Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Komentarze do wydarzeń religijnych

Treść


.
1 listopada - 31. NIEDZIELA ZWYKŁA
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Ap 7,2 – 4.9 - 14;  Ps 24(23),1 - 2.3 -4ab.5 - 6;  1J 3,1 - 3;
Mt 5,1 - 12a    Osiem Błogosławieństw
 
Żyć jako dzieci Boże na drodze Ośmiu Błogosławieństw!
 
    Osiem Błogosławieństw otrzymaliśmy od Boga, który jest Miłosierdziem i jest Miłością. Jezus nakreślając drogę Ośmiu Błogosławieństw dał równocześnie przykład w swoim ziemskim życiu, jak należy je wypełniać i jasno nam uświadomił, że jest to droga krzyża. Jeśli ktoś chce być święty musi po niej iść, tak, jak On nią szedł, wybierając ubóstwo w duchu, wypełniając swoje życie prawdą, miłością, miłosierdziem, sprawiedliwością, pokojem, żyjąc w czystości serca i pokorze. W ten sposób, człowiek, który będzie żył Błogosławieństwami osiągnie dojrzałość do pełnej i wiecznej wspólnoty z Bogiem.
    W Dniu Wszystkich Świętych ogarniamy pamięcią wszystkich, a więc nie tylko tych, których imiona zapisane są w kościelnym kalendarzu. Wspominamy także tych, których imion nie znamy, a którzy teraz są u Boga i są zjednoczeni w wiecznej szczęśliwości. Wśród nich króluje Chrystus jako korona wszystkich Świętych. On był ich Drogą, którą szli, i Prawdą, którą naśladowali, a teraz jest ich Życiem! Oni nam mówią, że jest tylko jeden Zbawiciel i w Nim mamy pokładać całą naszą nadzieję, a wszyscy inni „zbawiciele”, którzy usiłują bez Boga i poza Bogiem uszczęśliwić ludzkość, karmiąc ją wiedzą, techniką, sztuką i innymi osiągnięciami, zachwalając różne drogi: humanizmu, relatywizmu, globalizmu, socjalizmu, hedonizmu, liberalizmu, komunizmu… - to „fałszywi zbawiciele”.
    Święty Jan Apostoł potwierdza tę prawdę, mówiąc nam dzisiaj: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy zaś, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty.” (1J 3,1 - 3).
    Żyjmy więc jako dzieci Boże, idąc ufnie za naszym Zbawicielem po drodze Ośmiu Błogosławieństw, a kiedyś będziemy radować się w domu Ojca wraz z wszystkimi Świętymi.
 
2 listopada (poniedziałek) -  tzw.Dzień Zaduszny
WSPOMNIENIE WSZYSTKICH WIERNYCH ZMARŁYCH
Łk 23,44 - 46.50.52 - 53; 24, 1 - 6a   Śmierć Jezusa.
Pogrzeb Jezusa. Pusty grób
J 11,32 - 45  Wskrzeszenie Łazarza
J 14,1 - 6  Do domu Ojca!
 
Umrę, lecz wierzę w życie wieczne!
 
    Człowiek jest tak stworzony, że nie może żyć bez przyszłości. Bez przyszłości teraźniejszość staje się dla niego nieznośna, bez sensu. Francuska pisarka Simone de Beauvoir, patrząca na śmierć jako na nieodwołalny kres wszystkiego, pisze: „Czasami myśl o tym, że mam się rozsypać w nicość, wydaje mi się obrzydliwa. (…) Cała muzyka, sztuka, cała kultura, tak liczne moje związki z tym światem - nagle nic z tego wszystkiego nie pozostaje! Odkrywam z przerażeniem, jak bardzo zakpiono ze mnie”.
    Od zarania historii istnieje u ludzi pragnienie wieczności - człowiek nie chce zginąć bezpowrotnie. Świadczą o tym najstarsze wierzenia pogańskich ludów, literatura, zabalsamowane ciała, umeblowane grobowce, świątynie. To dążenie do wieczności nadaje życiu doczesnemu sens.
    Biblia, a szczególnie Ewangelia, mówi nam o życiu wiecznym i przygotowuje nas do niego. Wyraźnie o nim zaświadczył Jezus mówiąc do Marty: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki” (J 11,25-26). Podczas ostatniej Wieczerzy Jezus zapewniał uczniów: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”(J 14,2 - 3).
    Niech wiara w życie wieczne będzie motorem naszego działania. Los wieczności każdego z nas rozgrywa się w każdej chwili. Jak wiele mogliby nam o tym powiedzieć nasi zmarli. Wieczność zawarta jest w każdej sekundzie, ponieważ w każdej chwili możemy zostać strąceni w przepaść grzechu lub wznieść się przez miłość na szczyty świętości. Wciąż musimy dokonywać wyboru między domem Ojca, a piekłem.
    Wspomnienie Wszystkich Zmarłych daje nam ważną lekcję o przemijaniu życia doczesnego. Wszystko przemija, ale Bóg - dawca życia - nie unicestwia. Życie wieczne jest tajemnicą i stanowi również Bożą niespodziankę. Święty Paweł pisze w liście do Koryntian (1Kor 2,9): „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują”.
 
8 listopada - 32. NIEDZIELA ZWYKŁA
1 Krl  17,10 - 16;  Ps 146(145),6c - 7.8 - 9a.9bc - 10;  Hbr 9, 24 - 28;
Mk 12,38 - 44  Ostrzeżenie przed uczonymi w Piśmie. Grosz wdowi
 
Ostrzeżenie przed obłudą
 
    Postawa wdowy zarówno tej z Sarepty jak i tej, która wrzuciła w świątyni do skarbony dwa pieniążki ofiarując wszystko co miała, całe swe utrzymanie przypomina nam, że bez ofiary z samego siebie nie ma prawdziwej miłości. Bogu trzeba szczerze oddać wszystko. W życiu nie wystarczą tylko deklaracje i słowa, one nas mogą wprowadzić w złudzenie, że żyjemy razem z Bogiem i jesteśmy bardziej doskonali niż inni. Taka postawa to życie w obłudzie. Obłuda jest jedną z najwstrętniejszych wad. Najczęściej stroi się ona w cnotę religijności, pobożności. W latach siedemdziesiątych ks.Z.Chlewiński przeprowadził w Polsce badania na temat, co ludzi najbardziej odpycha od religii. Pytanie takie postawiono głęboko wierzącym, ateistom i ludziom religijnie obojętnym. Na pierwszym miejscu wyliczyli oni „często obłudę i powierzchowną religijność wierzących” (Tyg. Pow. 15.VII.1973).
    Obłuda sama w sobie mimowolnie oddaje sprawiedliwość religii. Uznaje bowiem religię za największą wartość i najpiękniejszą ozdobę człowieka. Obłudnik nie potrafiłby zdobyć się na wysiłek zachowania wszelkich pozorów cnoty, gdyby nie był przekonany, że cnota jest najbardziej skutecznym środkiem do zdobycia szacunku i miłości u ludzi.
    Obłudnik musi być lepszym aktorem w życiu niż na scenie teatralnej. Żyć w stałym zakłamaniu jest szaleństwem, które przysparza mu wielu cierpień. Łatwiej i bezpieczniej jest być zawsze sobą, być prostym, otwartym, szczerym, takim, jakim się jest w rzeczywistości. Colton powiedział: jeśli szatan kiedykolwiek śmieje się, to śmieje się z obłudników. To są jego największe ofiary, osoby, które wystrychnął na dudka!
    Obłuda może się ukryć przed okiem człowieka, lecz nie ukryje się przed okiem Boga, który zna najskrytsze myśli i uczucia człowieka. Jego uwagi nie ujdzie żadna dwulicowość. Strzeżmy się najmniejszego cienia obłudy wobec Boga i ludzi. Swoje nawrócenie zacznijmy od szczerego uznania na początku dzisiejszej Mszy św., że jesteśmy grzeszni, kiedy kapłan powie: Uznajmy przed Bogiem, że jesteśmy grzeszni, abyśmy mogli z czystym sercem złożyć Najświętszą Ofiarę!
    Jak piękny jest człowiek, który potrafi stanąć w prawdzie o samym sobie! Całe jego życie jest zgodne z tym, w co wierzy. Jest on wiarygodny i pokorny, potrafi oddać Bogu wszystko w ofierze. To, co czyni, wypływa zawsze ze szczerych pobudek sprawiedliwości i miłości.
 
15 listopada  -  33. NIEDZIELA  ZWYKŁA
Dn 12,1 - 3;  Ps 16(15),5 i 8.9 - 10.11;   Hbr 10,11 - 14.18;
Mk 13,24 - 32  Przyjście Chrystusa
Przykład z drzewa figowego
 
Mieć żywą świadomość przemijania!
 
    Znowu staje przed nami pytanie o przemijanie świata i człowieka. Zarówno Księga Daniela jak i dzisiejsza Ewangelia mówi o wydarzeniach, jakie mają się rozegrać w czasach ostatecznych. Jeszcze niedawno wyśmiewano prawdę ewangeliczną o końcu świata. Dzisiaj nikt tej prawdy nie kwestionuje. Ewangeliczna wizja końca świata znalazła niemal eksperymentalne potwierdzenie w Nagasaki i Hiroszimie. Święty Paweł w jednym ze swoich listów pisze (1 Kor 15,25), że ostateczna przemiana świata dokona się „en atmo” (greckie - w atomie), to znaczy w jednym atomie, w jednym momencie, w mgnieniu oka. Dzisiaj, gdy poznaliśmy potęgę eksplozji atomowej, słowa św. Pawła - w atomie - nabierają szczególnej grozy. (…) Niektórzy uczeni mówią o możliwości spowodowania końca świata przez wyniszczenie środowiska naturalnego człowieka.(L.K.)
    Równocześnie ze zniszczeniem świata materialnego nastąpi przyjście „Syna Człowieczego (…) w obłokach z wielką mocą i chwałą” (Mk 13,26). Chrystus przyjdzie dokonać Sądu Ostatecznego nad żywymi i umarłymi. Księga Daniela mówi: „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się; jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie.” (Dn 12, 2).
    Chrystus mówi nam o Sądzie Ostatecznym: …pośle On aniołów i zbiorą swoich wybranych z czterech stron świata” (Mk 13,27). Codziennie w modlitwie wyznajemy: „Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych” (Credo), a mimo to zbyt często żyjemy tak jakby nie było sądu, żadnej odpowiedzialności, kary za to co czynimy. Nie myślimy o tym co będzie jutro. W zamku królewskim na Wawelu, od strony dziedzińca arkadowego, prowadzi w głąb pałacu wielka ilość drzew. Na jednym z nich umieszczono starą, mądrą sentencję: „Respice finem” - „Patrz końca”. To mądra uwaga i zarazem ostrzeżenie, ponieważ podejmując w życiu jakąkolwiek sprawę, będziemy sądzeni z tej sprawy. Wszystkie wartości doczesne przeminą, lecz pozostanie odpowiedzialność, za mądre lub niemądre ich użycie. A Pismo św. mówi: „Mądrzy świecić będą niby blask firmamentu” (Dn 12,3).
    Dla nas katolików koniec świata nie ma wymiarów katastroficznych. Apokalipsa św. Jana mówi nam o „nowym niebie i nowej ziemi” (Ap 21,1), a więc ostatni dzień będzie zaraz pierwszym dniem nowej ziemi i nowego nieba!
Musimy jednak nieustannie pamiętać, że wszystko przemija w nieustannym biegu ku wiecznym przeznaczeniom. Zapowiedź końca świata i sądu Ostatecznego jest wezwaniem do czuwania, abyśmy nie zostali zaskoczeni jego niespodziewanym nadejściem.
 
17 listopada (wtorek) -  ŚWIĘTO  ŚW.ELŻBIETY WĘGIERSKIEJ
w kościele parafialnym  UROCZYSTOŚĆ!
Syr 26,1 - 4.13 - 16  lub 1Tm 5,3 - 10;   Ps 31(30),2.6.8 - 9.20 i 24;
Mt 25,31 - 40  Sąd Ostateczny
 
Oddała wszystko Bogu, choć świat chciał jej narzucić co innego…
 
    Kościół parafialny w Starym Sączu powstał po nadaniu ziemi sądeckiej św.Kindze, po lokacji miasta. Otrzymał on patronat św.Elżbiety i św.Małgorzaty. Przyczyniając się do powstania parafii, święta Kinga nie tylko chciała w ten sposób podkreślić świętość swojej bliskiej krewnej, ponieważ św.Elżbieta była siostrą jej ojca Beli IV, lecz pragnęła przede wszystkim, aby mieszkańcy Starego Sącza i okolic zdobywali świętość na drodze miłości na wzór św.Elżbiety, żeby na tej ziemi rozkwitł przede wszystkim franciszkański ideał ewangelicznego życia. Co potwierdziła również przez fundacje franciszkańskich klasztorów braci i sióstr. Natomiast wspomnienie w tytule św.Małgorzaty nie należy łączyć z jej rodzoną siostrą, jak twierdzą niektórzy, lecz z Małgorzatą, dziewicą i męczennicą z III wieku, za czasów Dioklecjana, która w średniowieczu cieszyła się wielkim kultem w całym chrześcijaństwie. Po powstaniu Nowego Sącza, jego kościół parafialny przyjął tytuł św.Małgorzaty, a parafia w Starym Sączu wierna idei swojej fundatorki pozostała przy patronacie św.Elżbiety.
    Święta Kinga i św.Elżbieta były bardzo bliskie sobie nie tylko przez pokrewieństwo krwi, ale przede wszystkim duchowo. Obydwie wyrzekły się wszystkich splendorów swojej książęcej godności i całego osobistego ziemskiego szczęścia. Oddały wszystko Bogu i bliźnim. Stały zdecydowanie po stronie ciemiężonych, prześladowanych, ubogich, cierpiących, ponieważ były przeświadczone, że służenie najbiedniejszym to służenie samemu Chrystusowi. Wspomnijmy, jak św. Elżbieta ku oburzeniu swego otoczenia odmawiała brania do ust produktów pochodzących z tych majątków jej męża, w których władza była sprawowana niewłaściwie, na których ciążyły łzy i krzywda poddanych. W czasie głodu, który nawiedził Turyngię, wbrew rozsądnym ostrzeżeniom i radom swojego środowiska, nie zawahała się opróżnić zamkowych spichlerzy, a gdy miała puste sakiewki i komory, rozdawała kosztowne suknie i klejnoty, na co otoczenie patrzyło co najmniej krytycznie, z dużym niepokojem i lękiem. Po śmierci męża nie przyjęła propozycji biskupa Bambergu, aby powtórnie wyjść za mąż, za cesarza Fryderyka II.
Patrząc na życie św.Kingi widzimy podobną samarytańską posługę najbiedniejszym, budzącą wiele krytyk. Odmówiła podjęcia władzy po swym mężu. Niezłomnie walczyła o zachowanie swojego dziewictwa wbrew opiniom i radom, które chciały ją odwieść od tego postanowienia z uwagi na dobro całego księstwa.
    Zarówno św.Kinga, jak i św.Elżbieta były kobietami, które rozpoznając wolę Bożą w swoim życiu, były wierne jej do końca swoich dni, choć świat chciał im narzucić co innego, przedstawiając im pozornie bardzo dobre, mądre motywacje, które jednak nie były czymś innym, jak zwykłym zabieganiem o własne interesy, realizacją cudzych rozbudzonych ambicji, chytrych rachunków. One natomiast były otwarte na nieskończoną mądrość Boga, zawsze otwarte na działanie Ducha Świętego w swoich duszach, dlatego nigdy nie zgodziły się na żaden kompromis wobec tego, co chciał otaczający je świat. Nie zabiegały o to, żeby za wszelką cenę w oczach drugich ludzi być wiarygodną, za co płaciły w swym życiu często upokorzeniem i cierpieniem.
Bardzo celnie pisze Vittorio Messori: „ Chcieć być za wszelką cenę wiarygodnym, znaczy zajmować się nadmiernie skalą wartości panującą w danym momencie, znaleźć się na holu świata i jego kaprysów, przyjąć je za stale zmieniających się panów. Starajmy się być naprawdę wierzący; jest to jedyny pewny sposób, dozwolony także chrześcijanom, aby stać się wiarygodnymi”.
    Nasze starosądeckie Święte są bardzo wiarygodne w swojej wierze, ponieważ miały za Pana tylko Chrystusa. Ich wiara umacnia nas, pociąga i uczy, że nasze postępowanie powinno być zawsze jasne i szczere w motywacji, a nasze działanie mocno zakorzenione w miłości Chrystusa. Trzeba nam też otwierać się coraz bardziej na Ducha Świętego, aby umieć tak jak One rozeznawać między myślami i propozycjami „fałszywych proroków”, których często spotykamy w swoim życiu, i którzy niewinnie podsuwają nam coś pod pozorami lepszego dobra, a myślami Boga, które prowadzą ku rzeczywistemu szczęściu - choć nie kryją przeciwności, które trzeba podjąć. Nie trudno wymienić nam współczesnych „fałszywych proroków” chcących nam dać szczęśliwą, właściwą według nich receptę na nasze życie, na realizację naszego powołania, czy to w życiu małżeńskim, samotnym, kapłańskim, zakonnym… Używają wszelkich sposobów od obietnic i ukazywania złudnych miraży, aż po zastraszanie, wykpiwanie i manipulowanie sumieniami. W takich sytuacjach trzeba wykazać zdecydowanie, tak, jak św.Elżbieta i św.Kinga - czy chcemy być super przed ludźmi, czy przed Bogiem. Wbrew wszelkim o nas opiniom Bóg wie, kim jesteśmy. On wie co jest w nas dobre, a co złe, co naprawdę jest naszą hańbą, a co błogosławieństwem. Kiedy zaufamy, tak, jak nasze Święte, to Pan naszą hańbę może uczynić znakiem naszej wielkości. Nie to jest mocne w nas, co jest mocne naszą mocą, ale to, co mocne jest mocą Pana - nawet, gdy przez długi czas wydaje się być słabe. Ufajmy Bogu, a nie ludziom, którzy nas i naszego powołania w danym stanie nie rozumieją i nie dziwmy się temu. Jezus mówi: Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. (…) Kto może pojąć, niech pojmuje. Niezrozumienie nie może być powodem zawstydzenia, niepokoju, lub ustępstwa, choćby w najmniejszym stopniu, aby nierozumiejących zadowolić. Nie chciejmy być kimś, kim nie jesteśmy, po to tylko, aby przed ludźmi zaprezentować się dobrze!
    Wyrażamy dzisiaj szczególną wdzięczność Bogu za dar naszej Świętej Patronki, św.Elżbiety, której przykład życia przypomina nam, że przykazanie miłości obowiązuje wszystkich. Nie zdobywa się Nieba, jeśli się nie miłuje. Miłość codziennie ma tysiące swoich przejawów i jeden jedyny cel: wzbudzanie miłości, aby Miłość była kochana! Wyraża się ona w dziełach miłosierdzia, które przypomina nam swoim ewangelicznym przykładem życia św.Elżbieta: nakarmić głodnych; dać pić spragnionym; przyodziać nagich; chorych i więźniów nawiedzać; dać ochłodę modlitwy cierpiącym żyjącym i umarłym, spragnionym łask;  przebaczać tym, którzy nas znieważają; okazywać miłosierdzie wobec tych , którzy płaczą, ponieważ zraniło ich życie, a serce zostało złamane w uczuciach; znosić osoby przykre i przyjmować je w Imię Jezusa, jeśli nie potrafimy ich przyjąć z własną miłością i brak  nam cierpliwości; napominać grzeszników pomagając im odzyskać dziecięctwo Boże przez naszą miłość, łzy, ofiary. Wszystkie te dzieła miłosierdzia wobec ciała i ducha powodują wzrost miłości. Wypełniając je otrzymamy Boży pokój teraz i zawsze. Nie będziemy musieli bać się stanąć przed Bogiem na Sądzie Ostatecznym.
 
21 listopada (sobota) - WSPOMNIENIE OFIAROWANIA NMP
Łk  20,27 - 40   Sprawa zmartwychwstania
 
Maryja eschatologiczną ikoną Kościoła
 
    „Maryja jako wzór cnót przyświeca całej wspólnocie wiernych” (LG 65), dlatego winniśmy się w Nią wpatrywać. Dzisiejsze wspomnienie Ofiarowania najświętszej Maryi Panny ma nam uświadomić, że Ona, jak i Jej Syn, stoi u początku życia konsekrowanego, poświęconego wyłącznie Bogu. To Ona pierwsza była osobą konsekrowaną, która obrała styl życia Jezusowego, a zaczęło się ono od poświęcenia Bogu w świątyni Jerozolimskiej.
    Sługa Boży Jan Paweł II zgodnie ze swoim zawołaniem: Totus TubusOna była dziewicą nie tylko w ciele, lecz także w duszy; całkowicie wolną od wszelkiego fałszu, który plami czystość duszy; pokorna w sercu; poważna w mowie; roztropna w myślach; umiarkowana w słowach (…). Swoją nadzieje pokładała nie w niepewności bogactw, lecz w modlitwie biednego człowieka. Zawsze była zajęta pracą, powściągliwa w rozmowach, ustawicznie szukała Boga (…). Tak doskonała była Maryja, która przez samo swoje życie jest regułą dla wszystkich. często stawiał w swoich przemówieniach Maryję jako wzór życia oddanego Bogu. Cytując słowa św. Ambrożego wskazywał na czym polega naśladowanie cnót Maryi:
    Myśląc dzisiaj o Maryi w kontekście usłyszanej Ewangelii, jawi się Ona nam jako eschatologiczna ikona Kościoła. Po dopełnieniu swojego ziemskiego życia Najświętsza Dziewica Maryja została wzięta z ciałem i duszą do chwały nieba, gdzie uczestniczy już w chwale Zmartwychwstania swojego Syna, uprzedzając zmartwychwstanie wszystkich członków Jego Ciała (KKK 974), o których mówi Jezus: „Lecz ci, którzy zostaną uznani za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania” (Łk 20,35 - 36).
 
22 listopada - 34. NIEDZIELA ZWYKŁA
UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA
Dn 7,13 - 14;  Ps 93(92),1 - 2 i 5;   Ap 1,5 - 8;
J 18,33b - 37   Przesłuchanie Jezusa
Uwaga: Za ponowienie Aktu Oddania Sercu Bożemu
- odpust zupełny
 
Króluj nam, Chryste!
 
            Przywódcy narodu żydowskiego oskarżyli  Jezusa przed Piłatem, że uważa się za króla. Piłat spytał Jezusa: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim?” Jezus odpowiedział: „Tak, Ja nim jestem. Królestwo moje nie jest z tego świata… (zob. J 18,33n).
    Królować w pojęciu świata, to znaczy: sprawować władzę, panować. Chrystus nie o takim królowaniu mówi. On nie chce nikogo zniewalać, podporządkowywać sobie na sposób władców tego świata. Przyniósł On ludzkości nowe spojrzenie na panowanie. Przychodząc na ziemię był On wśród ludzi jako sługa, jako ten, który pochyla się nad każdą nędzą człowieka, z miłością go podnosi, ociera łzy, chce zbawić i uszczęśliwić go na całą wieczność. Chrystus nie chciał, aby człowiek był Jego poddanym. Mówił On: „Ja was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi” (J 15,15).
    Nauka Jezusa, Jego logika, musi mieć odzwierciedlenie w naszym życiu. To nie my mamy być w centrum, nie my jesteśmy najważniejsi, ale najważniejszy jest Chrystus obecny w drugim człowieku, który jest naszym Panem, Królem naszego życia, Królem całego stworzenia. Musimy pamiętać, że o tyle jesteśmy, o ile jesteśmy dla drugich.
    Dzisiaj królów strącono z tronów i wprowadzono rządy demokratyczne, które jak doświadczamy – przyniosły ze sobą wiele niebezpieczeństw. W miejsce Boga stanął człowiek, który uważa się za władcę samowystarczalnego i niezależnego od nikogo, nawet od Boga; siebie uznaje za najwyższy autorytet i sam ustala prawa, nierzadko wbrew prawom natury. Czci się dzisiaj bożka demokracji w postawie buntu wobec Stwórcy i jakiegokolwiek autorytetu. Bezbożne rządy prowadzą ludzkość do katastrofy, dlatego Jezus, nasz prawdziwy Król i Pan wszelkiego stworzenia wyciąga do nas ręce i w swym miłosierdziu pragnie ocalić ludzkość. Stawia jednak warunek, który przekazała nam w swych pismach Służebnica Boża Rozalia Celakówna: Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa na Króla w całym tego słowa znaczeniu. Jeżeli się podporządkuje pod Prawo Boże, pod Prawo Jego Miłości […]. I na innym miejscu: Przyjdzie straszna katastrofa na świat […]. Tylko te państwa nie zginą, które Go uznają swym Królem i Panem […]. Jest  jednak ratunek dla Polski, jeżeli Mnie uzna za Króla i Pana w zupełności przez Intronizację. Które państwa i narody jej nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie słodkiej Miłości Jezusowej zginą z powierzchni Ziemi i już nigdy nie powstaną”. Jezus zaznaczył: Intronizacja to nie jest tylko formułka zewnętrzna, ale ona ma się odbyć w każdej duszy. W tej sprawie trzeba dużo cierpieć, trzeba całkowicie być ofiarą Tak, będziecie wiele cierpieć dla Intronizacji.
    „Jeśli Chrystus Pan jest Królem, a my Jego sługami i poddanymi, to jako sługom nie wolno nam stać bezczynnie, lecz musimy pracować i walczyć w obronie Jego praw i władzy, musimy pogłębiać i szerzyć wokół siebie to Królestwo niebieskie, które jest jedyną drogą wiodącą do szczęścia pojedynczych osób, rodzin i państw” (ks.abp A.S.Sapieha).
Opracowała s.M.Elżbieta Wielebińska OSC

47055