znał się na wielu rzeczach, na architekturze i estetyce, perfekt znał historię, kochał młodzież, dzieci, w ogóle ludzi. Był delikatny, opanowany, nigdy się nie sprzeciwiał, unikał sporów, zatargów. Nie dbał o rzeczy materialne dla siebie, za to bardzo pomagał księżom budującym kościoły, to było jego pasją.
     To, co zrobili Moszczeniczanie, to piękny i budujący przykład. Inicjatywa podjęta i zrealizowana w rocznicowym roku, po siedemnastu latach od śmierci Księdza proboszcza, wystawia piękne świadectwo im wszystkim, Wielka w tym zasługa Ochotniczej Straży Pożarnej, której prężności działania można im pozazdrościć. Jest centrum organizacyjnym życia, wszystko się wokół niej ogniskuje i odbywa. Całokształt ponad 80 letniej działalności upamiętniają dwa tomy kroniki, prowadzonej pięknie przez p.Annę Bienias, której pragnę podziękować za udostępnienie materiałów i informacji, jak również za serdeczność gospodyni prawdziwego „domu z duszą”.
Zofia Gierczyk
50592