Przejdź do treści
Z Grodu Kingi
Przejdź do stopki
Przejdź do Menu Techniczne

Menu Dodatkowe

Jubileusz 50-lecia kapłaństwa ks.prałata Mieczysława Szabli

Treść


.
JUBILEUSZ 50-LECIA KAPŁAŃSTWA
ks.prałata Mieczysława Szabli
 
Centralne uroczystości jubileuszowe odbyły się 14 czerwca 2009 r. w Bartoszycach, w olsztyńskim, natomiast 28 czerwca o 12.15 w kościele parafialnym p.w. św.Elżbiety w Starym Sączu w intencji i w obecności ks.Jubilata odprawiona została Msza św. koncelebrowana z udziałem księży też jubilatów: ks.prałata Wadzsawa Turka, ks.Mariana Dubickiego, ks.Eugeniusza Bartusika i ks.Klempy.
 
Od 1953 r., kiedy to podjął studia w Warmińskim  Seminarium Duchownym, ks.Mieczysław rzadko bywa w swoich stronach, niewielu starosądeczan zna jego biografię i etapy posługi kapłańskiej, jest więc okazja, by je przybliżyć i poznać
.

.
     Urodził się 6 maja 1935 r. w Gaboniu, dwa lata później przyszła na świat siostra Helena; mieszkali wtedy w Ochotnicy Dolnej, skąd pochodziła mama Aniela, z domu Kapłoniak. W 1940 r. przenieśli się do Gabonia by zamieszkać z dziadkami Ferencami, prowadzącymi małe gospodarstwo rolne. Rok 1941 zaczął się dla nich dramatycznie, ciężką chorobą 30-letniej wówczas mamy, będącej w stanie błogosławionym - i jej śmiercią 6 stycznia tego roku. Osierociła 5-letniego synka i 3-letnią córeczkę, wychowaniem których zajęli się teraz dziadkowie, a tato Jan musiał zarabiać pracą murarską na utrzymanie. To był czas wojny. Jako 6-latek Mieczysław rozpoczął naukę w szkole w Skrudzinie, wtedy chodziło się rok do klasy I, dwa lata do klasy drugiej i trzy lata do klasy trzeciej. Uczył jeden tylko nauczyciel (p.Tkacz) ale pozostał w serdecznej pamięci jako człowiek szlachetny i patriota, który nie zważając na niebezpieczeństwo, wbrew zakazom uczył prawdziwej historii i geografii, posługując się mapą Polski, którą ukrywaliśmy pod podłogą w klasie. O tamtym czasie ks.Mieczysław pisze po latach: (…) W lasach okolicznych stacjonowały polskie oddziały partyzanckie, a na Przehybie liczne rosyjskie. Ciągle plądrowali okoliczne wioski, zabierając świnie, krowy i inne produkty żywnościowe, używali nieraz siły. Jako mały chłopiec nieraz ze łzami w oczach i w strachu musiałem dostarczyć przesyłki w umówione miejsca, bądź znając ścieżki i dróżki przeprowadzać ich w miejsca wskazane.
     W 1946 r. ojciec ożenił się po raz drugi, z Heleną Kossuth, zamieszkali w Starym Sączu a rodzina powiększyła się o dwie siostry - Janinę i Elżbietę. W 1948 r. Mieczysław ukończył szkołę podstawową im.Juliusza Słowackiego (tzw. czerwoną) i podjął naukę w Liceum Ogólnokształcącym tego samego imienia. W międzyczasie zaliczył krótkotrwały pobyt w Małym Seminarium Duchownym w Elblągu (które zamierzał ukończyć) nie domyślając się nawet jak to odbije się na nauce w liceum. Po latach odnotowuje:
- Były to czasy mocnego komunizmu, którym religijność uczniów nie była obojętna (…) Ciągle byłem wypytywany, czy mam zamiar iść do seminarium (…) otrzymałem ostrzeżenie, że mogę matury nie zdać. Odpowiadałem, że pójdę do pracy. Wychowawczyni znalazła sposób, poszło pismo, że rezygnuję z wyboru seminarium. I obniżono mi tylko ocenę ze sprawowania. Maturę zdałem w 1953 r. Prefektem moim a zarazem ojcem duchowym był ks.Franciszek Pałucki, opieką duszpasterską, pomocą i radą służył ówczesny proboszcz parafii ks.Antoni Odziomek. Języka polskiego uczyła wspaniała p.profesor Irena Hasko, której wiele zawdzięczam.
     Rekolekcje pomaturalne, prowadzone przez misjonarza jezuitę w Rytrze utwierdziły w przekonaniu o wyborze drogi kapłańskiej. Okazało się jednak, że seminarium tarnowskie nie miało wolnych miejsc, wrocławskie żądało czesnego, na które rodziców nie było stać i dopiero przyjazny Olsztyn pomógł zrealizować zamiar. Rozpoczęte w 1953/54 studia w Warmińskim Seminarium Duchownym Hozjanum zakończyły się pełnym sukcesem. Z radością pisał:
- Święcenia kapłańskie przyjęliśmy w niedzielę 24 maja 1959 r. w katedrze św.Jakuba w Olsztynie. Udzielił nam ich ks.bp Tomasz Wilczyński, ordynariusz diecezji warmińskiej. Święcenia otrzymało 11 (…) Otrzymaliśmy nominacje na parafie, ja na wikariusza pomocniczego w Biskupcu Reszelskim. Pierwsze msze odprawiliśmy z kolegami przed cudownym obrazem Matki Boskiej w Częstochowie (…)
I wreszcie Stary Sącz. Radosne przywitanie. Na dworcu kolejowym tato, powóz ubrany w białe kwiaty, para siwych koni i 50 chłopców na rowerach, całość prowadził na rowerze chłopczyk 10 lat mający. Modlitwa w kościele. Przywitanie z ks.Proboszczem i kapłanami, wspólna kolacja. A następnego dnia w czwartek 28 maja Boże Ciało, piękna pogoda, pod dom przybyła procesja z feretronami, otoczona dwoma wieńcami, dębowym i iglastym uwitymi przez dziewczęta, błogosławieństwo ks.Pałuckiego i ruszamy do kościoła. Burmistrz Roman Cesarczyk wystarał się o zezwolenie na przejście piesze z domu do kościoła (była to manifestacja). Polecił przez radiowęzeł, by mieszkańcy udekorowali całą trasę procesji.
Moja Msza prymicyjna, po procesji błogosławieństwo, na plebanii obiad z kapłanami i rodzicami, potem uroczystość domowa (…) Jednego dnia po niedzieli miałem wielkie szczęście odprawiać Mszę św. w kościele klasztornym w kaplicy bł.Kingi i udzielić Siostrom błogosławieństwa. Przez wiele lat byłem ministrantem w tym kościele.
     Nastąpiły lata posługi kapłańskiej, niełatwej w tamtych czasach, przebiegały kolejno w miejscowościach: Biskupiec Reszelski, Olecko, Rogóż i Bartoszyce. Na porządku dziennym: intrygi SB, podejrzenia, oskarżenia, śledztwa, listy z pogróżkami, kontrole Wydziału do Spraw Wyznań itp. Była jednak i radość, zapał do pracy, walka z trudnościami, bardzo pracowite posługiwanie, szczególnie po objęciu pierwszej samodzielnej parafii w 1966 r. w Rogóżu (do roku 1983) 17 lat i wiele dokonań w kościele i na plebanii, prace gospodarcze, kapitalne remonty, urządzanie punktu katechetycznego itp.
Równie owocne w działalności, nie tylko gospodarczej, było 25 lat posługi w Bartoszycach (1983-2008) ogrom wykonanych prac m.in. budowa plebanii i sal katechetycznych, prace renowacyjno-konserwatorskie itp. Ksiądz Mieczysław wszędzie spotykał się ze zrozumieniem i życzliwością ludzką, dzięki dobrej współpracy z ludźmi uzyskiwał wspaniałe efekty duszpasterzowania. W czasie pełnionej posługi otrzymał m.in. nominację papieską na prałata, nominację na pełnienie funkcji wicedziekana, co roku ponawiane nominowanie na pełnienie funkcji wizytatora religii. Ponad 20 lat prowadził trudną i bardzo odpowiedzialną pracę duszpasterską w Zakładzie Karnym w Bartoszycach.
     Otrzymuje od wiernych i byłych parafian liczne dowody pamięci, uznania i wdzięczności. Mimo pewnych dolegliwości zdrowotnych uważa, że ma za co i komu dziękować, swoje wspomnienia kończy słowami:
„Za przeżyte lata i stan zdrowia, jaki mi towarzyszy, chwała Bogu Najwyższemu. Dziękuję Panu Bogu za wszelkie łaski, dar życia i powołania, za wszystkich życzliwych ludzi poznanych w ciągu lat pracy i spotkanych na tej drodze”.
     My z okazji pięknego jubileuszu życzymy ks.Jubilatowi długich jeszcze lat życia w zdrowiu, pomyślności i obfitości Bożych łask.
 
Siostrze Księdza p.Helenie Biskup dziękuję za udostępnienie pozycji „Droga mojego posługiwania”, z której korzystałam pisząc.
Zofia Gierczyk
46144