Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki

Pożegnanie Księdza Rodaka

Treść


.
POŻEGNANIE KSIĘDZA RODAKA
Ksiądz Władysław Hejmej urodzony 22 maja 1950 r.
- zmarł 31 października 2007 r.

Urodził się w Starym Sączu jako dziesiąte dziecko Jana i Marii (z d. Frączek), Hejmejów. W kościele parafialnym pw.św.Elżbiety był chrzczony i bierzmowany, po ukończeniu miejscowego LO w roku 1968 rozpoczął studia w Seminarium tarnowskim, w połowie 5 roku przeniósł się do Seminarium Duchownego w Paradyżu. Po odbyciu 2-letniej praktyki duszpasterskiej w Gorzowie Wielkopolskim święcenia kapłańskie otrzymał 8 maja 1977 r. w kościele pw. Matki Bożej Różańcowej w Strzelcach Krajeńskich z rąk bpa Wilhelma Pluty.
Pracę duszpasterską sprawował jako wikariusz kolejno: w Krośnie Odrzańskim, w Wałczu, w Kostrzynie nad Odrą, w Zielonej Górze, w Rzepinie, w Głogowie-Brzostowie. Pierwszą samodzielną placówką była parafia pw.św.Antoniego w Strzegłowie, gdzie pełnił funkcję administratora (1985 r.). Po ośmiu latach został przeniesiony na probostwo w Brójcach. Tutaj przeżył tragedię spalenia drewnianego kościoła w Łagowcu. Zaangażował się całym sercem w budowę nowego kościoła wraz z mieszkańcami Łagowca i w 2000 r. budowę kościoła ukończono. Na własną prośbę jeszcze dwukrotnie zmieniał probostwa, przenosząc się do Bledzewa w 2001 r. a w następnym do parafii św.Jana Chrzciciela w Złotniku.
W ciągu pięciu lat pracy w Złotniku wyremontował dom parafialny, zdołał położyć dach na kościele parafialnym, położyć nową posadzkę w kościele, rozpoczął układanie bruku wokół kościoła.
Zginął w wypadku samochodowym 31 października 2007 r. mając 57 lat życia i 30 lat kapłaństwa. Ciało ks.Władysława Hejmeja zostało przeniesione do kościoła parafialnego w Złotniku 4 listopada o godz. 15.00 by wierni mogli modlić się przy trumnie. O godz. 19.00 księża odprawili Mszę św. koncelebrowaną, a kazanie wygłosił kolega kursowy ks.kanonik Stanisław Pojnar. Msza św. pogrzebowa koncelebrowana odprawiona została przez bpa Pawła Sochę, który wygłosił też kazanie. Po Mszy św. trumnę z ciałem zmarłego ks.Władysława rodzina przewiozła do Starego Sącza, gdzie w dniu następnym 6 listopada odbyły się obrzędy pogrzebowe i został pochowany na parafialnym cmentarzu. W testamencie z 28 grudnia 2004 r. napisał: “Wszystkich Braci w kapłaństwie, Rodzinę i Przyjaciół proszę o pamięć w modlitwie. Jeśli kogo skrzywdziłem lub obraziłem, przepraszam i proszę o darowanie mi winy”.
Tobie, najlepszy i miłosierny Ojcze powierzamy sługę Bożego, kapłana Władysława. Niech Twoja nieskończona miłość i miłosierdzie ogarnie całe Jego życie i tragiczną śmierć i niech zaprowadzi go do Twojego Ojcowskiego Domu. (fragment tekstu ks. bpa P.Sochy)
Podczas Mszy św. pogrzebowej w Starym Sączu pożegnalne kazanie głosił ks.Stanisław Pojnar z parafii św.Józefa z Żar, jako góral-górala żegnał ks.Michał Zielonka z parafii Zawada koło Zielonej Góry.
Ks.Stanisław Pojnar kończył swoje wystąpienie słowami:
- Był to kapłan wielkiego serca, kochał Kościół, był otwarty na współpracę, niezmiernie pracowity. Cechowała go szczerość, prostota, prostolinijność. Zakochany w górach i Sądecczyźnie, przywiązany do zwyczajów, tradycji i folkloru, strój góralski cenił niczym największą świętość i relikwię, i ubierał tylko w najuroczystszych chwilach. W tej chwili na pewno powiedziałby do nas: “Powracam do Tego, który mnie posłał. Wy zaś uwielbiajcie Pana na ziemi i Bogu dzięki składajcie”.
Jako członka Związku Podhalan - bratnią duszę, częściowo w mowie góralskiej żegnał ks.Władysława prezes związku ks.Władysław Zązel. Zaczął od słów: “Łatwo księdza pochować ale trudno się dochować, bo wielu wezwanych, ale mało wybranych”. O tym, czym dla ks.Władysława Hejmeja była góralszczyzna powiedział krótko: “W jego duszy nie iskra gór, ale cała watra gorzała. Łatwo znalazł wspólny język z góralami czadeckimi, którzy osiedlili się na tych terenach. Jednoczył ludzi, krzewił kulturę, wiedział, że nie może być religii bez kultury, a kultury nie wyrastającej ze źródeł religii. Ostomili! Chwalmy Boga, że żył taki Jegomość! Daj mu Boże niebo!”
- Ks.Michał Zielonka dziękował swemu zmarłemu Koledze za naukę pokory, za przeszczepienie na tamte tereny sądeckiego i góralskiego ducha. Każdy pogrzeb jest rekolekcjami - powiedział: “Dzięki za te rekolekcje, którymi wiele mnie nauczyłeś, przede wszystkim zaś abym lepiej rozumiał i kochał górali czadeckich”.
.
Wspomnienie rodziny ze Starego Sącza
...Póki się sączy trwania mus
przez godzin upływ
Niech się nie stanie by ból rósł
wiążąc nas w supły...
Ks.Władysław Hejmej - kochany Brat, Szwagier, Wujek. Ciężko jest pisać o Nim w czasie przeszłym. Był człowiekiem niebywałym, skromnym, cichym, ciepłym, niewymagającym. Bez końca oddany Bogu i ludziom. Swoje urlopy wypoczynkowe skracał do minimum - wracał szybko do swojej “owczarni” - mówił: tam mnie potrzebują, tam jest moje miejsce, mam dużo roboty przy plebanii i kościele. “Nie mam czasu chorować” - często mawiał. Bardzo tęsknił za Starym Sączem, za domem rodzinnym, rodzeństwem. Nigdy nie narzekał, nie skarżył się na przeciwności losu. Był proboszczem w kilku parafiach na Ziemiach Zachodnich, gdzie ludność zróżnicowana pod względem religijnym. W związku z tym praca duszpasterza w takich środowiskach to “budowa” od podstaw (czasem na “piasku”). Mimo różnych kłód rzucanych mu pod nogi głosił kazania, organizował rekolekcje, umacniał w wierze. O tym jak kochał Stary Sącz, góry, przyrodę, folklor - świadczy zapis w jego testamencie - “pogrzeb w Starym Sączu, skromny”. W ostatniej parafii, gdzie pracował, spotkał ludzi bliskich jego sercu - górali - górali czadeckich. Został ich kapelanem w Związku Podhalan. Był ich powiernikiem, przewodnikiem, opiekunem duchowym.
Dziękujemy Bogu za takiego Brata, Szwagra, Wujka, Księdza - On cementował całą rodzinę. Mieliśmy swojego orędownika tu na ziemi. Modlił się za każdego. Nauczył nas pokory, ufności, a przede wszystkim miłości, pracy nad sobą - aby służyć drugiemu człowiekowi i Bogu. Jego mottem prymicyjnym było: “Żyć miłością - to posiadać Ciebie o Jezu”.
Władziu - kiedy nadejdzie godzina naszej śmierci, pomóż aby nasze oczy mogły wpatrzeć się w niebo, zobaczyć tę samą gwiazdę, która jaśnieje teraz dla Ciebie.
Śpij w pokoju.
Danuta Hejmej
50581